Na listach, które partia Kornela Morawieckiego Wolni i Solidarni chciała przedłożyć komisji wyborczej, znalazło się co najmniej kilkanaście nazwisk osób nieżyjących.
Ponadto komisja zakwestionowała 198 z 200 nazwisk znajdujących się na listach.
Przedstawiciele WiS chcieli zarejestrować listy w warszawskim Ratuszu. Po raz pierwszy pojawili się tam w ostatnią sobotę już po godzinie 13, czyli po zakończeniu urzędowania komisji wyborczej.
Przedstawiciel WiS wtargnął do lokalu, odpychając jednego z członków komisji. Wezwana na miejsce policja sporządziła protokół ze zdarzenia.
Kolejna wizyta Wolnych i Solidarnych w miejskim komitecie wyborczym nastąpiła w poniedziałek rano, próbując dokonać rejestracji list, ale było to niemożliwe z powodu braku niezbędnej liczby podpisów. Do chwili upłynięcia ostatecznego terminu składania list, w poniedziałek o północy, WiS nie zdołali wypełnić wszystkich formalności niezbędnych do rejestracji.
Komisja wyborcza po analizie podpisów zakwestionowała aż 198 z 200 z nich. W tym - co najmniej kilkanaście podpisów osób zmarłych w ciągu ostatnich dwóch lat - podaje TVN24. Najprawdopodobniej są to podpisy zebrane przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi.
Miejska komisja wyborcza zamierza skierować sprawę do prokuratury.
Lider Wolnych i Solidarnych nie skomentował sprawy. Na stronie internetowej partii pojawił się dziś komunikat o unieważnieniu pełnomocnictw dla kilkorga członków WiS, podpisane przez Kornela Morawieckiego.