fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Rewolucja kolorów w pracach Stażewskiego

Henryk Stażewski, Relief nr 39, 1972
Fundacja
Prace Henryka Stażewskiego zachowały swą dawną siłę na wystawie w stolicy w Fundacji Rodziny Staraków.
Miałam od niego buty – nie do chodzenia, i drewnianą łyżkę – nie do jedzenia. Te użytkowe obiekty Henryk Stażewski zamienił w dzieła sztuki. Pomalował w geometryczne wzory ostrymi jak nóż kolorami, respektując ich formy.Henryka Stażewskiego nie ma wśród żywych od 28 lat. Niewiele starszy od kapistów – urodził się w 1894 r. – wybrał inną drogę, uznawał innych mistrzów. Do miniretrospektywy Stażewskiego w Fundacji Rodziny Staraków wybrano prace powstałe między 1958 r. a połową lat 80. Niektóre pochodzą z kolekcji organizatorów, inne są własnością narodowych muzeów, jeszcze inne Teresy i Andrzeja Starmachów. Same arcydzieła.Był guru wszystkich nowatorów. Fukał, gdy ktoś o pokolenie młodszy mianował się awangardą: – Awangarda była jedna, i to my nią byliśmy. „My", czyli Władysław Strzemiński, Katarzyna Kobro i inni twórcy abstrakcji geometrycznej.Żeby uświadomić odbiorcom tę symbiozę, na wystawie przedstawiono rzeźbę Kobro i obraz z serii „Powidoków" Strzemińskiego. Przeciwległą ścianę zajmują uwagi i „złote myśli" Stażewskiego, wypisywane przezeń starannym, lecz kulfoniastym pismem. Pełen kontrast, bo artysta dzieli się obserwacjami z najróżniejszych sfer życia. Jest tam też długi katalog wykrzykników kobiety gadatliwej. I – to okropne! niesamowite! – niewiele się zmieniło.Artystę, zwanego powszechnie Heniem, poznałam, kiedy postępująca głuchota utrudniała mu kontakt. Posługiwał się wówczas karteczkami z wypisanymi nań sentencjami, dowcipami, uwagami. Pamiętam mir, jakim był otoczony przez wszystkich młodszych, i jego szczególną pozycję w Galerii Foksal.Ta pierwsza awangardowa galeria warszawska 1 kwietnia tego roku skończyła 50 lat. Do jej powstania w dużej mierze przyczynił się Stażewski.Historyk sztuki Wiesław Borowski, jeden ze współzałożycieli Foksal, na wernisażu u Staraków wspominał pierwsze spotkania z mistrzem, w czasach, kiedy Stażewski nie wystawiał, bo jego sztuka kłóciła się z zasadami socrealizmu.Wydawała się dziecinnie, wręcz prowokacyjnie prosta: kilka linii, kilka figur geometrycznych, płasko położone barwy. Ale gdy ktoś usiłował odtworzyć te układy, ponosił klęskę. Bowiem Stażewski miał absolutny „słuch" kompozycyjny i kolorystyczny, a do tego wyczucie harmonii. Umiał tak rozłożyć akcenty, że jakakolwiek zmiana zakłócałaby ład.Jego abstrakcja jest piękna i mądra. Niby nie ma śladu narracji, a jednak jest dramaturgia. Oto jakiś element układu odkleja się od tła, wysuwa na plan pierwszy, przekręca i sunie w dół. Co za brawura, jaka niesubordynacja! Reliefy działają jak zachęta do buntu. Dowodzą, że nieposłuszeństwo, nawet anarchia, mogą zamienić się w nowy ład.Nic dziwnego, że twórczość Stażewskiego nie podobała się władzom. Uformowany przez międzywojenną awangardę, próbował nawet figuracji, ale zawsze upraszczał formy, a odrzucał tępy realizm.Nie uznawał artystycznych kompromisów, za to jako człowiek wyznawał tradycyjną kurtuazję. Traktował z szacunkiem każdego. I nie odmawiał wstępu do swej „świątyni" – mieszkania z pracownią przy alei Solidarności 64 (wówczas Świerczewskiego).Gdy pan Henryk przyjmował gości, przywdziewał jeden ze swych reprezentacyjnych szlafroków i dobrany stylistycznie krawat. Bajecznie kolorowe, w paski bądź kwadraty, także wykrzykiwały sprzeciw wobec szarości PRL. Dowodzą tego zdjęcia Tadeusza Rolkego, umieszczone jako aneks do głównego pokazu. Patrzę na nie i wzruszam się: Stażewski wygląda w szlafroku jak szlachcic w kontuszu. Równie niezależny jak jego sztuka.Henryk Stażewski, Spectra Art Space Masters (Fundacja Rodziny Staraków), Warszawa, wystawa czynna do 31 lipca 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA