fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Pomyłki w nazwie leków. Aptekarze apelują: opakowania leków powinny się różnić

Adobe Stock
Rozwolnienie zamiast obniżenia ciśnienia to jedna z konsekwencji pomyłek w nazwie leków. Sprzyjają im jednolite opakowania. Aptekarze apelują do firm o zmianę szaty graficznej.

Wierność tzw. identyfikacji korporacyjnej może okazać się zabójcza dla pacjentów. Farmaceuci od lat apelują do firm farmaceutycznych o wprowadzenie innych oznaczeń lub kolorów opakowań, szczególnie dla produktów z jednej linii lekowej, np. kardiologicznej czy neurologicznej. Pomyłka w nazwie lub dawce może dla pacjenta skończyć się tragicznie.

– Czasem jedynym wyróżnikiem jest innego koloru pasek, a opakowanie obniżającego ciśnienie Bisocardu leży obok przeczyszczającego Bisacodylu. Ktoś by powiedział, że rozwolnienie nie jest groźne, ale osoby starsze i z wielochorobowością może doprowadzić do śmiertelnie niebezpiecznego odwodnienia – mówi Mariusz Politowicz z Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA). I dodaje, że nie do rozróżnienia są także różne dawki leków, co może być niebezpieczne, np. steryd wziewny stosowany u dorosłych, jak i u dzieci.

Czytaj także:

Farmaceuci regularnie pokazują w mediach społecznościowych przykłady takich podobieństw, np. opakowań wydawanego na receptę leku nasennego z zawartością zolpidemu czy silnie odwadniającego furosemidu. Przed laty częste były pomyłki furosemidu z furaginem stosowanym w zapaleniach dróg moczowych.

– Te łudząco podobne do siebie opakowania powodują, że można popełnić odruchowy błąd. Oczywiście wszystkie zasady wydawania leku każą sprawdzić go kilkakrotnie, ale czasem nie sposób ustrzec się pomyłki – tłumaczy wiceprezes NRA Marek Tomków.

Zdaniem Michała Byliniaka, wiceprezesa NRA i byłego prezydenta Grupy Farmaceutycznej Unii Europejskiej (PGEU), częściej niż farmaceuta opakowania może pomylić sam pacjent: – Dlatego w niektórych krajach farmaceuci wydają leki ze zbiorczego opakowania do indywidualnych, przeznaczonych dla konkretnego pacjenta. Firmy powinny wdrożyć praktyki mające zminimalizować potencjalne błędy, a projektując opakowanie, sprawdzić, czy nie ma ryzyka pomyłki.

Zdaniem prezesa Marka Tomkowa istotniejszym aspektem jest zmniejszenie ryzyka wydania błędnego leku niż potrzeba eksponowania barw firmowych i logo.

– Czasami to, co ładnie wygląda na prezentacji działu marketingu, powinno jeszcze przejść praktyczną weryfikację wśród farmaceutów. My chętnie pomożemy, bo w efekcie wygrywają wszyscy, a szczególnie pacjenci – zapewnił.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA