fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Za granicą

Singapur: Luksusowy bungalow jak z filmu na sprzedaż

Bloomberg
Sceneria jak z filmu „Szaleńczo bogaci Azjaci". Basenu pilnują dwa dwutonowe lwy wyrzeźbione z kamienia. Wewnątrz ozdoby ze starego marmuru sprowadzonego z Chin. Specjalny pokój tylko do picia herbaty. Nie ma w tym domu ani jednego obiektu, który nie byłby „szyty na miarę".

Dlatego, nawet jak na Singapur, gdzie taki dom został zbudowany, także cena jest bardzo wysoka – 45 mln dolarów (63 mln dolarów singapurskich). I nie są w nią wliczone elementy wyposażenia, cenne antyki chińskie, które zapewne będą wycenione na kilka milionów dolarów. Tyle, że notowania nieruchomości w Singapurze ze względu na bardzo ograniczony dostęp do ziemi są niebotyczne.

Dom został zbudowany na modłę z epoki Tang i dzisiaj praktycznie jest nieoficjalnym muzeum sztuki chińskiej, którą kolekcjonował Raymond Ng, prezes Enviro-Hub Holdings firmy zajmującej się recyklingiem śmieci i handlem nieruchomościami. Singapurski magnat kupił posiadłość za 12 mln dolarów singapurskich w 2010 roku, a kolejne 17 mln wydał na jej renowację i wyposażenie.

Niektóre z antyków znajdujących się w tym domu, to cenne zabytki — ceramika z epoki Mingów, rzeźby z kości słoniowej oraz malunki na jedwabiu Giuseppe Castiglione który przybrał chińskie nazwisko Lang Shining i zdobył sławę jako oficjalny malarz na dworze cesarzy w epoce Qing. Cała posiadłość znajduje się na terenie gigantycznym jak na singapurskie warunki, bo liczy aż 2,4 tys. metrów kwadratowych w prestiżowej dzielnicy Camden Park. I nie wszystko jest tam stare, jak na przykład piętrowy garaż z windą, który może pomieścić 12 samochodów, czy piwniczka na 2 tys. butelek wina. Garderoba jest dwupiętrowa ze schodami w środku.

W Singapurze spośród 5,8 mln osób 80 proc. mieszka w rządowych blokach, a naprawdę uprzywilejowani posiadają rezydencje, których jest ok. 2,5 tys. Nie widać ich z ulicy, bo zieleń jest tutaj bardzo intensywna, a liście nie opadają, co zapewnia mieszkańcom całkowitą prywatność. Część tych rezydencji została zbudowana jeszcze w czasach kolonialnych i są prawdziwymi perełkami architektonicznymi. Z tym, że wszystkich pojedynczych budowli dotyczy jedna wspólna zasada: mogą być budowane na terenie nie mniejszym, niż 1,4 tys. metrów kwadratowych, a sam budynek nie może zapełniać więcej niż 35 proc. powierzchni placu i nie może mieć więcej, niż jedno piętro. Każdy z nich, gdyby został wystawiony na sprzedaż, nie będzie kosztował mniej niż kilkanaście milionów dolarów.

No i kupić może tylko Singapurczyk, bądź współmałżonek obywatela/obywatelki tego kraju, a w wyjątkowym wypadku także osoba, która przyjęła singapurskie obywatelstwo. W ten sposób nabył nieruchomość James Dyson, założyciel Dyson Ltd, czy współzałożyciel i współwłaściciel Alibaba Group James Sheng. Według informacji Business Times najdroższą posiadłość kupił tutaj współzałożyciel Facebooka, Eduardo Luiz Severin, który zapłacił za bungalow 230 mln dol. singapurskich. Jest to posiadłość na Nassin Hill o powierzchni 5 tys. metrów kwadratowych z kortem tenisowym i basenem.

W 2011 roku Severin uznał, że nie jest mu do niczego potrzebne obywatelstwo amerykańskie, zrzekł się go oszczędzając w ten sposób 700 mln USD na podatkach.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA