fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Europa Wschodnia pije jak za komuny

Fotorzepa, Michał Walczak
To w krajach byłego ZSRR spożywa się najwięcej alkoholu na świecie. W pierwszej piątce znalazła się również Polska.

Wynika to z danych raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) za 2016 rok. Pełny raport jeszcze nie został opublikowany, ale pierwszą piątkę krajów, gdzie pije się najwięcej zaprezentował we wtorek w Wilnie przedstawiciel organizacji dr Gauden Galea. Nieprzypadkowo informacja została podana w stolicy Litwy, gdyż według WHO to właśnie Litwini prowadzą pod względem ilości wypitego alkoholu. W ubiegłym roku na głowę mieszkańca przypadło tam 16 litrów wypitego spirytusu.

Nie pomogło nawet podniesienie akcyzy na napoje alkoholowe, których cena w ostatnich latach nad Wilią znacząco wzrosła. Co roku z powodu alkoholu umiera tam około 4 tys. osób.

Problem dotyczy nie tylko Litwy. Na drugim miejscu znalazła się Białoruś, na trzecim Łotwa, a Polska razem z Rosją zajęła czwartą pozycję. W przeliczeniu na liczbę mieszkańca (powyżej 15 lat) na Polaka w ubiegłym roku przypadło 12 litrów czystego alkoholu. To dwukrotnie więcej, niż wynosi światowa średnia z ubiegłych lat. – Myślę, że moda na picie była wprowadzana w Polsce celowo. W okresie międzywojennym spożycie alkoholu na głowę wynosiło około 3,5 litra. Później liczba ta gwałtownie zaczęła rosnąć i już na początku lat 80. byliśmy na poziomie 11 litrów. Dochody z alkoholu były znaczącą częścią budżetu państwa w PRL – mówi Krzysztof Brzózka, prezes Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). – Dzisiaj żyjemy w wolnej Polsce, ale pijemy jak za czasów komuny. Przede wszystkim dlatego, że alkohol jest dostępny wszędzie – dodaje. Szef PARPA twierdzi, że w ciągu ostatnich 12 lat ceny alkoholu w Polsce w stosunku do zarobków relatywnie maleją.

W Rosji zaś cena alkoholu rośnie. Zgodnie z najnowszą decyzją tamtejszego resortu finansów wódka w rosyjskich sklepach nie może kosztować mniej niż 205 rubli (równowartość 14 zł) za pół litra. Tymczasem średnia krajowa pensja w ubiegłym roku wyniosła 36 tys. rubli (około 2,2 tys. zł). Po za tym w większości regionów Rosji obowiązuje zakaz sprzedawania alkoholu w nocy.

Ograniczenia nie pomogły. W grudniu ubiegłego roku 77 mieszkańców syberyjskiego Irkucka zmarło na skutek zatrucia się nalewką z głogu na spirytusie, która jest kilkakrotnie tańsza niż wódka i dostępna całodobowo m.in. w aptekach.

Tuż po tym prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko zakazał swoim urzędnikom podnoszenie akcyzy na alkohol. – Nasi ludzie są Słowianami. Lubią wypić i zagryźć. Nie trzeba zmuszać ich do picia nalewki z głogu – mówił Łukaszenko. Dzisiaj białoruska wódka jest najtańsza w regionie. Według rozporządzenia władz w Mińsku nie może kosztować mniej niż 4 ruble (równowartość 8 zł) za pól litra. Wprowadzony kilka lat temu zakaz sprzedaży alkoholu po godz. 21 nie poprawił pozycji Białorusi w rankingu WTO.

– Dzisiaj na Białorusi alkohol jest tańszy niż za czasów radzieckich. To przemyślane działania władz – mówi „Rzeczpospolitej" znany białoruski politolog Aliaksandr Klaskouski. – Pijany człowiek nie interesuje się polityką i nie uczestniczy w protestach – dodaje.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: r.szoszyn@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA