fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Sąd powiadomi o odwołaniu rozprawy, ale podsądny ma zadbać o taką możliwość

Sąd w czasie epidemii koronawirusa
Adobe Stock
O odwołaniu rozprawy sąd zawiadomi, ale podsądny winien zadbać, by sąd miał szansę go o tym poinformować.

Na mocy zarządzenia pierwszej prezes Sądu Najwyższego od 22 marca do 9 kwietnia 2021 r. ze względu na sytuację epidemiczną zostały odwołane rozprawy i posiedzenia w SN, z wyjątkiem spraw wymagających rozpoznania, określonych przez prezesa danej Izby SN.

Ograniczona została też praca pracowników sądowych na miejscu do niezbędnego minimum, ale jak zapewnia Aleksander Stępkowski, sędzia i rzecznika SN, na tyle, by zapewnić ciągłość pracy sekretariatów.

Jak zareagować?

Redakcja dostaje wiele pytań, jak strony spraw cywilnych, bo o nie tu głównie chodzi, mają reagować na wstrzymanie pracy sądu czy zwyczajne zdjęcie sprawy z wokandy, a mówiąc prawniczym żargonem, gdy sprawa spada.

– Gdy sąd zdejmuje sprawę z wokandy, sam zawiadamia o tym wszystkie osoby poinformowane o terminie (pełnomocnicy, strony, uczestnicy) lub wezwane na termin (świadkowie, biegli, strony wezwane do stawiennictwa). A jeżeli termin rozprawy jest odwołany w ostatniej chwili, sekretariat sądu dzwoni do tych osób, aby niepotrzebnie nie przyjeżdżali. O nowym terminie rozprawy sąd ma obowiązek powiadomić pełnomocników stron, a jeżeli nie są reprezentowane przez pełnomocników, zawiadamia same strony (powód, pozwany, wnioskodawca, uczestnik) – wskazuje Artur Rycak, adwokat, kancelaria Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR.

– Podobną sytuacją jest informacja z sądu, że rozprawa się odbędzie, ale tylko celem jej odroczenia. Może to nastąpić, jeśli np. pełnomocnik procesowy drugiej strony złoży taki wniosek. Wtedy też nie trzeba fatygować się do sądu. Bardziej niespokojnym można poradzić wykonanie telefonu do sądowego sekretariatu, by zapytali o kolejny termin rozprawy. Jeśli rozprawa nie odbyła się z powodu zbyt późnego zawiadomienia przez pełnomocnika drugiej strony, można domagać się zwrotu kosztów nieuzasadnionej podróży. Ale jeśli to pełnomocnik drugiej strony informuje nas o tym, że rozprawa może się nie odbyć, dobrze będzie upewnić się w sądzie – wyjaśnia Rafał Kania, radca prawny, kancelaria Sendero Tax & Legal.

Adwokat Marcin Szymański mówi z kolei, że jeśli sprawa spada z powodu choroby jedynego orzekającego sędziego, to strona wraz z jej prawnikiem ma ograniczone pole manewru, jeśli ze względu na ogólną sytuację prosi o zdalną rozprawę i krótkie odroczenie. Zawsze jednak monitoruje, co się w sprawie dzieje, bo im szybciej się dowie, że sprawa spada, zwłaszcza w innym mieście, to ma więcej czasu na przestawienie swej pracy. To samo radzi stronom bez prawnika.

Pomóżmy sobie sami

– Nie ma wyjścia i trzeba zaakceptować ograniczenia w działaniu sądów, bo doświadczenie wskazuje, że nawet jeśli sądy działają, to co chwila są objęte kwarantanną, bo ktoś z pracowników choruje i wyłączonych jest więcej sędziów, którzy normalnie mogliby pracować na posiedzeniu niejawnym – mówi Aneta Łazarska, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie. Apeluje: – Jeśli w sądzie będą pracownicy, to powinni choćby mailowo lub telefonicznie powiadomić strony o odwołaniu rozpraw. To może być trudne, jeśli w aktach nie będzie żadnych danych kontaktowych poza adresem korespondencyjnym. Dlatego apeluję do każdego: adwokata, radcy prawnego, strony, aby jak najszybciej poinformować sąd o telefonie do kontaktu lub adresie mailowym. Dotyczy to w szczególności świadków. To jedyna możliwość, aby sąd mógł powiadomić świadków o odwołaniu rozpraw czy umożliwić im zdalny udział – radzi sędzia Łazarska.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Szymon Topa, radca prawny z kancelarii Obara i Wspólnicy

– Mija rok, jak Covid-19 zaczął wpływać na funkcjonowanie państwa i wymiaru sprawiedliwości, i jeśli Sąd Najwyższy nie zdołał się zaadaptować do nowej rzeczywistości, to niezależnie od przyczyn nie rokuje to dobrze staraniom sądów powszechnych, które przecież organizacyjnie mają więcej problemów do rozwiązania. Odwołanie posiedzeń i rozpraw przez SN o trzy tygodnie wydłuży już i tak długi czas oczekiwania na rozstrzygnięcie ich spraw. Strony mogą tylko liczyć, że taki sposób radzenia sobie ze skutkami epidemii nie stanie się regułą, gdyż zdjęcie sprawy z wokandy zwykle oznacza jej przesunięcie o kilka miesięcy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA