fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telekomunikacja i IT

Chińskie aplikacje to gorący front nowej zimnej wojny

AFP
Spółka ByteDance zostanie najprawdopodobniej zmuszona do sprzedania amerykańskiej wersji aplikacji TikTok Microsoftowi. Pod ostrzałem mogą znaleźć się też inni twórcy oprogramowania.

Mike Pompeo, amerykański sekretarz stanu, zapowiedział, że administracja Trumpa podejmie w nadchodzących dniach cały szereg działań wymierzonych w chińskie aplikacje stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA. – Te chińskie spółki software'owe, które robią interesy w USA, czy jest to TikTok czy WeChat, czy wiele innych, one dostarczają dane do aparatu bezpieczeństwa narodowego Komunistycznej Partii Chin. Mogą to być dane dotyczące schematów rozpoznawania twarzy, mogą to być informacje adresowe, numery telefonów, zestawienia przyjaciół, z którymi są powiązani użytkownicy – stwierdził Pompeo w wywiadzie dla Fox News.

Jak na razie pod dużą presją znalazła się chińska firmy ByteDance, właściciel popularnej aplikacji TikTok. Administracja Trumpa dała jej 45 dni na wynegocjowanie umowy przewidującej sprzedaż jej operacji w USA (Microsoft potwierdził w niedzielę, że prowadzi takie negocjacje i że jego prezes Satya Nadella spotkał się w tej sprawie z prezydentem Trumpem). Steven Mnuchin, amerykański sekretarz skarbu, stwierdził, że albo TikTok zostanie sprzedany w ręce podmiotu spoza Chin, albo aplikacja zostanie zablokowana w USA.

Trudna odpowiedź

Ze spółki ByteDance płyną jak na razie sygnały mówiące, że będzie ona musiała podporządkować się amerykańskim regulatorom, choć jest przekonana, że została przez nich potraktowana niesprawiedliwie. „Byliśmy zawsze oddani sprawie bezpieczeństwa użytkowników, neutralności naszej platformy oraz transparentności. Rozumiemy jednak tę decyzję w obecnym kontekście makroekonomicznym – napisał w liście do pracowników Zhang Yiming, założyciel spółki ByteDance.

Wspomniany przez niego „kontekst makroekonomiczny" to oczywiście konfrontacja handlowa i strategiczna dwóch supermocarstw. W ramach tej konfrontacji rząd USA wprowadzał już różnego rodzaju sankcje i restrykcje uderzające w chińskie spółki. Dotychczas dotknięte nimi były m.in. koncerny Huawei i ZTE, a także niektórzy chińscy producenci kamer przemysłowych i oprogramowania opartego na sztucznej inteligencji. Uderzenie w ByteDance może być początkiem kolejnego etapu tej wojny, obejmującego aplikacje. Zwłaszcza że Pompeo wymienił w tym kontekście również popularny komunikator internetowy WeChat.

W komentarzach na koncie założyciela ByteDance w chińskim serwisie społecznościowym Weibo pojawiły się groźby wobec niego. „Klęknąłeś przed nimi, ale wróg nadal patrzy na ciebie z góry i w końcu stracisz swoją aplikację, pieniądze, klientów i twarz" – mówił jeden z komentarzy.

– Stanowczo sprzeciwiamy się temu, że USA przyjmują domniemanie winy wobec niektórych spółek. Wzywamy USA do zapewnienia otwartego, uczciwego, sprawiedliwego i niedyskryminacyjnego środowiska biznesowego. A także, by USA przestały upolityczniać kwestie ekonomiczne i handlowe, nadużywać koncepcji bezpieczeństwa narodowego i by przestały promować dyskryminującą politykę – stwierdził Wang Wenbin, rzecznik chińskiego MSZ.

Chiny będą miały problem z symetryczną odpowiedzią wobec amerykańskich działań wymierzonych w ByteDance i innych twórców popularnych aplikacji. Popularne amerykańskie serwisy społecznościowe, takie jak Facebook, Twitter czy YouTube, są już od lat zakazane w ChRL. Chiny nie uderzą też raczej w Apple'a czy amerykańskich producentów mikroprocesorów, bo zależy im na dostępie do ich technologii.

Zaskakujący pomysł na chiński odwet zaproponował James Liang, właściciel serwicu bookingowego Ctrip. Zaproponował on, by Chiny przestały blokować amerykańskie serwisy. „Możemy sobie wyobrazić, że jeśli Chiny otworzyłyby się na Google'a, Facebooka, Line oraz inne strony, w czasie, gdy USA blokowałyby WeChat czy TikTok, to wnioski byłyby takie, że Chiny posiadają bardziej otwarte środowisko medialne niż USA. I byłby to wielki cios dla międzynarodowego wizerunku USA jak zwolennika wolności, otwartości i praworządności" – napisał Liang. Jego artykuł szybko zniknął jednak z portalu sina.com.

Ingerencja wyborcza?

Jednym z czynników, które mogą skłaniać chińskie władze do ostrożności w reakcjach na działania administracji Trumpa, są zbliżające się wybory prezydenckie w USA. Decydenci z Pekinu mogą liczyć na zmianę władzy w Waszyngtonie na bardziej im przychylną.

– Myślę, że Pekin preferuje prezydenturę Bidena – stwierdził Gordon Chang, amerykański niezależny ekspert ds. Chin. – Poza tym każdy prezydent, niezależnie od partii, jaką reprezentuje, i swoich poglądów na Chiny, daje Chinom zwykle rok na poprawę wzajemnych relacji – dodaje Chang.

Chiny liczą też na lobbing wielkiego biznesu. Wang Shouwen, chiński wiceminister handlu, zapewniał w zeszłym tygodniu, że amerykańskie spółki zawsze będą miło widziane w ChRL.

Aplikacja, którą w dwa lata zainstalowano 1,4 mld razy

TikTok to fenomen – aplikacja ma już więcej nowych ściągnięć niż choćby królujący na smartfonach Facebook. Tylko w latach 2018–2019 ściągnięto ją na smartfony czy tablety niemal 1,4 mld razy. Sukces zawdzięcza dość oryginalnemu pomysłowi – swoistemu połączeniu idei Snapchata i Spotify. To serwis muzyczny, który umożliwia użytkownikom nagrywanie krótkich filmików z piosenkami jako podkładem. Własne „teledyski" użytkownicy mogą udostępniać np. na Instagramie. To był strzał w dziesiątkę. Serwis, który powstał na bazie przejętego w 2017 r. za ok. 1 mld dol. startupu Musical.ly, dziś wart jest nawet ponad 100 razy więcej. Według różnych źródeł wartość ByteDance, czyli spółki matki TikToka, sięga od 75 do ponad 140 mld dol. CB Insights podaje, że – niezależnie od sposobu wyceny – chiński gigant jest najbardziej wartościowym jednorożcem na świecie. Dziś TikTok zaczyna już rywalizować z potentatami big tech (jak Facebook czy YouTube). Pod koniec 2018 r. ByteDance miał ponad 800 mln aktywnych użytkowników każdego dnia. Tylko w maju br. apkę odpalano ponad 2 mld razy. W I kwartale 2020 r. zainstalowano ją 315 mln razy (dla porównania w całym 2019 r. było to 738 mln, o 13 proc. więcej niż rok wcześniej). Badania pokazują, iż 2/3 użytkowników to osoby w wieku do 30 lat (głównie dzieci poniżej 13. roku życia). O fenomenie TikToka świadczy fakt, iż 50 najpopularniejszych twórców w tej aplikacji (tzw. tiktokersów) ma więcej fanów, niż wynosi populacja Meksyku, Kanady, Australii i Wielkiej Brytanii razem wziętych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA