fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Lekarze nie mogą wycinać nowotworów. Winne przepisy

Adobe Stock
Zamiast ukrócić wywóz leków za granicę, ustawodawca naraził pacjentów na utratę życia i zdrowia.

W szpitalach w całym kraju brakuje znacznika, który podczas operacji onkologicznych pozwala wykryć przerzuty do węzłów chłonnych. Wszystko przez zapis w ustawie antywywozowej, który zabrania łączyć działalność leczniczą z prowadzeniem hurtowni farmaceutycznej. Doprowadził on do zamknięcia największej hurtowni, która zaopatrywała szpitale w znacznik do przerzutów nowotworowych w piersi.

Przesuwają operacje

– Pod koniec września zapasy znaczników się kończyły i chcieliśmy przesuwać planowe zabiegi mastektomii – mówi nam chirurg ze szpitala na Lubelszczyźnie.

Inny lekarz przyznaje, że kiedy w jego szpitalu znaczników zabrakło zupełnie, w niektórych przypadkach decydowano się na przeprowadzenie operacji w mniejszym standardzie, bez oznaczenia węzłów chłonnych znajdujących się najbliżej guza nowotworowego, w których najczęściej pojawiają się przerzuty.

Jak tłumaczy prof. Bogdan Małkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej (PTMN), znaczniki wytwarzane są w Europie Zachodniej, skąd w specjalnych warunkach sprowadzała je do Polski hurtowania PolAtomHurt w Otwocku-Świerku.

Już nie sprowadza. Stąd braki radiofarmaceutyków.

Oprócz znaczników do operacji piersi brakuje też samaru-153 stosowanego przy bolesnych przerzutach do kości.

Badali pracowników

PolAtomHurt prowadzony przez Ośrodek Radioizotopów PolAtom, który jest zakładem Narodowego Centrum Badań Jądrowych (NCBJ), został zamkniety. NCBJ prowadzi bowiem przychodnię medycyny pracy, w której kontrolowane jest zdrowie pracowników stale narażonych na promieniowanie. Nie może więc mieć hurtowni.

PolAtomHurt, który przez ostatnie 30 lat zajmował się dostarczaniem największej ilości znacznika i innych radioizotopów do większości szpitali w Polsce, zamknął Główny Inspektorat Farmaceutyczny 1 sierpnia 2019 r. GIF powołał się na art. 11 ustawy – Prawo farmaceutyczne z 7 czerwca 2018 r., który zabrania łączenia prowadzenia hurtowni i działalności leczniczej. Zakaz taki został wprowadzony po to, by utrudnić życie mafii lekowej wywożącej leki za granicę.

Jak zapewnia Iliana Chwalińska, rzecznik PolAtom, instytut przez wiele miesięcy przekonywał GIF, że jego działalność przekreśla możliwość wywozu leków.

W piśmie przesłanym w sierpniu do Ministerstwa Zdrowia dyrektor NCBJ Dariusz Socha zauważa, że nowelizacja nie zawiera uzasadnienia, więc nie można zweryfikować intencji ustawodawcy. I że nowelizacja stanowi implementację regulacji unijnych, a dyrektywa 2001/83/WE PE i Rady z 6 listopada 2001 r. wspólnotowego kodeksu w sprawie produktów leczniczych stosowanych u ludzi, nie nakazuje rozdzielenia prowadzenia hurtowni od działalności leczniczej. Więc na poziomie prawodawstwa europejskiego nie jest to wymóg bezwzględny.

Niestety, GIF tych argumentów nie uznał. Dlatego PolAtom starał się zapewnić zapasy radiofarmaceutyków poprzez mniejsze hurtownie, które do tej pory nie sprowadzały znaczników promieniotwórczych w takiej ilości. Kłopot w tym, że część umów ze szpitalami wykluczała dostawę przez wykonawcę zastępczego – mógł to zrobić tylko wykonawca generalny, a więc PolAtomHurt.

Konieczne są pilne zmiany

– Opanowaliśmy sytuację, jednak sprawa powinna zostać rozwiązana systemowo, poprzez wprowadzenie wyjątku w przepisach – tłumaczy Iliana Chwalińska.

Pracownicy PolAtomu starają się zapewnić szpitalom dostawy znacznika i zapobiec przerwom w operacjach. Jak mówią nam chirurdzy, dyrektorzy szpitali zapewniają ich, że sytuacja już się poprawia.

Problemy z zapasami znacznika miały głównie mniejsze szpitale. Stołeczne Centrum Onkologii w ogóle nie odczuło przerwy w dostawach, a wielkopolskie korzystało ze swoich zapasów. Z kolei dolnośląskie dwa lata temu zastąpiło znacznik innym – ferromagnetycznym.

prof. Andrzej Zoll były prezes Trybunału Konstytucyjnego

Przepis o zakazie łączenia działalności leczniczej z prowadzeniem hurtowni farmaceutycznej, mający przeciwdziałać wywozowi leków, powinien wyłączać prowadzenie hurtowni radiofarmaceutyków choćby dlatego, że nie są one przedmiotem wywozu. Brak takiego wyłączenia naraża zdrowie i życie ludzi i należy się zastanowić, czy obecna sytuacja nie jest wynikiem niedbalstwa. Ustawodawca powinien rozważyć wszelkie konsekwencje wprowadzanego prawa i uchronić pacjentów przed konsekwencjami, które mogą doprowadzić do ich śmierci czy pogłębienia się poważnej choroby.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA