fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wojna w Syrii

Ofensywa w Syrii. Tureckie siły weszły do miasta Ras al-Ajn

Turcy najpierw ostrzelali miasto Ras al-Ajn, a następnie wkroczyli do jego centrum. Według jednego źródła, walki trwają
AFP
Turcja poinformowała, że jej siły prowadzące ofensywę w Syrii zajęły centralną część Ras al-Ajn, kluczowego miasta przygranicznego. Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) zaprzeczają tym doniesieniom.

"Kontrola nad centrum Ras al-Ajn została przejęta dzięki udanym operacjom na wschód od Eufratu" - poinformował turecki resort obrony na Twitterze. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka potwierdziło, że żołnierze tureccy weszli do miasta. Według tego źródła, walki trwają.

Twierdzeniom strony tureckiej zaprzeczyły Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF).

Rejon Ras al-Ajn był wcześniej celem ataków tureckich sił powietrznych i artylerii. Tureckie moździerze ostrzelały także okolice drugiego ważnego przygranicznego syryjskiego miasta, znajdującego się w centrum ofensywy - Tel Abjad.

W piątek Pentagon poinformował, że z tureckich pozycji ostrzelana została amerykańska baza w pobliżu przygranicznego miasta Kobane, z której żołnierze USA się nie wycofali, o czym Turcja wiedziała. Nikt nie został ranny. Turcja oświadczyła, że prowadziła ostrzał "w samoobronie" i że przerwała go po otrzymaniu sygnału od strony amerykańskiej.

Tureckiej operacji w Syrii poświęcona jest nadzwyczajna sesja Ligi Państw Arabskich w Kairze. Egipt, który zwołał posiedzenie, turecką ofensywę określił jako jawną agresję przeciw syryjskiej suwerenności. Członkostwo Syrii w Lidze zostało zawieszone w 2011 r.

W niedzielę Biały Dom poinformował o wycofaniu żołnierzy USA z terenów, które miały być celem ofensywy sił tureckich, a które zajmowane są przez Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), sojuszników USA w walce z Daesh.

Rozpoczętą w środę ofensywę Turcy uzasadniają koniecznością stworzenia strefy bezpieczeństwa na turecko-syryjskim pograniczu. Celem ofensywy są właśnie jednostki SDF, tworzone głównie przez kurdyjskie Powszechne Jednostki Ochrony (YPG), które według Turcji stanowią przedłużenie zdelegalizowanej przez Ankarę i uznanej za organizację terrorystyczną Partii Pracujących Kurdystanu. Kurdowie z SDF decyzję USA o wycofaniu żołnierzy z pogranicza określili mianem "ciosu w plecy".

Krytycy Trumpa uważają, że do ofensywy nie doszłoby, gdyby Trump nie wycofał amerykańskich żołnierzy z obszarów, na których prowadzona jest ofensywa. Istnieją obawy, że Turcja przeprowadzi czystki etniczne na zajmowanych terenach.

W walkach z Turcją zginęło już kilkuset kurdyjskich bojowników oraz jeden żołnierz turecki. Po obu stronach zginęli cywile, w tym dzieci.

Źródło: rp.pl/ AP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA