fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Prof. Janusz Marcinkiewicz: Nie róbcie selfie z Zanzibaru

Prof. Janusz Marcinkiewicz
Prof. Janusz Marcinkiewicz jest kierownikiem Katedry Immunologii Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego
fot. mat.pras./ Dariusz Biegacz
Powinniśmy dbać o nawilżanie błony śluzowej, także w pracy – mówi prof. Janusz Marcinkiewicz, immunolog.

Na co należy zwracać uwagę teraz, w czasie pandemii Covid-19, kiedy mimo wielu raportowanych zachorowań trzeba w miarę normalnie pracować, korzystać z komunikacji publicznej, chodzić do pracy?

Minął dokładnie rok od wybuchu pandemii Covid-19. Mamy teraz kolejną falę tej pandemii. Sytuacja jest szczególnie groźna w okresie zimowym. A powód tego jest prosty: częściej i dłużej przebywamy w pomieszczeniach zamkniętych, w których może przebywać osoba zakażona. Oddychanie tym samym powietrzem jest główną przyczyną transmisji wirusów zakażających drogą kropelkową. Koronawirus próbuje przyczepić się do nabłonka dróg oddechowych i namnażać, a zdrowa błona śluzowa broni się odruchem kaszlowym i uwalnianiem substancji przeciwwirusowych i przeciwbakteryjnych. Zdrowa błona śluzowa, dobrze ukrwiona i wilgotna, ogranicza namnażanie się wirusa, ale nie jest dla niego szczelną barierą. Poza tym, jeśli nie jesteśmy zahartowanymi morsami, na skutek zmiany temperatur dochodzi do obkurczania się naczyń krwionośnych i wysuszania błon śluzowych. To jest kluczowe dla zakażania się. Dlatego tak ważne jest noszenie maseczek i niedopuszczanie do kontaktu z wirusem. Podam prosty przykład: wyobraźmy sobie, że mamy do czynienia z otwartą raną chirurgiczną. Jaki jest najlepszy sposób, by jej nie zakazić? Maseczkę zakłada chirurg, a rana jest dezynfekowana i zabezpieczana przed dostaniem się do niej drobnoustrojów opatrunkiem. A naszym naturalnym „opatrunkiem" górnych dróg oddechowych jest wilgotna błona śluzowa uwalniająca substancje przeciwwirusowe i maseczka. Jeśli znajdziemy się bez maseczki w pomieszczeniu zamkniętym w pobliżu osoby zakażającej, a na dodatek mamy suchą błonę śluzową, wtedy łatwo dochodzi do zakażenia. Przestrzeń otwarta zmniejsza ryzyko zakażenia Covid-19, ale także nie jest całkiem bezpieczna, jeśli nie przestrzegamy rygorów sanitarnych.

Jesteśmy już bardzo zmęczeni tą ostrożnością...

Proszę pamiętać, że wirus SARS-CoV-2 nadal wygrywa, on nie odpuścił. Transmisja wirusa jest bardzo groźna, także dlatego, że mamy nowe jego warianty – mutacje z Anglii, Brazylii, RPA czy Nowego Jorku. Każdy wirus mutuje, taka jego natura, ale jeśli mutacja sprawa, że on łatwiej zakaża, to musimy wciąż być bardzo ostrożni... Przez to, że nowe warianty wirusa są bardziej zakaźne, musimy wciąż zwracać uwagę na podstawowe, niekosztujące nas dużo reguły: noszenie maseczki – ale nie tylko posiadanie jej przy sobie w kieszeni, właściwa maseczka ma być na właściwym miejscu. Zakazano już wyłącznego używania przyłbic, bo chronią tylko częściowo. Nawet zaleca się, by dozwolone chirurgiczne maseczki zakładać podwójne. Nos ma być zakryty. A najważniejsze: czy mamy lat 20 czy 70, czy jesteśmy zaszczepieni, czy też jesteśmy ozdrowieńcami, w tej chwili – aby nie było transmisji wirusa – wszyscy solidarnie powinni nosić maseczki.

W pracy też? Cały czas?

Są takie sytuacje, w których pracownik przychodzący do pracy nie kontaktuje się z klientami, tak jak np. w banku czy sklepie, ale ma własne miejsce pracy. I jeżeli znajduje się do tego w pomieszczeniu, które zostało wywietrzone i zdezynfekowane, to jeśli jest zachowany dystans od innych osób albo pracownik siedzi sam – może maseczkę zdjąć. Ale jak opuszcza swoje pomieszczenie, to powinien zakładać maseczkę, by nie doszło do kontaktu. W instytucjach z kontaktem sytuacja jest inna, np. w  banku. Zauważyłem podczas ostatniej wizyty, że jego pracownicy są świetnie zabezpieczeni: mają maseczki, chronią ich zasłony ze szkła czy plastiku. Ale zdarza się, że przychodzi klient, siada i mówi do pracownika, zdejmując maseczkę, bo mu tak wygodniej, a pracownik uwagi mu nie zwraca. Ja kiedyś, mimo długiego oczekiwania, zrezygnowałem z załatwienia sprawy, bo nie chciałem usiąść na miejscu osoby, która siedząc tam wcześniej, przez pół godziny chrząkała i kaszlała. Trzeba też oczywiście pamiętać o dezynfekcji rąk przy wchodzeniu i wychodzeniu z pracy, tak jak przy korzystaniu z toalety. Pracodawca powinien też oznaczyć, ile osób może przebywać w danym pomieszczeniu – są na to określone normy.

W wielu miejscach są jednak otwarte powierzchnie biurowe i nie dość, że siedzi w nich dużo ludzi, to non stop działa klimatyzacja...

Możemy się zakazić wszędzie, zależy to od stanu, w jakim jest nasza błona śluzowa i ile wirusa było w tym aerozolu, który wydostał się z osoby zakażonej. Możemy się zakazić na wolnym powietrzu, stojąc w kolejce do wyciągu oraz w pomieszczeniach zamkniętych. Ale ryzyko zakażenia w tych ostatnich jest znacznie większe. Ja uważam, że nawet w dużych, przestronnych pomieszczeniach, ale z działającą klimatyzacją, trzeba być bardzo ostrożnym. Można przeanalizować, jak przebiegała pandemia w Stanach Zjednoczonych. Wcale nie jest tak, że w północnych stanach, tam gdzie jest zimno, było gorzej niż w południowych. A przecież liczymy na to, że w lecie jest łatwiej, bo nie przebywamy non stop w pomieszczeniach. Ale te fale Covid-19, które się pojawiły w Kalifornii, w Teksasie i na Florydzie w lipcu i sierpniu, zdarzyły się – co sprawdziłem – przy temperaturze do 37 stopni! Dlaczego? Bo w USA wszędzie jest klimatyzacja. I obywatele tych stanów wciąż przebywali w klimatyzowanych pomieszczeniach: biurach, sklepach, szkołach, bankach. Jeśli w obwodzie zamkniętym znajdzie się osoba zakażona, to osoby, które oddychały rozprowadzanym powietrzem i nie miały odpowiedniej, prawidłowo założonej maseczki – zakażały się bardzo szybko. Pamiętajmy, maseczka nie może być atrapą i chronić nas tylko przed mandatem. Ona ma nas chronić przed zakażeniem.

A co możemy zrobić sami, by móc w miarę normalnie funkcjonować? Da się wesprzeć własny układ odpornościowy, by lepiej walczył z wirusem?

Jedynym sposobem, by być odpornym na koronawirusa SARS-CoV-2, jest wyłącznie nabycie odporności związanej z obecnością przeciwciał neutralizujących działanie tego patogenu. Albo więc przechorować, czego nie radzę, bo konsekwencje Covid-19 mogą być bardzo groźne, albo się zaszczepić. W oczekiwaniu na szczepienie i powstanie odporności populacyjnej i naszej indywidualnej możemy wpływać na stan naszych błon śluzowych, które są pierwszą linia obrony. Zdrowa, dobrze ukrwiona błona śluzowa występuje u osób, które nie palą, nie nadużywają alkoholu, które uważają, by nie dochodziło do nagłych zmian temperatur. Niestety, różnego rodzaju reklamowane preparaty czy substancje nie usprawniają naszego systemu odpornościowego, ale – jak np. czosnek, cebula – działają przeciwbakteryjnie. Czyli osoba, która ich używa, może liczyć na to, że jak chorobotwórcze bakterie pojawią się na powierzchni błony śluzowej, to czosnek zadziała. Tak leczono chorych na tyfus w czasie II wojny światowej. Niestety, w przypadku wirusa SARS-CoV -2 czosnek nie działa.

Co więc można zrobić?

Trzeba zadbać o nawilżanie błony śluzowej, często pić ciepłe napoje, dobrze się ubierać, aby nie dopuścić do przeziębienia, kiedy temperatura spada. Lekarze wskazują na korzyści z przyjmowania witaminy D3, której mamy mniej ze względu na klimat i mniejszy dostęp do słońca. Ja sam codziennie biorę 4000 jednostek witaminy D3.

A temperatury w domu? Chłodzić? Grzać?

Komfort cieplny wydaje się być w temperaturze 16–18 stopni C w czasie snu i 20–24 stopni C w ciągu dnia. Jeśli jednak kaloryfery mocno grzeją i np. w nocy jest 23–24 stopnie, a na dodatek jest sucho, to takie warunki są bardzo niekorzystne. Najgorsze są nagłe zmiany temperatury i oziębienie błony śluzowej górnych dróg oddechowych. Można w lecie, w dni upalne, złapać infekcje bakteryjne i wirusowe po wypiciu zimnych napojów czy też zjedzeniu lodów. Dlaczego? Nie dlatego, że bakterie były w lodach, tylko dlatego, że rozgrzana błona śluzowa była gwałtowanie oziębiona, dochodziło do skurczu naczyń krwionośnych i jeśli w tym czasie mieliśmy kontakt z bakteriami lub wirusami, to mogły się one bezkarnie przyczepić do nabłonka. Bo sucha, źle ukrwiona błona śluzowa nie wydziela substancji przeciwbakteryjnych i przeciwwirusowych, nie mamy skutecznej odporności lokalnej.

Pamiętajmy również o wietrzeniu mieszkania przez 10–15 minut kilka razy dziennie! To ważne w walce z Covid-19 .

Co mogą zrobić pracodawcy, żeby mieć zdrowych pracowników?

Przede wszystkim edukacja, uświadamianie ludziom, co należy robić i jak postępować w pandemii. Opierać się na opiniach fachowców. Przekonać do zaszczepienia się przeciw Covid-19. W razie potrzeby powinno się ułatwić wykonanie testu PCR, żeby nie wydłużać czasu przebywania w pracy osoby zakażonej. Pracodawcy mogą też wpływać na pracowników i tłumaczyć, przyznając urlop, że jeżdżenie teraz po świecie ułatwia rozprzestrzenianie się nowych form wirusa. Ta epidemia stała się pandemią właśnie przez podróże. Najpierw z Wuhanu, z okazji Chińskiego Nowego Roku, potem na narty w Europie, w Alpach, do czego przyczynili się też Polacy, potem wędrowaliśmy po świecie z okazji wakacji. Radziłbym więc planować wyjazdy w Polsce, a nie przywozić wirusa do kraju. Ten brytyjski już niestety dotarł, tego z RPA też już się odnotowuje. On nie przyleciał sam z wiatrem, nie przyniosły go chmury. To zrobili turyści, którzy muszą, nie wiadomo dlaczego, w okresie pandemii pochwalić się selfie z Zanzibaru czy Meksyku. Nie mogę zrozumieć egoizmu tych ludzi.

A aktywność fizyczna? Siłownie i klubt pozamykane...

No właśnie! Wszyscy się mniej ruszają. Starszym zaleca się niewychodzenie z domu. Trzeba sobie zdawać sprawę, że objawowy Covid-19 ma dwie fazy zakażenia. Pierwsza, to kiedy wirus uszkadza nam górne drogi oddechowe i szybko się namnaża. Potem, ponieważ układ odpornościowy sobie z tym nie radzi, powstaje niekontrolowany odczyn zapalny, który niszczy płuca. Nazywa się to burzą cytokinową. Ten patologiczny odczyn zapalny u seniorów częściej występuje, ponieważ w wieku starszym zmienia się proporcja pomiędzy tkanką tłuszczową, która uwalnia te substancje prozapalne (cytokiny), a zanikającymi mięśniami, których aktywność hamuje odczyn zapalny. Ruch jest więc niezbędny, trzeba chodzić na spacery, ćwiczyć w domu. Do tego dobrze się odżywiać i wysypiać. Okazało się, że osoby niewyspane albo takie, które mają zaburzony rytm dobowy snu – łatwiej się zakażają. No i jeszcze raz chciałbym podkreślić: aktywność fizyczna przede wszystkim. To jest prawdziwa pigułka zdrowia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA