fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Usługi, ceny, zarobki

Skargi na adwokatów: Klienci piszą coraz więcej skarg na pełnomocników

Fotorzepa
Klienci piszą coraz więcej skarg na pełnomocników. Zarzucają im, że nie rozliczają się z pobranych pieniędzy albo zaniedbują sprawy, które przyjęli.

Choć zarzutów pod adresem adwokatów przybywa, niewielu traci prawo wykonywania zawodu. Od kilku lat liczba wszczętych postępowań dyscyplinarnych utrzymuje się na stałym poziomie – około 100 rocznie. Tymczasem niezadowolonych klientów przybywa. Dziwią się, że choć stawiają adwokatom konkretne zarzuty, korporacyjne sądy dyscyplinarne są dla nich tak łagodne. W ostatnim czasie były dwa wydalenia z zawodu, lub niewiele więcej, i tylko nieco więcej czasowych zawieszeń w prawach do wykonywania zawodu.

Skarga bez odpowiedzi

Klienci twierdzą też, że mimo złożonych skarg rzecznicy dyscyplinarni często milczą. Przykład? Pewien krakowski adwokat miał oszukać swojego klienta. Po wypowiedzeniu mu pełnomocnictwa nie tylko nie chciał rozliczyć się z klientem z wpłaconych przez niego pieniędzy, ale i wydanie potrzebnych klientowi dokumentów uzależniał od wpłaty pewnej kwoty pieniędzy. W dodatku już po rezygnacji z jego usług adwokat nadal posługiwał się nieważnym już pełnomocnictwem. Sprawa trafiła do rzecznika dyscyplinarnego przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Krakowie. Ta przez 19 miesięcy badała sprawę. Zapytaliśmy, w czym rzecz.

Marcin Kosiorkiewicz, rzecznik dyscyplinarny ORA w Krakowie, przyznaje, że sprawa adwokata jeszcze się nie zakończyła prawomocnie. Pytany, czy zawsze tyle to trwa, przyznaje, że bywa różnie.

– Takie postępowanie powinno trwać 30 dni, ale z reguły to nierealne – uważa. I podaje, że kilka dni trwa podjęcie postanowienia odmawiającego wszczęcia postępowania, pozostałe decyzje zajmują średnio kilkanaście tygodni. Przyznaje, że zdarza się, iż trwają dłużej. Tłumaczy, że czasem trzeba zajrzeć do akt sprawy, a na to potrzeba czasu.

Zbyt łagodne

Kto najczęściej składa skargi? Niezadowoleni przeciwnicy procesowi, którzy chcą wystraszyć pełnomocników reprezentujących drugą stronę. Często powodem skarg jest również nieinformowanie klienta o przebiegu postępowania i kwestionowanie rozliczeń pomiędzy stronami.

– Nie można generalizować, że sądy dyscyplinarne są łagodne – uważa adwokat Ewa Krasowska, rzecznik dyscyplinarny Naczelnej Rady Adwokackiej. Przypomina, że nadzór merytoryczny nad rozstrzygnięciami sądów dyscyplinarnych sprawuje Sąd Najwyższy.

Tłumaczy też, skąd może się brać niezadowolenie klientów, którzy skargi składają. W każdej okręgowej radzie adwokackiej jest rzecznik dyscyplinarny, a rad jest 24 i to ci rzecznicy prowadzą dochodzenia dyscyplinarne na swoim terenie. Rzecznicy ci wnoszą sprawy do sądów izbowych, od których orzeczeń przysługuje odwołanie do Wyższego Sądu Dyscyplinarnego w Warszawie, a następnie do Sądu Najwyższego. Każde działanie rzecznika, a następnie sędziów, jest sprawdzane. – Rzecznik zawsze wydaje postanowienie, nie może tak po prostu napisać, że nie rozpocznie postępowania, bo skarga jest niezasadna. Jego postanowienie jest sprawdzane przez sąd dyscyplinarny – zastrzega Krasowska.

Przyznaje jednak, że sprawy dyscyplinarne toczą się latami. I dodaje, że tam, gdzie są dwie strony, zawsze jedna jest niezadowolona. – Łatwo zarzucić złe działanie, trzeba je jednak rozsądnie wykazać. A z tym bywa problem.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA