fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

#RZECZoBIZNESIE: Marcin Jastrzębski: Lotos przygotowuje się na elektromobilną rewolucję

Rzeczpospolita
O rekordowych wynikach LOTOSU, skutkach walki rządu z szarą strefą i projektach innowacyjnych spółki o wartości ponad 350 mln zł – mówi Marcin Jastrzębski, prezes Grupy Lotos, gość programu Michała Niewiadomskiego.

#RZECZoBIZNESIE: Marcin Jastrzębski: Lotos przygotowuje się na elektromobilną rewolucję

O rekordowych wynikach LOTOSU, skutkach walki rządu z szarą strefą i projektach innowacyjnych spółki o wartości ponad 350 mln zł – mówi Marcin Jastrzębski, prezes Grupy Lotos, gość programu Michała Niewiadomskiego.

Wzrost wyników Lotosu po III kw. to efekt prac zarządu czy koniunktury na świecie?

To jest wzrost spowodowany przede wszystkim pracą rządu, czyli walką z szarą strefą. Oczywiście pracą zarządu spółki też.

Kiedyś do Polski nielegalnie wjeżdżało ok. 700 cystern dziennie. Z taką konkurencją nie można było wygrać cenowo. Dzięki konsekwencji Ministerstwa Finansów udało się to zatamować. Dzisiaj szara strefa jest oceniana na 1-2 proc., tak, jak wszędzie na świecie. Widać wyraźnie, że rząd w tej sprawie, także przy pomocy koncernów, odniósł ogromne sukcesy.

Kurs Lotosu na giełdzie rośnie. To też efekt sprzedawania coraz większej ilości paliwa z powodu ograniczania szarej strefy?

Na pewno ma to wpływ. Nie musimy już eksportować naszych produktów, a lokujemy je na rynku wewnętrznym. Eksport jest zawsze gorszym rozwiązaniem.

Z drugiej strony, jako zarząd, dużo czasu poświęcamy wyjaśnianiu analitykom naszych planów. Rok temu przedstawiliśmy nową strategię. To także jest efekt wpływu na cenę. Odkąd zostaliśmy powołani, kurs akcji wzrósł o ponad 130 proc. Jednym z naszych celów było obniżenie zadłużenia wynikającego z ogromnych nakładów

inwestycyjnych, które LOTOS poczynił na przestrzeni ostatnich lat. Od początku roku, dług netto firmy spadł z poziomu 4,8 mld zł do 3,3 mld zł (przyp. red. stan na 30 IX 2017), zaś wskaźnik długu netto do EBITDA wg LIFO z 1,9x do 1,1x. Nadmienię, że we wrześniu 2017 roku wypłaciliśmy dywidendę w wysokości 1 PLN na akcję, dzieląc się z akcjonariuszami 18% zysku netto wypracowanego przez firmę. Poprzednia, wypłacona 10 lat temu, wynosiła 0,36 PLN na akcję. Wyeliminowaliśmy też ujawnione podczas audytów wewnętrznych nieprawidłowości.

Udało się kupić pierwszą dostawę ropy z USA. Wcześniej była ropa kanadyjska i z Iranu. Dywersyfikacja i zakup ropy na morzu to już stały kurs?

Istotne jest żebyśmy mieli wielu dostawców. Dzisiaj 75 proc. surowca to ropa rosyjska. To jest stanowczo za dużo. Każdy nowy gatunek musi przynieść dodatkowe uzyski i o to walczymy.

Poza tym jesteśmy w trakcie realizacji inwestycji, która poprawi marżę. Będą to dodatkowe 2 dol. na baryłce przerabianej ropy. Pozyskujemy różne gatunki ropy, testujemy je w naszych instalacjach i sprawdzamy, jak będą się zachowywały po oddaniu inwestycji EFRA, która diametralnie zmieni specyfikę naszej rafinerii.

Inwestując przez ostatnie lata możemy powiedzieć, że mamy jedną z najnowocześniejszych rafinerii w Europie, dającą nam bardzo dużą elastyczność w procesowaniu różnych gatunków ropy. Prognozujemy, że w latach 2018-2019 dojdziemy do momentu, w którym w umowach długoterminowych będziemy przerabiać ropę również z innych kierunków, niż rosyjski. Wymarzone proporcje dla każdej rafinerii to 3 dostawców, mniej więcej po 25 proc. w długoterminowych umowach i 25 proc. w krótkich umowach spotowych od jeszcze większej liczby kontrahentów.

Elektromobilność to postępująca rewolucja na rynku. Widać duży postęp jeśli chodzi o autobusy. Pewnie kiedy chiński producent zaoferuje bardzo tani samochód i wszyscy będziemy się o niego bili ta rewolucja wybuchnie. Jak się Lotos na to przygotowuje?

Rewolucja zaczęła się od autobusów i samochodów ciężarowych, bo tam w podwoziu można ulokować bardzo dużo baterii. Dzisiaj technologia baterii nie pozwala, żeby samochód elektryczny był w swoich osiągach konkurencyjny z samochodem spalinowym.

W Polsce dominuje 1 samochód na rodzinę, który oczywiście średnio przejeżdża 15 km dziennie, ale od czasu do czasu musi przejechać 500 km. Dopóki technologicznie osiągi samochodów elektrycznych się nie poprawią, producenci samochodów spalinowych mogą czuć się bezpiecznie. Natomiast to się na pewno zmieni. Nie ma powodu sądzić, że jako cywilizacja nie będziemy w stanie wyprodukować baterii, które pozwolą nam przejeżdżać 1000 km.

Tak jak większość firm naftowych, w Lotosie przygotowujemy się do tej rewolucji nie tylko w obszarze zapewnienia niezbędnej infrastruktury na naszych stacjach. Prowadzimy badania w obszarze r&d w wielu obszarach, istotnych z punktu widzenia rynku samochodów elektrycznych. Mówimy o samochodach zasilanych baterią, ale nie jest przesądzone czy nie wygra technologia samochodów elektrycznych z napędem wodorowym.

Grupa Lotos produkuje wodór.

Tak. Dzisiaj moglibyśmy zapewnić wystarczającą ilość wodoru dla 100 tys. samochodów, przy przebiegu 15 tys. km rocznie. Przy niewielkiej inwestycji możemy to multiplikować. Natomiast musi się spotkać podaż z popytem.

Macie też stacje z ładowarkami.

Tak, ale ze względu na wciąż mały popyt ładują one jedynie 2 samochody tygodniowo. Przyglądamy się temu. Od przyjęcia strategii staramy się patrzeć na rafinerię jako koncern energetyczny. Prąd, paliwo lotnicze, benzyna czy olej napędowy, to wszystko jest energia. Stąd projekty w obszarze gazu LNG, wykorzystania wodoru, stacji benzynowych jako magazynów energii.

Kiedy ujawnicie, co przygotowujecie w obszarze elektromobilności?

W najbliższym czasie na 50 naszych stacjach zamierzamy zamontować instalacje do ładowaniem ale plany mamy ambitniejsze. Jeszcze chwilę wstrzymam się jednak z zapowiedzią, nad czym pracuje LOTOS.

W kwestii magazynowania energii chcecie wymyślić coś nowego?

Jedna z naszych spółek zależnych jest dedykowana do wszelkich projektów w tym obszarze. Współpracuje z NCBR i innymi firmami. Zaplanowane mamy projekty o łącznej wartości ponad 350 mln zł.

Pierwsze jaskółki zostaną pokazane w przyszłym roku?

Taką mam ambicję. Zaplanowane inwestycje potrafią się opóźniać. Cóż dopiero mówić o planowaniu badań i rozwoju, czegoś co się odkrywa. Mamy nadzieję, że nam się uda.

Pojawiają się głosy, żeby łączyć i tworzyć czempiona na rynku paliwowym. Łączenie Lotosu z Orlenem to dobry pomysł na takiego czempiona?

Głównym powodem mówienia o łączeniu nie jest likwidacja konkurencji. Rozumiem, że poprzednie rządy zastanawiały się, jak zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Polski. Większościowy udział rządu w jednej z tych spółek powoduje, że apetyt na wrogie przejęcie tej drugiej jest ograniczony.

Wszystko, co służy zwiększeniu bezpieczeństwa energetycznego kraju jest jak najbardziej pożądane i o tym można rozmawiać. Uczciwie powiem, że dzisiaj nie zajmujemy się połączeniem w ogóle. My jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz i robimy swoje.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA