fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Ukrzyżowanie i zmartwychwstanie: wizje mistrzów

Peter Paul Rubens, Podniesienie krzyża
Wikimedia
Wielcy artyści, malując sceny pasyjne, nie podążali wyłącznie za ewangelijnym przekazami, ale wpisywali w nie też własne interpretacje i emocje, tworząc wizyjne dzieła.

Tycjan namalował Ukrzyżowanie dla kościoła San Domenico w Ankonie w 1558 roku. Choć ołtarzowe płótno jest dużych rozmiarów (371x197 cm), uderza osobistym kameralnym ujęciem tematu. Umierającemu Chrystusowi na krzyżu towarzyszą tylko trzy postacie. Maryja w ciemno niebieskim płaszczu, stojąca po lewej stronie, zastygła w niemym wyrazie bólu. Jej spojrzenie zdaje się zapadać w głąb siebie. Po prawej Jan Ewangelista w czerwono-brunatnej czerwonej szacie rozkłada ręce w szerokim geście rozpaczy i zdumienia. Patrzy z napięciem na Chrystusa, przejęty grozą, jakby nie mógł uwierzyć w jego śmierć. Klęczący święty Dominik obejmuje podstawę krzyża. Cała jego postać wyraża miłość i cierpienie. W tle pociemniałe niebo kontrastuje z blaskiem błyskawicy, oświetlającym częściowo scenę.

 

 

Obraz jest dziełem dojrzałego artysty, w którym rośnie poczucie osamotnienia i  pogłębia potrzeba wyrażenia ludzkiej tragedii i cierpienia. Barwna paleta ciemnieje, a równocześnie zyskuje na ekspresji przez silne kontrasty światła i koloru. Farbę artysta rozprowadza na płótnie nie tylko pędzlem, ale też wprost palcami.

Trzy lata wcześniej Tycjan namalował podobne w kolorystycznej tonacji Ukrzyżowanie dla klasztoru San Lorenzo de El Escorial w Hiszpanii na zlecenie Filipa II. Postać Chrystusa na krzyżu też jest dość zbliżona, ale pod krzyżem widzimy rozległy krajobraz, w którym drobne sylwetki ludzi niemal nikną. Za to błyskawica przecinająca niebo jest wyraziście zaznaczona poszarpaną świetlną linią. Ta kompozycja skupia uwagę na osamotnieniu Chrystusa tuż przed śmiercią.

Przed rokiem obraz z Escorialu uległ uszkodzeniu, spadając ze ściany zakrystii. Nad jego konserwacją pracują obecnie specjaliści z pracowni konserwatorskiej w Pałacu Królewskim w Madrycie.

Ostatnim dziełem Tycjana była przejmująca Pieta. W scenie opłakiwania Chrystusa  uczestniczą Maryja, Maria Magdalena i Nikodem lub Józef z Arymatei. Męska postać jest autoportretem samego malarza. Stary artysta składa pokłon Chrystusowi. W głębi niszy widać mozaikę, przedstawiającą pelikana, rozszarpującego dziobem pierś, by nakarmić młode własną krwią. To symbol ofiary Chrystusa i Zmartwychwstania.

Tycjan chciał, by obraz zawisł nad jego grobem. Malował go przez sześć ostatnich lat i nie zdążył dokończyć. Pracę sfinalizował Jocopo Palma il Giovane, ale były to interwencje stosunkowo niewielkie, sprowadzające się głównie do domalowania anioła z pochodnią. 

Dzieło ostatecznie trafiło do Galerii Akademii w Wenecji.

Zupełnie inne Ukrzyżowanie namalował Tintoretto, także sławny Wenecjanin. Potężne malowidło (536x1224 cm) w Scuola Grande di San San Rocco w Wenecji przypomina panoramiczne filmowe ujęcie, a powstało w latach 1565-1567. W centrum obrazu widzimy  Chrystusa na krzyżu, a wielki tłum zdaje się wirować wokół niego. Mimo męki, ciało Chrystusa jest renesansowo muskularne, choć jednocześnie otaczająca je świetlista aureola odrealnia je i zdaje się podnosić Ukrzyżowanego ku niebu. Patos i mistyka splatają się z realizmem przedstawień pracy robotników i żołnierzy przy krzyżowaniu dwóch łotrów i kopaniu dołu pod kolejny krzyż, jakby to była codzienna zwyczajna robota. Bulwersuje także realistyczna scena, przedstawiająca żołnierzy grających pod krzyżem w kości o szaty Chrystusa. 

W Sali del’Albergo, w której zawieszono płótno, znajdują się i inne obrazy Tintoretta, m.in. „Chrystus przed Piłatem” i „Dźwiganie krzyża”. Także wnętrza Sali Zgromadzeń wypełniają dzieła Titoretta, przedstawiające sceny ze Starego i Nowego Testamentu, m.in. „Zbieranie manny”  i sceny z życia Chrystusa.

Oczami Rubensa i Rembrandta

W tryptyku znajdującym się w katedrze Najświętszej Marii Panny w Antwerpii Rubens namalował Zmartwychwstałego jako zwycięzcę śmierci. Chrystus niosący  czerwoną, łopocącą chorągiew kroczy zwycięsko, opromieniony boskim światłem. Mamy wrażenie, że jego siła i energia rozsadzą  zaraz kompozycyjne ramy obrazu. Strażnicy padli na ziemię porażeni nie tylko strachem, ale i nadprzyrodzoną mocą, bijącą od Zmartwychwstałego.

Chrystus na tym obrazie powstał ze skalistego grobu. Takie przedstawienie było nowością, bo wcześniej grób przedstawiano jako sarkofag. 

Rubens namalował to pełne mocy płótno w latach 1611-1612 z przeznaczeniem na grobowiec przyjaciela, drukarza  Jana Moretusa i jego żony. Na jednym z bocznych paneli tryptyku  przedstawił jego patrona, św. Jana Chrzciciela (miecz na ziemi symbolizuje jego ścięcie), a na drugim św. Martynę, patronkę żony Moretusa. Gałązka palmowa w ręce świętej jest symbolem jej męczeństwa.

W arcydziele Rembrandta z 1639 roku, przedstawiającym Zmartwychwstanie (obecnie w Alte Pinakothek w Monachium) Chrystus zupełnie nie przypomina herosa jak u Rubensa, ale wskrzeszonego  Łazarza. Trzeba uważnie przyjrzeć się, żeby zobaczyć Chrystusa, siadającego w grobowcu tuż po przebudzeniu ze śmierci, jeszcze owiniętego w całun. 

Główną postacią w tej kompozycji jest Anioł, odsuwający kamienną pokrywę grobu, który emanuje światłością, skontrastowaną z mrokiem tła. Ten blask potęguje mistycyzm wizji. To bardzo indywidualne ujęcie tematu przez Rembrandta, mimo że artysta postępujące za Ewangelią św. Mateusza: „Anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg.”

Zmartwychwstanie Rembrandta należy do tzw. cyklu „orańskiego” obrazów pasyjnych , namalowanych na zmówienie Constantijna Huygenesa, sekretarza Księcia Orańskiego Fryderyka Henryka.

Ekspresja i mistyka

Fascynujące mistyczne Zmartwychwstania stworzyli także Mathias Grünewald i El Greco.

Zmartwychwstanie namalowane przez Grünewalda około 1515 roku jest jednym z paneli słynnego ołtarzowego monumentalnego poliptyku, powstałego na zamówienie zakonu w Isenheim, a obecnie znajdującego się w Musée d’Unterlinden w Colmar we Francji. Zakon prowadził przyklasztorny szpital i przytułek dla umierających. Malarskie przedstawienia miały dodać chorym siłę do walki z chorobą i nieść pociechę i pogodzenie w chwili śmierci.

Zmartwychwstanie Grünewalda ma niezwykłą ekspresję. Chrystus w purpurowej szacie wzbija się w przestworza z ponadziemską siłą. Opadającym u jego stóp białym całunem zdaje się targać wiatr. Postać Chrystusa otacza niezwykła kula światła, przypominająca gorejące słońce. Żołnierze w zbrojach, pilnujący grobu, porażeni blaskiem i przerażeniem, nie rzucają się do ucieczki, lecz padli na ziemię.

Częścią  tego samego polityku jest przejmująca scena Ukrzyżowania, w której umęczona twarz Chrystusa, poraniona cierniową koroną, zastygła w krzyczącym bólu, a konwulsyjnie wygięte ręce i bezwładny ciężar ciała potęgują dramatyzm, świadcząc niemal dotykalnie o wszystkich zadanych mu torturach i cierpieniu. 

Postać Chrystusa ze Zmartwychwstania pojawia się już w nowym ciele i choć jego dłonie noszą  ślady stygmatów, jednocześnie cała scena kojarzy się z Przemienieniem i Wniebowstąpieniem.

Zmartwychwstanie El Greca, powstałe w latach 1596-1600, ma wszystkie cechy jego indywidualnego stylu, łączącego mistycyzm z ekspresją. Wydłużona postać Chrystusa, otoczona poświatą unosi się ku niebu, dając świadectwo zwycięstwa ducha nad materią. Czerwony sztandar symbolizuje męczeństwo, a biały sztandar zwycięstwo. Z sylwetki Zmartwychwstałego bije spokój i duchowa siła. W dolnej części kompozycji kłębią się zaskoczeni i zaszokowani żołnierze. Jeden z nich jakby spadał w otchłań powalony eksplodującą mocą gwałtownej siły.

Arcydzieło El Greca było obrazem ołtarzowym w kościele madryckiego augustiańskiego seminarium. Powstał na zamówienie Marii de Aragon, żony Filipa II, która je ufundowała. Podczas wojen napoleońskich kościół został zniszczony. Obraz obecnie znajduje się w zbiorach Prado.

Kosmiczna wyobraźnia Dalego

We współczesnej sztuce zupełnie niebywałym dziełem jest „Chrystus św. Jana od Krzyża”, namalowany w 1951 roku przez Salvadora Dalego, gdy wielki surrealista wkroczył w etap mistyczny. Dali-mistyk w wielu krytykach budzi niedowierzenie, bo ekscentryczna osobowość artysty i jego zamiłowanie do mistyfikacji z trudem kojarzy się z głębią religijnych przeżyć.

Cokolwiek by mówić o ich autentyczności, „Chrystus św. Jana od Krzyża” Dalego nie ustępuje dziełom dawnych mistrzów, prezentując przy tym nowatorskie ujęcie tematu.

Jego Chrystus wydaje się unosić nad Ziemią wraz z krzyżem. Mówi się często, że ta kompozycja pokazuje go w spojrzeniu z góry, jakby oczami Boga Ojca. Ale warto przede wszystkim zauważyć, że sam Zbawiciel patrzy tu na Ziemię jakby ją widział z perspektywy kosmicznej, co sugestywnie wyraża sens jego ofiary.

Sam Dali genezę dzieła wyjaśniał następująco: „Wszystko zaczęło się w 1950 roku od kosmicznego snu, w czasie którego zobaczyłem obraz w kolorze. W moim śnie przedstawiał jądro atomu. Później jądro otrzymało metafizyczne znaczenie: widzę w tym jedność wszechświata - Chrystusa! Po drugie dzięki ojcu Brunowi, karmelicie, zobaczyłem postać Chrystusa narysowaną przez świętego Jana od Krzyża; wymyśliłem geometryczną konstrukcję zawierającą trójkąt i koło, estetyczne podsumowanie wszystkich moich wcześniejszych doświadczeń i umieściłem mojego Chrystusa w środku trójkąta".

Przypomnijmy , że rysunek św. Jana od Krzyża, który zainspirował Dalego, powstał w drugiej połowie XVI wieku pod wpływem wizji, doświadczonej w klasztorze Awili.  Niewielki szkic (6x5 cm) karmelita Bruno de Jesus-Marie pokazał dwóm XX-wiecznym hiszpańskim artystom – Salvadorowi Dalemu  i Jose Marii Sertowi. Dali zinterpretował go na własny sposób, zmieniając położenie figury Chrystusa na krucyfiksie i perspektywę swej całej wielkoformatowej kompozycji (205x116 cm; obraz Dalego znajduje się dziś w kolekcji Kelvingrove Art Gallery and Museum w Glasgow), na co niewątpliwie miały wpływ jego wcześniejsze surrealistyczne malarskie poszukiwania. I dopełnił płótno w dolnej partii pejzażem Port Lligat.

Dali eksplorował tematy religijne jeszcze w wielu innych obrazach, np. „Corpus Hepercubus”, „Madonna z Port Lligat”, „Ostatnia wieczerza”. Czasem to dzieła kontrowersyjne, ale malarsko zawsze interesujące. Jednak nie dorównujące wizji „Chrystusa św. Jana od Krzyża”. 

Z pewnością warto Dalego potraktować serio, gdy mówi nam: „Kiedy malarze nie wierzą w nic, malują nic”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA