fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Pneumokoki odpowiadają za co drugie zapalenie płuc

Szczepienia dla dorosłych powinny być bezpłatne, zwłaszcza u osób z grup ryzyka, np. cukrzyków
stock.adobe.com
Szczepienia chronią osoby z grupy ryzyka, także te z cukrzycą, niewydolnością serca czy nowotworami – mówi prof. Adam Antczak, pulmonolog.

O zapaleniu płuc mówi się ostatnio głównie w kontekście Covid-19. Ale przecież ta choroba nie pojawiła się dopiero teraz.

W „Chłopcach z placu broni” jeden z bohaterów umiera na zapalenie płuc. To się dzieje w erze przed wynalezieniem antybiotyków. Do czasu, gdy one się pojawiły, zapalenie płuc było bardzo ciężką chorobą, na którą można było umrzeć. Umieralność sięgała nawet 50 proc. Gdy pojawiły się antybiotyki, ludzkość trochę o tym zapomniała i przestała zapalenie płuc traktować poważnie. Stało się ono formą ciężkiego przeziębienia. Stereotyp społeczny głosił, że skoro mamy tyle fantastycznych leków, to nic nam nie grozi. Była w tym cząstka prawdy, ale też dużo nieprawdy. Zapalenia płuc były, są i będą. U ludzi na półkuli północnej najczęściej wywoływane są przez pneumokoki, które odpowiadają za mniej więcej połowę przypadków. W pozostałych, pomimo wszelkich technik diagnostycznych, nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jaki drobnoustrój wywołał chorobę.

Jak często dochodzi do zapalenia płuc?

Zakażeń jest w Polsce jakieś pół miliona rocznie. Z nich 150 tys. pacjentów trafia do szpitala. Jeśli wyodrębnić populację 65+, bo to jej przedstawiciele najczęściej chorują na zapalenie płuc, to ryzyko zgonu jest bardzo wysokie i rośnie z wiekiem. Umieralność szpitalna wynosi około 10 proc. Kolejne 10 proc. umiera w ciągu 30 dni m.in. na powikłania sercowo-naczyniowe. Takie powikłania po zapaleniu pneumokokowym również mogą wystąpić, dlatego osoby w wieku 65+ są zagrożone zawałem serca i udarem szczególnie w ciągu trzech lat po chorobie. To sprawia, że w tej grupie mamy bardzo duży odsetek śmierci. Jeśli spojrzymy na statystyki, to w 2018 roku tylko za pierwotną przyczynę śmierci uznano zapalenie płuc w 18,5 tys. przypadków. Z kolei Covid-19 jest kolejną formą ciężkiego wirusowego zapalenia płuc. Ale rzadszą niż zapalenie płuc wywołane przez pneumokoki.

Prof. Adam Antczak, pulmonolog
Prof. Adam Antczak, pulmonolog
fot. mat.pras.

Czym są pneumokoki?

To bakterie funkcjonujące w środowisku od zawsze. Mają ponad 90 serotypów. Występują więc różne patogeny, które decydują o tym, czy pneumokoki są bardziej czy mniej zjadliwe. Mniej więcej 20 serotypów może powodować ciężkie zapalenie i prowadzić do zgonu, a także dawać inne formy inwazyjnej choroby pneumokokowej. Inwazyjna choroba pneumokokowa to takie zakażenie, które wiąże się z obecnością bakterii w krwi. U dorosłych wywołuje ono najczęściej zapalenie płuc, ale też zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, ucha środkowego i wiele innych. Najpoważniejszą formą zakażenia jest sepsa pneumokokowa. To zakażenie przebiega z uszkodzeniem wielonarządowym i obarczone jest ryzykiem zgonu rzędu 50 proc. To dzieje się w świecie antybiotyków i dobrej medycyny bez kryzysu, jaki spotyka nas np. teraz.

Czy teraz pneumokokowych zapaleń płuc jest mniej?

Fakt pandemii nie sprawił, że inne drobnoustroje znikły. Jednak dzięki temu, że mamy dystansowanie społeczne i częściowe lub całkowite lockdowny w różnych krajach, to zakażeń w ogóle jest mniej. Pneumokokami zarażamy się tak samo jak covidem, czyli drogą kropelkową. Bakterie te czują się świetnie w temperaturze pokojowej i potrafią bardzo długo przetrwać na powierzchniach. Głównymi nosicielami są dzieci w wieku przedszkolnym, dlatego populację można ochronić poprzez szczepienia dzieci. Na szczęście w Polsce szczepienia przeciw pneumokokom u noworodków są obowiązkowe.

Często się zdarza, że dzieci zarażają swoich dziadków, nie na odwrót. Należy więc zadbać o to, by populacja dzieci była wolna od pneumokoków.

Szczepionka dla dzieci jest od niedawna bezpłatna.

Jest darmowa od trzech lat – to duży krok naprzód. Ale ważne są także szczepienia osób dorosłych. Nie wystarczy dbać o dietę, uprawiać sport i unikać używek, należy także stosować szczepienia. Na pierwszym miejscu jest szczepienie przeciwko grypie, na drugim pneumokokowe. W Polsce dla ludzi dorosłych są one dostępne, a ich zaletą jest to, że są to szczepienia jednokrotne. Skuteczność w zapobieganiu jest duża – ryzyko pozaszpitalnych zapaleń płuc spada u osób szczepionych o połowę, a ryzyko inwazyjnej choroby pneumokokowej o 75 proc. Te dane zostały potwierdzone na dużych populacjach. Szczepienia chronią osoby z grupy ryzyka, także te z poważnymi chorobami – cukrzycą, niewydolnością serca czy nowotworami. Szczepionkę powinno się podawać właśnie nim, bo są dowody, że ci ludzie żyją dłużej. W dobie covidu mamy jeszcze jeden argument za szczepieniami. Badania pokazują, że w populacji starszych ludzi, których zaszczepiono przeciwko pneumokokom, było o 44 proc. mniej dodatnich wymazów w kierunku Covid-19. A między 18.–64. rokiem życia zakażało się o 39 proc. mniej ludzi. Te szczepienia mają to do siebie, że chronią nas nie tylko przed drobnoustrojem, przeciwko któremu są skierowane, ale także przed zakażeniami dróg oddechowych.

Czyli się opłaca?

Tak, zarówno zdrowotnie, jak i ekonomicznie. Koszty leczenia zapalenia płuc potrafią wynosić dziesiątki tysięcy złotych. Szczepienie to najtańsza, najskuteczniejsza i najbezpieczniejsza forma zaoszczędzenia zasobów finansowych medycyny.

A niepożądane odczyny poszczepienne?

Są bardzo rzadkie: najczęściej to ból w miejscu wstrzyknięcia lub krótkotrwała gorączka.

Szczepienia pneumokokowe dla dorosłych są refundowane?

Nie. Staramy się przekonać Ministerstwo Zdrowia, by refundacją objąć grupy ryzyka lub grupę wiekową czy współchorobowości – tak jak to wygląda w przypadku szczepień przeciwko grypie. W związku z tym rozwiązanie w Polsce już istnieje i wystarczy je skopiować.

Szczepionka przeciwko pneumokokom kosztuje ponad 250 zł. Dla emeryta to może być bariera nie do pokonania. Gdybyśmy mieli refundację, to bardzo by to ułatwiło sprawę. O jakości społeczeństwa czy życia społecznego świadczy to, jak się zachowujemy się wobec najstarszych, którzy często nie są w stanie sobie poradzić. Dostępność szczepień dla tych, którzy nie mogą sobie na nie pozwolić, to nasz społeczny obowiązek.

Starsi ludzie chcą się szczepić?

Generalnie szczepimy się niechętnie, ale osoby starsze akurat najchętniej wśród wszystkich grup wiekowych. Jeśli chodzi o seniorów, to regularnie przeciwko grypie szczepi się kilkanaście procent. Najmniej chętnie szczepią się młodzi i zdrowi, którzy uprawiają nierealistyczny optymizm, czyli uważają, że zakażenia i choroby ich nie dotyczą. A choroby dotyczą wszystkich.

Te szczepienia przeciwko pneumokokom z dzieciństwa trzeba będzie powtórzyć za kilkadziesiąt lat?

Prawdopodobnie tak. Dokładnie nie wiemy, bo dzieci zaczęto szczepić na świecie dopiero 20 lat temu. Te populacje dziś mają 20 lat. Nie mamy więc co do tego bardzo jasnej wiedzy, ale należy się spodziewać, że w pewnym momencie ta odporność zaniknie i trzeba się będzie zaszczepić. W Polsce istnieje program szczepień ludzi dorosłych, tylko są one rekomendowane lub zalecane, nie obowiązkowe. Z jednej strony mamy świetnie zaszczepioną populację przeciwko WZW typu B, a z drugiej strony jesteśmy na szarym końcu Europy, jeśli chodzi o szczepienia przeciw grypie. Myślę, że Covid-19 uzmysławia nam, że zakażenia dotyczą każdego.

współpraca Joanna Leśnicka

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA