fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Szułdrzyński: Timmermans popełnił katastrofalny błąd

Fotorzepa/ Waldemar Kompała
Decyzja wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, by wytoczyć przeciwko polskiemu rządowi ciężkie działa, może się okazać najpoważniejszym błędem, jaki Bruksela popełniła w relacjach z Polską.

Jak już pisał Jerzy Haszczyński, stanowisko Timmermansa byłoby może bardziej zrozumiałe, gdyby zostało przedstawione w niedzielę. Jednak po poniedziałkowym wecie sytuacja polityczna w Polsce zmieniła się diametralnie. Weto Andrzeja Dudy nie tylko zatrzymało rewolucję w sądownictwie, ale też pokazało, że wciąż w naszym ustroju istnieją bezpieczniki, dzięki którym trójpodział władzy nie jest fikcją.

Przeczytaj » Jerzy Haszczyński: Timmermans w składzie polskiej porcelany

Gest Dudy był sygnałem również do naszych partnerów za granicą: nie jesteśmy głusi na krytykę. Duda mógł stać się więc, w miejsce dość ekscentrycznego ministra spraw zagranicznych, realnym rzecznikiem polskich interesów za granicą, a zarazem partnerem do rozmów o sytuacji w Polsce dla zewnętrznych partnerów. Jego pozycję wzmacniał sukces ostatniego szczytu Trójmorza, wizyt Donalda Trumpa itd.

Tymczasem stawiając ultimatum Polsce, Timmermans zachował się, jakby tego nie zrozumiał. Albo nie chciał zrozumieć. I dał tym samym do ręki argument wszystkim przeciwnikom Andrzeja Dudy w obozie dobrej zmiany. Teraz powiedzą mu: popatrz, ty zmiękłeś, a Bruksela i tak wytacza przeciwko tobie najcięższe działa. Chciałeś się im przypodobać i odpłacili ci się pięknym za nadobne. Im nie chodzi o to, co my robimy, ale krytykują nas, bo nie jesteśmy PO i będą nas krytykować do ostatniego dnia naszych rządów, cokolwiek byśmy zrobili.

I jaką odpowiedź będzie mógł dać Duda na takie dictum ze swojego obozu? I tu właśnie jest sedno katastrofalnego błędu, jaki popełnił Timmermans. Zamiast wysłać jakiś pozytywny sygnał pod adresem Dudy, wytaczając ciężkie działa z dość jednak błahego powodu – bo powiedzmy sobie szczerze w skali oskarżeń o wprowadzanie dyktatury, podważanie akurat przepisu dotyczącego różnego wieku emerytalnego sędziów mężczyzn i kobiet, wygląda raczej na pretekst – wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej daje paliwo tym wszystkim siłom w polskim obozie rządzącym, które marzą o awanturze z Brukselą, które budują swoją pozycję polityczną na konfliktowaniu Polski z otoczeniem i podsycaniem antyeuropejskich nastrojów. Zamiast postawić na – umownie to nazwijmy - liberałów, Timmermans dał do ręki argumenty politykom takim jak Zbigniew Ziobro, Antoni Macierewicz czy Krystyna Pawłowicz.

I w tym sensie jeśli ktoś oprócz środowisk skrajnych będzie winien temu, że Polska będzie się oddalać od Unii Europejskiej, będzie to właśnie Frans Timmermans i jego kompletne niezrozumienie zmiany sytuacji, która zaszła w obozie władzy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA