fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Nowe prawo 2019: dopłaty za leki po przeszczepach

AdobeStock
Jedenasty raz drożeje lek dla dzieci po przeszczepach, na który nie ma zamiennika. Od stycznia za opakowanie zapłacimy 955,80 zł. Zdaniem transplantologów powinien być za darmo.

Nowa lista refundacyjna nie przynosi dobrych wiadomości dla rodzin dzieci po przeszczepach, które muszą przyjmować lek antywirusowy walgancyklowir w zawiesinie. Zgodnie z projektem styczniowej listy refundacyjnej preparat, dla którego nie ma zamiennika w postaci płynnej, zdrożeje o 30 zł, do 955,80 zł. To znaczy, że rodzice, którzy muszą często kupić wiele innych, drogich leków, na zawiesinę wydadzą nawet blisko 2 tys. zł miesięcznie, bo wiele dzieci musi przyjmować dwa opakowania leku miesięcznie, i to nawet przez kilka miesięcy. – Nie umiem tego wytłumaczyć inaczej niż złą wolą. Czy musimy czekać, aż któreś dziecko umrze z powodu infekcji wirusowej, której nie można leczyć niczym innym, tylko walgancyklowirem w zawiesinie? – pyta prof. Tomasz Grodzki, senator PO, transplantolog i chirurg klatki piersiowej, który przeprowadził pierwszy w Polsce udany przeszczep płata płuca od żywego dawcy.

Resort zdrowia wielokrotnie tłumaczył, że zawiesinę można zastąpić lekiem w postaci tabletek, których cena jest wielokrotnie niższa. . Zarówno jednak lekarze, jak i sami rodzice także wielokrotnie tłumaczyli, że nie sposób precyzyjnie dobrać dawki, szczególnie u małego dziecka, a poza tym tabletką mały pacjent może się zadławić. Jednocześnie resort zapewnia, że dzieci za darmo dostaną lek w szpitalach, którym producent przekazuje go nieodpłatnie. Transplantolodzy i pediatrzy tłumaczyli, że narażanie dziecka po przeszczepie, które ma obniżoną odporność, na zakażenia szpitalne, może zagrozić jego życiu.

Nieprzejednanie resortu dziwi również prawników, którzy podkreślają, że zgodnie z ustawą refundacyjną dla zawiesiny walgancyklowiru można utworzyć osobną grupę limitową, co sprawi, że będzie ona dostępna po cenie ryczałtowej – 3,20 zł. Zdaniem prof. Grodzkiego wszystkie leki dla osób po przeszczepach do 18. roku życia powinny być nieodpłatne. Dodaje, że stawianie barier finansowych przed rodzicami najmłodszych pacjentów po przeszczepach niweczy wysiłek włożony w operacje i jest marnowaniem publicznych pieniędzy, bo transplantacja należy do najdroższych procedur w koszyku świadczeń, a leczenie powikłań pochłania kolejne tysiące złotych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA