fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Autoportrety artystów nie tylko w cyfrowym świecie

Ada
Wystawa „Od sztucznej rzeczywistości do selfie" we wrocławskiej galerii Awangarda BW poświęcona jest autoportretowi.

Doskonale wpisuje się w czas, w którym mamy nadzieję pozostawić swój ślad poprzez łatwe powielanie cyfrowego wizerunku. A wielkie lustro w holu galerii zachęca widzów, by pstryknęli sobie smartfonem selfie.

Kuratorzy Anna Mituś i Paweł Jarodzki mieli znakomity pomysł, żeby spojrzeć na sztukę współczesną oczami samych artystów, a zarazem pokusić się o szerszą refleksję na temat nas i otaczającej rzeczywistości

- Twórca jest tym, który patrzy na obraz i jednocześnie jest jego tworzywem – mówi Anna Mituś. – Poprzez twórczość artysty bardzo dobrze czyta się jego czas. Wystawa stała się dla nas tym większym wyzwaniem, że żyjemy w czasach kryzysu podmiotowości i indywidualności.

Zobaczyć można prace ponad 25 artystów, twórców reprezentatywnych dla kolejnych pokoleń od lat 60. do najnowszych. Najwcześniejszy jest autoportret Romana Opałki „1965/1-”. Charakterystyczne dla niego zestawienie dwóch zdjęć pokazuje jego twarz, sfotografowaną w identycznym kadrze, ale w znacznym odstępie czasu.

Rytuałem codziennego fotografowania połączony z malowaniem do końca życia obrazów, złożonych z szeregu cyfr zapisywanych na białym tle coraz jaśniejszą farbą (od czerni do bieli) artysta manifestował dążenie do tożsamości sztuki i życia. I pozostał temu wierny przez ponad cztery dekady.

„Sztuczna rzeczywistość” w tytule wystawy nawiązuje wprost do cyklu zdjęć i filmu z połowy lat 70. Natalii LL, w których artystka dokonywała niekończącej się transformacji swego zmysłowego wizerunku z bananem. Było to w czasach przedcyfrowych. Montaż i nakładanie filmowych ujęć pozawalały jednak manipulować obrazem podobnie jak w wirtualnej rzeczywistości. Jej prekursorskie działania przypominają współczesne kreowanie wirtualnych wcieleń awatarów w grach komputerowych czy na forach internetowych.

Przedstawicielami sztuki przełomu lat 80. i 90. są Zbigniew Libera, Paweł Althamer i Katarzyna Kozyra. Obscenicze, inscenizowane fotografie Libery wyrażają sprzeciw wobec przemocy i zniewolenia. „Figurka” – rzeźbiarski autoportret Pawła Althamera – to przewrotne spojrzenie na klasyczną rzeźbę. A na filmowy „Casting” Katarzyny Kozyry składają się wypowiedzi śmiałków gotowych wcielić się w rolę artystki, bo pociąga ich prowokacyjność jej sztuki.

Najliczniejsza grupa obejmuje prace z ostatnich lat przedstawicieli różnych pokoleń, które odnoszą się do autoportretu i nowych technik reprodukcji. Możemy zobaczyć m.in. powiększone „Selfie” Krzysztofa M. Bednarskiego, pochodzące z jego profilu na Facebooku, na których artysta uwiecznił siebie w „gwiazdorskich” pozach. Zwielokrotnione selfie nie tyle potęguje prestiż, ile prześmiewczo pokazuje chwyty służące autokreacji.

Maurycy Gomulicki na „reklamowych” fotografiach z serii „Auto da-fe” o neonowych kolorach wciela się sam w popkulturowego idola, który pręży muskuły w modnych kombinezonach i dresach. Powiela pozy i gesty z filmów o superbohaterach i z sesji mody dla luksusowych magazynów. Robi to perfekcyjnie, choć z czytelnie kpiącą intencją.

Autoportrety, zwłaszcza selfie, budzą podejrzenia o narcyzm, ale artystom z reguły chodzi o coś więcej niż spoglądanie z samozadowoleniem w lustro sztuki. A nawet ci, którzy pozostają wierni najbardziej klasycznemu gatunkowi – malarstwu często czerpią inspiracje z nowych mediów. Obrazy Honoraty Martin, namalowane specjalnie na wystawę – autoportret z synem i płótno przedstawiające cierpienie ofiar Syrii – odwołują się zarówno do wizerunków Piety, utrwalonych w sztuce, jak i do współczesnej fotografii reportażowej.

Marcin Maciejowski wydaje się konkurować z fleszem cyfrowego aparatu, uwieczniając w komiksowo hiperrealistycznym malarstwie z pozoru bez selekcji wszystko. A Martyna Czech, tegoroczna absolwentka ASP w Katowicach, postępuje odwrotnie. Maluje swoje autoportrety w taki sposób, jakby stosowała killfile, czyli mechanizm eliminowania niechcianej korespondencji w sieci.

Wystawa „Od Sztucznej rzeczywistości do selfie” w galerii BWA Awangarda we Wrocławiu czynna do 26 listopada

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA