Macierewicz nawiązał do listu otwartego, który podpisało ponad 200 generałów i admirałów służb mundurowych - Wojska Polskiego, Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Biura Ochrony Rządu, Służby Więziennej i służb specjalnych.
Piszą w nim m.in., że "obawiają się sytuacji, w której ponownie na ulicach polskich miast może dojść do użycia siły i niepotrzebnych ofiar”.
Antoni Macierewicz stwierdził, że wielu spośród podpisanych pod apelem w czasie stanu wojennego "służyło Sowietom".
- Wielu z nich nas prześladowało i dowodziło grupami, które mordowały ludzi. Mamy do czynienia z pokazaniem tego, kto jest zapleczem puczu, jaki się obecnie rozwija - mówił polityk.
Podsumował, że zapleczem Marty Lempart, jednej z liderek Strajku Kobiet, stoją ludzie "odpowiedzialni za najstraszliwsze wydarzenia niszczące naród polski".
W serii tweetów Macierewicz sprecyzował, że "ci ludzie nie są odpowiedzialni za Katyń, Auschwitz czy za rzeź wołyńską, ale są współodpowiedzialni za zbrodnie stanu wojennego, za kłamstwo smoleńskie, ukrywanie i ochronę morderców polskiej elity".
" I najwyższy cza uświadomić to sobie. Można ich bronić pomniejszając odpowiedzialność czy relatywizując i kpiąc. Przez lata tolerowano TVN i propagandę kłamstwa smoleńskiego, telewizji założonej ukształtowanej przez agenturę sowiecką" - dodał były szef MON.