fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport drogowy

Ciężarówki muszą jechać, nie mogą stać w korkach

AFP
Rośnie krytyka polskiego rządu za kolejki na granicach Unii Europejskiej. Tymczasem EBC obiecuje 1,1 biliona euro na ratowanie unijnej gospodarki.

W piątek z inicjatywy Komisji Europejskiej odbędzie się nadzwyczajna wideokonferencja unijnych ministrów w sprawie rynku wewnętrznego. „Rzeczpospolitej" udostępniono list, który Thierry Breton, komisarz rynku wewnętrznego, wysłał do prezydencji chorwackiej. Zawiera on najpilniejsze tematy, o których teraz trzeba rozmawiać, wśród nich niepokojącą sytuację na granicach tych państw, które przywróciły kontrole. Dotyczy to Polski, gdzie kolejki ciężarówek sięgają dziesiątków kilometrów.

Czytaj także: Topnieją graniczne kolejki

Kolejki to wstyd

– Komisja Europejska zaapelowała do państw członkowskich o stworzenie priorytetowych pasów dla ciężarówek. Powinny one być operacyjne jak najszybciej – napisał Breton. Według niego sytuacja jest bardzo niepokojąca, a kolejki mogą zniechęcać kierowców i firmy transportowe do przewożenia kluczowych dziś dla Europejczyków towarów, takich jak leki, środki ochronne, ale także żywność.

Drugi temat zapowiedzianej dyskusji to eksport środków medycznych i ochronnych niezbędnych w walce z koronawirusem i przeszkody stawiane przez niektóre kraje.

Kolejki na polskich granicach denerwują już nie tylko kraje bałtyckie, których obywatele i towary nie mają jak przejechać. Krytykę słychać ze strony KE i coraz większej liczby państw. Według naszych informacji temat był także poruszany w czasie wideokonferencji unijnych przywódców w ostatni wtorek. – Polska chciała w zamian więcej pieniędzy na walkę z koronawirusem – mówi nam nieoficjalnie unijny dyplomata. – To wstyd. Takich obrazków Europa nie widziała od lat 70. ubiegłego wieku – dodaje nasz rozmówca, komentując zdjęcia ciężarówek na granicy polsko-niemieckiej.

Poparcie dla EBC

UE dokłada kolejne kawałki do układanki, której celem jest walka z epidemią i jej gospodarczymi skutkami. W czwartek przed północą Europejski Bank Centralny wytoczył potężne działa. Obiecał dodatkowe 750 mld euro na kupowanie obligacji rządów krajów strefy euro. Podobny program już istnieje i jest spuścizną po poprzednim prezesie Mario Draghim, który walczył z kryzysem finansowym. Łącznie z pieniędzmi już dostępnymi EBC może zatem uruchomić 1,1 biliona euro na wsparcie rządów w strefie euro. – Pełne wsparcie dla tych nadzwyczajnych środków powziętych przez EBC – skomentował na Twitterze prezydent Francji Emmanuel Macron. Decyzja unijnej instytucji spotkała się z uznaniem wszystkich: polityków, ekonomistów i rynkowych analityków. – To jest w interesie całej strefy euro. Tak jak w kryzysie zadłużenia w 2012 roku EBC znów potwierdza, że jest w stanie działać odpowiedzialnie w obliczu wielkiego kryzysu gospodarczego, gdy politycy są wciąż w stanie szoku – skomentował Frierdich Heinemann z niemieckiego think tanku ZEW.

Christine Lagarde miała niewiele czasu, żeby zmierzyć się z legendą Mario Draghiego, swojego wielkiego poprzednika w fotelu prezesa EBC. Francuzka objęła funkcję niespełna pięć miesięcy temu i już musiała zareagować na kryzys może nawet większy niż ten, z którym Włoch walczył tak skutecznie od 2011 r.

Początkowo zaliczyła wpadkę, gdy tydzień temu odrzuciła sugestię nadzwyczajnych działań ze strony EBC. – Odpowiedź powinna być przede wszystkim fiskalna. Nie sądzę, żeby ktokolwiek oczekiwał tutaj interwencji ze strony banku centralnego – powiedziała wtedy Lagarde. Wyraźnie liczyła, że rynkom wystarczy inicjatywa Komisji Europejskiej i decyzje Eurogrupy o finansowaniu gospodarki przez rządy państw UE. Wystarczyło jednak kilka dni, żeby zmieniła zdanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA