fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

#RZECZoPRAWIE: Grohman o przewlekłosci procesowej spraw gospodarczych

Bartosz Grochman
rp.pl
Dlaczego sprawy gospodarcze ciągną się latami? O to w piątkowym programie #RZECZoPRAWIE Ewa Usowicz pytała Bartosza Grohmana – adwokata z kancelarii Grohman.

Piszemy w „Rzeczpospolitej” o przypadku Pana Romana Kluski ws. bezprawnego przejęcia Optimusa "CD Projekt wygrywa z pogromcami Optimusa". Czy to jest normalne, że po 10 latach kończy się sprawa w pierwszej instancji?

Nie, nie jest to normalne i nie ma nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości. Jeśli takie mamy standardy, to trudno oczekiwać od ludzi by ufali wymiarowi sprawiedliwości. Podziwiam Pana Kluskę za wytrwałość, determinację, upór i koszty jakie musiał ponieść. Tak niewątpliwie nie powinno być. W mojej ocenie narusza to wszelkie standardy w dostępie do wymiaru sprawiedliwości.

 

Jakie sprawy gospodarcze ciągną się najdłużej?

Najdłużej ciągną się sprawy, w których jest spor co do istoty materiały, kiedy trzeba powołać biegłych, kiedy jest masa dokumentów, kiedy te dokumenty trzeba tłumaczyć. Długie są spory budowlane, tam gdzie jest spór co do tego czy coś zostało należycie wykonane, w terminie. Tu musimy odwołać się do wiedzy biegłych. Biegli pracują długo. Opinie są bardzo obszerne i kosztowne. Jak pojawia się jedna opinia, to jedna ze stron kontestuje jej treść. Pojawia się następna opinia. To wszystko powoduje długa przewlekłość postępowania.

 

Kto w budowlance ma największy problem: podwykonawcy, inwestorzy?

Spór jest między deweloperami a podwykonawcami. Sytuacja klasyczną jest gdy deweloper wykonuje prace, do tego zatrudnia podwykonawców, nie płaci ostatnich faktur i powstaje spór co do tego czy praca została należycie wykonana czy nie. Wydaje się to prosty spór o zapłatę ale sprowadza się go do problemów technicznych.

Jakie branże jeszcze są problematyczne sądowo?

Finansowe. Jestem ciekawy co będzie ze sprawami frankowymi. Teraz tych pozwów będzie więcej. Są też inne sprawy o instrumenty finansowe. Moi koledzy prowadzą sprawy dot. opcji walutowych jeszcze z 2008 roku. To już przekracza wszelkie granice. Nie mam wytłumaczenia by wytłumaczyć taką przewlekłość postępowania. 

 

Gdyby można było coś zmienić, żeby postępowania nie były takie długie lub kosztowne to co można byłoby zrobić?

Problem kosztów pojawia się nie tylko w Polsce. Postępowania robią się coraz droższe. Ludzi na to nie stać.

Które są najdroższe?

Arbitrażowe i te skomplikowane sprawy gospodarcze z opiniami i co gorsza z tłumaczeniami przysięgłymi.

Czy nie można w sprawach z językiem angielskim tylko część dokumentów wybrać do przetłumaczenia? Były takie sytuacje, że wpływał pozew przygotowywany kilka miesięcy z tłumaczeniami, a my mieliśmy dwa tygodnie na odpowiedź. To nie jest wykonalne.

Mam taki proces, który składaliśmy w pięciu kartonach po ryzach. Podejrzewam, że gdyby procedura była inna, to nie musielibyśmy tego robić. Życzyłbym sobie by procedura pozwalała mi na umieszczenie mojego roszczenia, żeby to wpłynęło do sądu, druga strona odnosiła się do tego w krótki sposób, a sąd organizuje spotkanie i ustala co jest sporne i co trzeba wykazywać. Zaoszczędziliśmy 3 czasu na analizę spraw.

To jest coś, co wiele osób postuluje, by sąd sporządzał coś w rodzaju plan procesu, a sądy tego nie robią.

Nie ma innego wyjścia. To byłby model idealny. Na salach sadowych tracimy czas na aspekty formalne, to jest bez sensu.

Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak ma pomysł, by przywrócić postępowania odrębne w sprawach gospodarczych. Czy to by ułatwiło sprawę?

Według mnie nie.

Dlaczego?                                                                                                               

Ja oczekuje jednej prostej procedury. Mnożenie procedur sprzyja różnorodności interpretacyjnej. Przepisy procedury muszą być jasne, klarowne a nie mnożone w odrębne byty.

Patrząc na historię nowelizacji jaka miała miejsce w ostatnich 25 latach, co roku coś się zmienia a nie widać poprawy. Jest coraz gorzej.

Adwokaci i radcy prawni filtrują masę spraw, które po rozmowach z klientami nie trafiają do sądów. Tłumaczymy jakie mogą być konsekwencje, koszty, długotrwałość postępowania. Klienci się zniechęcają, nie rozumieją tych procedur.

To są wszystko elementy, które można uprościć. Być może czas na radykalne zmiany.

 

Na koniec programu musi Pan zapalić światełko w tunelu przedsiębiorcom.

Instrumenty, które maja teraz sądy umożliwiają w jakimś stopniu zarządzanie czasem. Chciałbym żeby przedsiębiorcy dzielili się swoją wiedzą w zakresie zarządzania pewnymi problemami by pokazać sędziom jaki to ma wpływ na meritum sporu. Być może sędziowie nie są do tego przygotowani, bo nie muszą. Ochota do rozpoznania sprawy mija, gdy czyta się ja wyrywkowo w przeciągu pól roku.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA