fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Morderstwo Zdzisława Beksińskiego. Jakie było mieszkanie na Służewie nad Dolinką

Fotorzepa, Michał Sadowski
21 lutego 2005 roku w swym mieszkaniu w Warszawie został zamordowany malarz Zdzisław Beksiński. Wypełnione techniką i alarmami i tak nie ochroniło go przed mordercą.

Przypominamy tekst z września 2016 roku.

Robił wrażenie nieśmiałego, pogodnego starszego pana, przy pierwszym z nim spotkaniu czułem, że byłby znakomitym dziadkiem cieszącym się gromadką wnuków. Tymczasem był typem samotnika, w którego duszy kłębiły się demony, i pewnie niewiele osób by się o tym przekonało, gdyby nie jego fotografie, malarstwo i grafika. Ale był też człowiekiem całkowicie bezbronnym, żyjącym w swoim świecie, co dobrze pokazane jest w filmie.

Do spotkania z Beksińskim namówił mnie Franciszek Starowieyski, kiedy kompletowałem listę artystów do projektu „W stronę Schulza”. „Powinien pan zacząć od Beksińskiego, jego wczesne sadomasochistyczne prace doskonale wpisują się w świat Schulza” – powiedział mi.

Znakomicie odtworzone w filmie mieszkanie było jak labirynt, w którym zawsze się gubiłem. Oprowadzając mnie po nim, nie krył, że to lokum jest nafaszerowane techniką. Co ciekawe, już po pierwszym spotkaniu pokazał kilka rodzajów alarmów, które w nim zainstalował, a które, jak się potem okazało, nie uchroniły go przed mordercą. 

Cieszył się jak dziecko, że dysponuje najnowszą techniką, która zawsze była jego konikiem. Pamiętam, jak we wnętrzu starego, od dawna nieużywanego odbiornika radiowego umieścił najnowocześniejszy model radia. Ale kiedy zaproponował coś do picia, otworzył lodówkę, a w niej były tylko zgrzewka coli i puszki paprykarza szczecińskiego. Widząc moje zaskoczenie, odparł: „Na obiad chodzę do Mc Donalda, bo niedaleko”. 

Dobrze zapamiętałem naszą rozmowę o Schulzu. – Wiązały mnie z nim przede wszystkim pewne odchylenia w dziedzinie erotyki. – zauważył. – Kiedy uświadomiłem sobie, co rysował, jak to robił, co chciał ukryć w rysunkach, pomyślałem, że wiele nas łączy. Swój pozna swego. Ale wszyscy jesteśmy bandą mutantów, w której każdy trochę różni się od sąsiada przyzwyczajeniami, zapotrzebowaniami, oczekiwaniami. W tym kontekście nie tylko ja mogę czuć się krewnym Schulza.

Z Tomasza Beksińskiego w filmie Dawid Ogrodnik zrobił bestię. Oczywiście Beksiński junior to także postać pełna sprzeczności. Jego talent translatorski przeszedł do historii. Był autorem przewrotnych, inteligentnych tłumaczeń światowego kina, wsławił się m.in. kongenialnymi tłumaczeniami Monty Pythona. Tyle że w życiu prywatnym musiał być wyjątkowo mroczną postacią. 

Rodziców dręczył ciągłymi próbami samobójstwa. Kiedy przed laty przygotowywałem tekst o Beksińskich, niemal wszyscy jego koledzy z radiowej Trójki odmówili mi wypowiedzi. Prywatnie mówili, że był wyjątkową zmorą, nonszalancką i nieliczącą się z ludźmi. Czy jednak aż taką, jak ukazał to Dawid Ogrodnik? 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA