Reklama

Firmy transportowe na wielkich zakupach

Polscy przewoźnicy przestali obawiać się skutków brexitu oraz pakietu mobilności i zaczęli mocno inwestować w unowocześnienie flot. Ale brakuje im kierowców, mimo zatrudniania obcokrajowców.

Aktualizacja: 05.05.2021 06:07 Publikacja: 04.05.2021 21:00

Firmy transportowe na wielkich zakupach

Foto: Bloomberg

Polskie firmy przewozowe ruszyły na zakupy nowych pojazdów. Jak podało stowarzyszenie europejskich producentów pojazdów ACEA, w marcu 2021 r. liczba rejestracji największych ciężarówek o masie powyżej 16 ton, używanych głównie w transporcie międzynarodowym, wzrosła w Polsce o ponad 127 proc. – do prawie 3 tys. pojazdów z 1,3 tys. w marcu 2020 r. To wynik przeszło dwukrotnie lepszy niż średnia dla całej UE, gdzie wzrost liczby rejestrowanych samochodów wyniósł niecałe 57 proc.

Czytaj także: Rekordowe inwestycje w samochodowe floty

W przypadku polskich przewoźników również cały pierwszy kwartał przyniósł imponujący wynik: zarejestrowano ponad 6,9 tys. pojazdów, o 63 proc. więcej niż w pierwszych trzech miesiącach ub. roku. Tu w porównaniu z średnią UE (wzrost o 18,1 proc.) polskie tempo zakupów nowego taboru okazało się wyższe przeszło trzykrotnie.

Wirus nie zaszkodził

To radykalna zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed roku. Jeszcze przed wybuchem pandemii widocznym trendem było zmniejszenie inwestycji w wymianę i zakup nowego taboru w oczekiwaniu na spowolnienie gospodarcze. Teraz sytuacja się odwróciła. – Przez ponad rok pandemii firmy wstrzymywały się z zakupami, nie wiedząc, co będzie. Ale pomimo lockdownów przewóz towarów nie zmalał, a wręcz rośnie – mówi Łukasz Włoch, główny ekspert ds. analiz i rozliczeń Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK).

Reklama
Reklama

Czytaj także: Tiry nie wystraszyły się koronawirusa

– Przewoźnicy poczuli się pewniej i teraz realizują odroczone inwestycje – dodaje Piotr Mikiel, dyrektor departamentu transportu w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Już w ubiegłym roku dane napływające do OCRK pokazywały, że jeśli w jakimś kraju wprowadzano lockdown i liczba przejechanych przez polskie tiry kilometrów malała, to jednocześnie w innych miejscach rosła. To dowód, że firmy przewozowe okazywały się elastyczne i potrafiły znaleźć alternatywę. – Trudna sytuacja mobilizowała przewoźników, zmuszała do szukania nowych rynków. W rezultacie teraz okazuje się, że mogą mieć więcej zleceń niż wcześniej – uważa Włoch.

Firmy w transporcie międzynarodowym – prócz perspektywy wzrostu zleceń – mają jeszcze kolejny powód, by kupować nowe ciężarówki. To podnoszenie opłat drogowych w krajach Unii Europejskiej. Są one uzależnione od normy czystości spalin, więc przewoźnicy mający starsze pojazdy uznali, że trzeba je wymieniać na auta z najnowszą normą Euro, by obniżyć koszty realizacji usług.

Problem w tym, że samochodów brakuje. Na nowe z powodu rosnącego popytu i zarazem ograniczeń produkcji przez globalny brak półprzewodników trzeba długo czekać. A brakuje nawet pojazdów używanych. – To sytuacja niezwykła – przyznaje ekspert OCRK.

Do tego brakuje również kierowców. Już pięć lat temu z raportu „Rynek pracy kierowców" przygotowanego przez firmę doradczą PwC oraz Związek Pracodawców „Transport i Logistyka Polska" wynikało, że na rynku może brakować około 100 tysięcy kierowców. Do tej pory nie zdołano zmniejszyć tego deficytu. – Widać to na przykładzie obcokrajowców zatrudnianych w firmach transportowych. Ich liczba z roku na rok wzrasta – stwierdza Mikiel. Przewoźnikom już wyczerpują się możliwości pozyskiwania pracowników nie tylko z bliskiej zagranicy jak Ukraina czy Białoruś, ale także z bardziej odległych krajów jak np. Kazachstan.

Reklama
Reklama

W połowie ubiegłego roku sytuacja na krótko się poprawiła, bo na ciężarówki przesiadła się grupa kierowców autobusów z uziemionego przez pandemiczne obostrzenia transportu pasażerskiego. Ale jesienią deficyt znowu się powiększył. Według OCRK we wrześniu i październiku firmy przewozowe musiały podnosić kierowcom stawki, bo nie były w stanie realizować zaplanowanych przewozów. – Wypłaty w styczniu 2021 wzrosły w ujęciu rok do roku o 13 proc. – informuje OCRK. Co najgorsze, nic na razie nie wskazuje, by problem deficytu kierowców dało się w miarę szybko ograniczyć.

Europejski lider

Według ocen Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego branża transportowa nie odczuła tak mocno, jak się wcześniej obawiano, skutków brexitu i unijnego pakietu mobilności. Ten pierwszy, co prawda, skomplikował wysyłanie do Wielkiej Brytanii kierowców ze Wschodu: potrzebują wizy, a procedura jej uzyskania jest skomplikowana i czasochłonna. Natomiast przepisy dotyczące pakietu mobilności w zasadniczej większości wejdą w życie dopiero w lutym 2022 r. Dlatego znaczna część przewoźników, zwłaszcza tych mniejszych, na razie nie chce się nim za bardzo przejmować. – Działają na zasadzie, że dziś praca jest, a co będzie potem, zobaczymy – usłyszeliśmy w ZMPD.

W rezultacie sytuacja polskich przewoźników w UE jest całkiem niezła: mają prawie jedną trzecią rynku, podczas gdy drugie w rankingu wielkości przewozów firmy z Hiszpanii – niespełna 12 proc. Ale dla utrzymania pozycji lidera muszą zwiększać swą konkurencyjność, zwłaszcza wobec tanich przewoźników z Europy Środkowo-Wschodniej.

Według badań Keralla Research od dwóch lat maleje liczba firm występujących o przewozy zagraniczne. W 2019 wydano ich o 62 proc. mniej niż w 2018 r. W połowie ub. roku z rynku wycofało się 800 firm. I choć w ich miejsce pojawiły się nowe, to problemem jest spadek rentowności przewozów.

Z drugiej strony wszystko wskazuje na to, że pandemia w większości krajów europejskich zaczyna być pod kontrolą i sytuacja ekonomiczna zaczyna się poprawiać. – Nie bez znaczenia jest zapowiedź uruchomienia w Europie ponad 850 miliardów euro z funduszu odbudowy, co wpłynie na ożywienie gospodarcze, a więc i potrzeby transportowe – prognozuje PZPM.

Jakub Faryś prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego

Polscy przewoźnicy, chcąc zachować dominację w Europie, muszą wymieniać tabor na najnowocześniejszy, spełniający najostrzejsze normy ekologiczne. Ważne, by zrobili to, zanim wejdzie w życie ograniczenie emisji CO2 w nowych pojazdach, które w przypadku ciężarówek w 2025 r. wyniesie 15 proc., a to spowoduje wzrost ich cen.

Transport
Wojna Putina wykończyła rosyjską kolej. Państwowa firma stoi na krawędzi upadłości
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Transport
Arktyka na celowniku. Rosjanie chcą zdominować wszystkie drogi z Azji do Europy
Transport
Reanimacja martwego projektu. Wiemy, co dalej z kolejową gigainwestycją
Transport
Rosyjskie linie lotnicze Ural Airlines mają pomysł na odzyskanie Airbusów
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama