fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telekomunikacja i IT

Ostre hamowanie na rynku tabletów

Adobe Stock
Globalny problem z podażą podzespołów uderzył w sprzedaż elektronicznych tabliczek. Dostawy tych urządzeń w I kwartale br. spadły o jedną trzecią.

Pandemia sprzyjała popytowi na tablety, zwłaszcza wiosną 2020 r. zapotrzebowanie na nie – wywołane zdalną edukacją i pracą w domu – wystrzeliło. Z danych Canalys wynika, iż tylko w kluczowym II kwartale ub.r. kupiono na świecie niemal 38 mln tych urządzeń, a to o 26 proc. więcej niż rok wcześniej. Zaskoczenie było duże, gdyż wcześniej przez wiele kwartałów zainteresowanie takim sprzętem stopniowo się kurczyło. Ishan Dutt, analityk Canalys, przekonywał wówczas, że tablety przeżywają renesans.

Pandemia odwróciła trend na krótko. Teraz jednak problem nie jest z popytem, ale podażą. Opóźnienia w zaopatrzeniu w podzespoły i deficyt procesorów na rynku (walczy o nie wiele branż, od komputerowej po motoryzacyjną) sprawiły, że I kwartał 2021 r. zanotuje, względem IV kwartału ub.r., globalny spadek dostaw tabletów o ponad 30 proc. – prognozują analitycy Digitimes Research.

Problemy odczuwalne są już w Polsce. Grzegorz Wachowicz, dyrektor ds. handlu w RTV Euro AGD, przypomina, że rynek tabletów przez poprzednie lata notował spadki, do czasu aż w 2020 r. okazało się, że świetnie się sprawdzają w nauce zdalnej, działa na nich większość popularnych komunikatorów, takich jak Skype, Zoom czy Teams, więc mogą być tańszą alternatywą dla laptopów. – Część rodziców, zamiast kupować kolejny laptop do domu, zdecydowała się na zakup tabletu, aby dzieci mogły równocześnie korzystać ze sprzętu. Wzrosło także zainteresowanie tabletami graficznymi, które mogą służyć nie tylko do celów profesjonalnych, ale i do rozwijania hobby czy rozrywki – wyjaśnia. Jak wskazuje, pod koniec zeszłego roku niedobór tych urządzeń na rynku był już znaczny. – W grudniu część modeli była niedostępna. Wpłynęła na to oczywiście sytuacja na światowych rynkach i przerwane z powodu pandemii łańcuchy dostaw. Towarzyszył temu bardzo duży popyt na wszelki sprzęt do nauki i pracy zdalnej. Fabryki nie były w stanie szybko zwiększyć produkcji, zresztą dość ostrożnie podeszły do sytuacji, nie zakładając, że wysoki popyt utrzyma się tak długo – tłumaczy Wachowicz.

Jego zdaniem zapewne w całym I kwartale br. nie wszystkie produkty będą dostępne na rynku. Ale sytuacja może się wcale nie poprawić w kolejnych trzech miesiącach. Według ekspertów Digitimes Research dziś na dostawy procesorów trzeba czekać nawet ponad cztery miesiące, w efekcie raczej mało prawdopodobne jest, aby dostępność elektronicznych tabliczek poprawiła się w II kwartale. Wiele wskazuje na to, że kłopoty z dostawami tabletów potrwają zatem co najmniej do wakacji. Ponadto ceny sprzętów zapewne pójdą w górę.

– Rosną koszty komponentów, a popyt pozostanie wysoki w 2021 r. – prognozuje Eric Smith, dyrektor w Strategy Analytics.

Z danych tej firmy wynika, że globalny rynek tabletów w 2020 r. wzrósł w sumie o 18 proc., najmocniej od siedmiu lat. Głównym wygranym były Apple i Samsung. Ta pierwsza firma utrzymała pozycję lidera w tym segmencie, zwiększając sprzedaż iPadów o 30 proc. W efekcie gigant wykroił dla siebie niemal 31 proc. rynku tabletów. Drugi w tym zestawieniu Samsung ma 17-proc. udział (przy wzroście popytu na jego tabliczki o 43 proc.). Ostatnie miejsce na podium zdobył Amazon (9 proc.). Pod względem dynamiki sprzedaży w pandemii liderem jest jednak Lenovo – chiński koncern zanotował aż 66-proc. skok zapotrzebowania na swoje urządzenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA