fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Gazownik zapłaci za poparzenie lokatora podczas remontu - wyrok Sądu Najwyższego

123RF
Podczas niebezpiecznych prac trzeba przestrzegać zasad bezpieczeństwa, nawet gdy zlecający usługę chce prace oglądać. Jeśli stanie mu się krzywda, zleceniobiorca poniesie odpowiedzialność.

Obowiązek zadbania o bezpieczeństwo ciąży na wykonującym prace, a jego niedochowanie rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą w razie wypadku przy pracach. To sedno wtorkowego wyroku Sądu Najwyższego.

Żona Daniela P. 31 maja 2010 r. wezwała Mirosława A., gazownika, by naprawił piec gazowy w ich domku na obrzeżach Łodzi. Piec był od dawna nieserwisowany i gazownik zdiagnozował, że wymaga odpowietrzenia. Odkręcił więc jeden z zaworów i wypuszczał gaz przez dwie minuty – jak on twierdził, bądź 20 minut – jak twierdziła żona Daniela P. Pracom, mimo prośby gazownika o opuszczenie pomieszczenia, przyglądał się Daniel P. Gdy po odpowietrzeniu gazownik zapalił płomyk, nastąpił wybuch. Poparzony został on sam, ale też właściciel domu, który na 40 proc. powierzchni ciała miał poparzenia II i III stopnia oraz poparzone płuca. Mimo kilkumiesięcznego pobytu w szpitalach ma trwałe ograniczenia ruchowe, nie jest w stanie podjąć pracy.

Poszkodowany zażądał od gazownika refundacji kosztów leczenia i 200 tys. zł zadośćuczynienia, które stało się kością niezgody. Sąd okręgowy zasądził mu z tej kwoty 150 tys. zł. Uznał, że powód w 25 proc. przyczynił się do szkody. Po pierwsze przez lata nie serwisował pieca, po drugie był obecny przy naprawie. I o ten procent zmniejszył zadośćuczynienie na podstawie art. 362 kodeksu cywilnego. Stanowi on, że jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia zmniejsza się stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy stron.

Sąd Apelacyjny w Łodzi zasądził całą kwotę. Wskazał, że nie ma tu przyczynienia się poszkodowanego. Pozwany jako profesjonalista wykonujący szczególnie niebezpieczne prace powinien się od nich powstrzymać, kiedy właściciel odmówił opuszczenia pomieszczenia.

Pozwany nie godził się z tym werdyktem, a jego pełnomocnik mecenas Monika Plebaniak-Zarzycka podtrzymała w kasacji wszystkie jego zarzuty. Wnosiła też o zmiarkowanie zadośćuczynienia.

Miarkowanie to wyjątek od zasady zapłaty pełnego odszkodowania stosowany przez sąd między osobami fizycznymi, ze względu na ich stan majątkowy, kiedy wymagają tego zasady współżycia społecznego (art. 440 k.c.).

Sąd Najwyższy werdykt jednak utrzymał.

– Gdyby poszkodowany zastosował się do wskazań gazownika, zapewne nie poniósłby on uszczerbku na zdrowiu, ale jego obecność nie była przyczyną szkody – wskazała w uzasadnieniu sędzia SN Anna Kozłowska. – W takiej bowiem sytuacji gazownik, jako profesjonalista, nie powinien prac wykonywać. I to zaniedbanie było przyczyną szkody powoda. Nie ma także podstaw do miarkowania zadośćuczynienia. Obie strony nie należą wprawdzie do majętnych, jednak poszkodowany nieporównanie bardziej ucierpiał. Nie może wrócić do normalnego życia, w szczególności do pracy – dodała sędzia.

Sygn. akt II CSK 438/16

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA