fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Gmina Prudnik nie zrobi przetargu na odbiór odpadów wbrew prawu

123RF
Prudnik się buntuje. Nie zorganizuje kolejnego przetargu na odbiór odpadów komunalnych. Jego śladem mogą pójść kolejne samorządy.

Radni Prudnika jednogłośnie podjęli uchwałę: odbiór śmieci od mieszkańców powierzą zakładowi usług komunalnych. Nie będzie więc kolejnego przetargu na odbiór odpadów. Miasto wiele ryzykuje, bo łamie polskie prawo. Zasłania się jednak unijną dyrektywą o zamówieniach publicznych, którą za kilka miesięcy trzeba wdrożyć do polskiego prawa.

Duże ryzyko

Obowiązująca ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nakazuje przeprowadzenie przetargu. Jego brak zagrożony jest karą - od 10 tys. zł do 50 tys. zł. Nakłada ją na gminę wojewódzka inspekcja ochrony środowiska.

- To niejedyna sankcja. Wojewoda może stwierdzić nieważność uchwały powierzającej odbiór odpadów spółce komunalnej. Brak przetargu może też oznaczać naruszenie dyscypliny finansów publicznych - wymienia Maciej Kiełbus, partner w kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners. Samorządy mówią otwarcie: gospodarka odpadami komunalnymi jest zadaniem własnym gmin. Przekonują, że powinny same decydować o tym, czy przeprowadzić przetarg na odbiór odpadów czy też nie, gdy mają spółkę komunalną.

- W przepisach jest sprzeczność. Ustawa o gospodarce komunalnej określa, że jeżeli powołujemy jednostkę, która ma się zająć danym zadaniem, to nie przeprowadza się przetargu. A ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nakazuje przeprowadzenie przetargu na odbiór odpadów. Przyjęliśmy, że skoro mamy spółkę powołaną do odbioru odpadów, a na wdrożenie czeka dyrektywa dotycząca zamówień publicznych, przekażemy to zadanie własnej spółce - mówi Franciszek Fejdych, burmistrz Prudnika.

Dyrektywa określa, że samorządy mogą bez przetargów powierzać realizację zadań własnych spółkom, w których sprawują pełną kontrolę (tzw. zamówienia in house). Powinna być wdrożona najpóźniej do 18 kwietnia 2016 r. Rządowy projekt zmian w przepisach o zamówieniach wprowadzał tę zasadę, ale nie zniósł obowiązku przetargów w przypadku odpadów komunalnych. Projekt nie trafił do Sejmu. Zmianą prawa będzie musiał zająć się nowy rząd.

- Nawet jeśli za kilka miesięcy zmienią się przepisy, a sprawy związane z brakiem przeprowadzenia przetargów trafią do sądów administracyjnych, to sądy będą je analizować przez pryzmat stanu prawnego obowiązującego w dniu podjęcia przez gminy uchwał - zaznacza Maciej Kiełbus. Ekspert nie wyklucza, że sprawa może trafić przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Taki scenariusz bierze pod uwagę burmistrz Prudnika.

Bunt samorządów

O tym, że Prudnik mógłby wygrać przed unijnym Trybunałem przekonany jest Ryszard Brejza, prezydent Inowrocławia, którego miasto kilka lat temu zaskarżyło do Trybunału Konstytucyjnego obowiązek przetargowy na odbiór odpadów. Nie wyklucza też, że za przykładem Prudnika mogą pójść inne gminy. Liczy, że nowy rząd przyjmie rozwiązania, które pozwolą gminom zrezygnować z przetargów wówczas, gdy mają swoją spółkę.

Zmian, jakich domagają się gminy, mogą obawiać się przedsiębiorcy, którzy dziś startują w przetargach.

- To skończyłoby się sprawami w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Przedsiębiorcy zostaliby wywłaszczeni z rynku. A jedno z orzeczeń Trybunału mówi, że tam, gdzie już istnieje konkurencja nie można powierzać realizacji zadań na zasadzie in house - mówi Krzysztof Kawczyński z Krajowej Izby Gospodarczej.

Co mówi prawo

Kara finansowa to nie wszystko

Z przepisów ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nie wynika, czy po zapłaceniu przez gminę kary za brak przeprowadzenia przetargu i ponownym zlekceważeniu tego obowiązku gmina może być znów ukarana.

Wójt, burmistrz lub prezydent miasta mogą być jednak ukarani na podstawie ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Odpowiedzialność ponoszą m.in. za udzielenie zamówienia publicznego wykonawcy, który został wybrany z pominięciem zasad dotyczących udzielania zamówień publicznych. Grozi za to upomnienie, nagana albo kara finansowa – do trzech pensji.

Wójt, burmistrz lub prezydent mogą też otrzymać zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi (na czas do pięciu lat).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA