fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Uchodźcy

Imigranci nie zrezygnują z Europy

Mesyna, Sycylia Rozbitkowie uratowani 17 marca przez włoską straż przybrzeżną
AFP
Zamknięcie szlaku bałkańskiego oznacza, że nowa fala imigrantów ruszy przez Morze Śródziemne.

– Z państwami Afryki Północnej trzeba będzie zawrzeć podobne porozumienie co z Turcją – oświadczył właśnie szef niemieckiego MSW Thomas de Maiziere. Nie wyjaśnił dokładnie, o jakie kraje chodzi, ani kto po stronie europejskiej miałby rozpocząć wstępne negocjacje. W przypadku Turcji czyniły to Niemcy.

Jak tłumaczył de Maiziere w Wiedniu, będzie to zadanie znacznie bardziej skomplikowane niż w przypadku Turcji. Jednak innego wyjścia nie ma.

Jego zdaniem porozumienie z Turcją przynosi widoczne rezultaty, a cała koncepcja ograniczenia napływu imigrantów w postaci wymiany nielegalnych imigrantów z Turcją w zamian za uchodźców z Syrii jest najlepsza z możliwych.

Kliknij w grafikę, by ją powiększyć

Nie rozwiązuje jednak całkowicie problemu i lada moment fala imigrantów zarówno uchodźców z Syrii, jak i szukających szczęścia w Europie obywateli innych państw, pojawi się na afrykańskich brzegach Morza Śródziemnego. Czekają tam już na nich przemytnicy.

Zdaniem minister spraw wewnętrznych Austrii Johanny Mikl-Leitner tą drogą może się dostać do Europy nie więcej niż 300 tys. osób. To niewiele w porównaniu ze szlakiem bałkańskim, którego pierwszym etapem jest pokonanie zaledwie kilku kilometrów Morza Egejskiego z Turcji na jedną z wysp greckich. Tą drogą dotarło do Europy w roku ubiegłym niemal milion imigrantów i uchodźców.

Kolej na Lampedusę

Droga do Europy przez Morze Śródziemne jest używana od lat. Od początku tego roku do Włoch dotarło nią 19,3 tys. imigrantów z Libii i Tunezji. W podobnym czasie ubiegłego roku było ich o sześć tysięcy mniej. Nie jest jasne, czy jest to pierwszy rezultat zamknięcia szlaku bałkańskiego.

Nikt nie ma wątpliwości, że imigrantów będzie więcej w miarę jak polepszać się będą warunki pogodowe. Włoska Lampedusa leży 60 mil morskich do brzegów Tunezji. Nie da się tej odległości przebyć na zwykłym pontonie jak z Turcji na grecką wyspę Lesbos.

Większość imigrantów, którzy lądują na Lampedusie, pochodzi z Afryki. Jak wynika z ocen europejskich służb wywiadowczych, w samej Libii czeka na przeprawę do Europy 150–200 tys. osób. Jean-Yves le Drian, minister obrony Francji, utrzymuje, że jest ich aż 800 tys.

W kraju trwa od 2014 roku wojna domowa. Coraz większą rolę odgrywają w niej dżihadyści z tzw. Państwa Islamskiego, którzy po porażkach w Syrii i Iraku przygotowują przyczółek w ogarniętej chaosem Libii.

Ponad 400 tys. osób zostało w tym kraju pozbawionych dachu nad głową, a około miliona wyemigrowało do sąsiedniej Tunezji. Jak w takiej sytuacji miałaby wglądać realizacja propozycji ministra de Maiziere'a?

Porozumienie UE–Turcja zakłada, że Ankara otrzyma 6 mld euro na pomoc dla uchodźców i już w tym roku zniesione zostaną wizy dla obywateli tego kraju udających się do UE. Wszystko to dzięki zgodzie Turcji na przyjęcie nielegalnych imigrantów z Europy w zamian za przyjęcie tej samej liczby uchodźców syryjskich przez kraje unijne.

Nie sposób sobie wyobrazić podobnego porozumienia z Libią. Ale z Tunezją czy Algierią jest do pomyślenia. – Mimo wzmożonych patroli na plażach jest zauważalny wzrost aktywności przemytników ekspediujących imigrantów na Lampedusę – mówi „Rzeczpospolitej" Alija Ben Nila Abdelati, dziennikarka ukazującego się w Tunisie dziennika „Sabah". Jak twierdzi, wzrosły też ceny za przemyt. Sięgają obecnie 5 tys. dinarów (ponad 9 tys. zł).

Czekanie na rekord

Tunezja ma od dawna porozumienie z Włochami, na mocy którego imigranci odsyłani są z powrotem do miejsca, gdzie rozpoczęli swą podróż. Wymóg posiadania wiz skutecznie zapobiega także napływowi uchodźców z Syrii do Tunezji.

Syryjczycy korzystali do niedawna nierzadko z połączeń lotniczych Stambuł–Algier i stamtąd udawali się do Libii. Jednak w Libii jest obecnie zbyt niebezpiecznie, na porządku dziennym są rabunki i gwałty. Nie odstrasza to jednak imigrantów z takich państw, jak Nigeria, Gambia czy Senegal, którzy są głównymi klientami libijskich przemytników.

– Centralny region Morza Śródziemnego jest drugim pod względem znaczenia szlakiem imigrantów prowadzącym do Europy – mówi nam Izabella Cooper, rzeczniczka Frontexu, agencji UE zajmującej się zewnętrznymi granicami Unii. W 2014 roku tą drogą przedostało się, głównie do Włoch, ponad 170 tys. imigrantów. W roku ubiegłym było ich 153 tys., natomiast dwa lata wcześniej zaledwie 40 tys.

– Wszystko wskazuje na to, że w tym roku pobite zostaną na tym szlaku wszelkie rekordy – mówi „Rzeczpospolitej" Gunter Mulack, szef Niemieckiego Instytutu Orientalistyki. Przewiduje, że podobnie będzie na Morzu Czarnym na szlaku z Turcji do Rumunii i Bułgarii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA