fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Szuszkiewicz: Białoruś krok po kroku traci niepodległość

Stanisław Szuszkiewicz
youtube
Jeżeli Łukaszence nie uda się zachować fotela prezydenta, zostanie gubernatorem – mówi rp.pl pierwszy przywódca niepodległej Białorusi.

W ubiegłym tygodniu premier Rosji Dmitrij Miedwiediew zaproponował białoruskim władzom wprowadzenie wspólnej waluty, utworzenie wspólnego sądu, służby celnej oraz izby rozrachunkowej. Białoruskie media od kilku dni mówią o widmie rosyjskiej aneksji. Czy państwowość Białorusi jest dzisiaj zagrożona?

Stanisław Szuszkiewicz: Zagrożenie dla niepodległości Białorusi cały czas się nasila. Zrujnować naszą suwerenność może jedynie Rosja. Putin już kiedyś mówił, że upadek ZSRR był największą katastrofą geopolityczną XX wieku. Miedwiediew mówił o wspólnej walucie, ale coś takiego trudno wyobrazić w świecie cywilizowanym. Polskiego złotego broni polska konstytucja, a na Białorusi nic podobnego nie ma. Wspólna waluta z Rosją oznacza podporządkowanie się bankowi rosyjskiemu. Krok po kroku tracimy niepodległość.

Prezydent Aleksandr Łukaszenko mówił jednak ostatnio, że nie pogodzi się na inkorporację Białorusi i będzie bronił suwerenności.

Prędzej czy później powie, że nie miał innego wyjścia i że musiał przyjąć warunki „bratniej Rosji". Łukaszenko zrobi wszystko by zachować władzę, sprzeda Białoruś. Nic nie potrafi robić oprócz rządzenia, a tego też dobrze się nie nauczył. Jeżeli nie uda mu się zachować fotel prezydenta, zostanie gubernatorem byle mieć władzę.

Czyli los Białorusi zależy dzisiaj wyłącznie od jednego człowieka?

Białoruś dzisiaj ma mądrego premiera. Można nawet powiedzieć, że jest geniuszem finansowym. Tymczasem widzi, że dzieje się źle, ale nie podaje się do dymisji. Wszyscy wolą jednak siedzieć przy karmniku, a Łukaszenko ten cały karmnik utrzymuje i hojnie wspiera. Urzędników ma w kieszeni, będą połykać wszystkie jego decyzje.

W 1999 roku Łukaszenko wraz z prezydentem Rosji Borysem Jelcynem podpisali porozumienie „o utworzeniu Państwa Związkowego Białorusi i Rosji", którego dzisiaj białoruski prezydent jest zakładnikiem. Istnieje taka opinia, że podpisując się de facto pod inkorporacją Białorusi Łukaszenko wtedy marzył o fotelu odchodzącego Jelcyna.

Łukaszenko był przekonany, że Rosja jest na tyle słaba, że uda mu się przyprowadzić się na Kreml. Pokazywał jak u niego jest wszystko „stabilnie i pięknie". To świadczy wyłącznie o jego naiwności. Wiadomo, że nic z tego nie mogło wyjść i nic nie wyszło.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA