fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Przeszczep szansą na cud widzenia

Eksperci uczestniczący w Śniadaniu Prasowym, pt. „Cud widzenia – ratując wzrok”: prof. Gerald Schmidinger , prof. dr. med. Elisabeth M. Messmer, prof. Augusto Pocobelli, prof. Nóra Szentmáry, prof. dr hab. n. med. Edward Wylęgała, doc. dr hab. n. med. Dariusz Dobrowolski
Materiały prasowe
Polscy okuliści ruszyli z nowatorską metodą przeszczepu rogówkowych komórek macierzystych. Skorzystają na niej pacjenci po oparzeniach chemicznych bądź termicznych.

Szacuje się, że nieprawidłowości wynikające z niedoboru komórek macierzystych wywołanych oparzeniami dotyczą ok. 0,3 na 10 000 osób. – To zazwyczaj pacjenci, u których doszło do uszkodzenia wzroku w wyniku poparzenia termicznego lub chemicznego. Coraz częściej poparzenie oczu powodują wybuchające petardy – mówi doc. dr hab. n. med. Dariusz Dobrowolski, adiunkt Katedry i Oddziału Klinicznego Okulistyki SUM w Szpitalu Kolejowym w Katowicach. Dla takich osób jedyną szansą na odzyskanie zdolności widzenia jest przeszczep rogówki.

Z danych Poltransplantu, instytucji koordynującej przeszczepy w Polsce, wynika, że w 2017 r. dokonano 1290 przeszczepów rogówki. W kolejce czeka nadal ponad 3 tys. osób.

Problem w tym, że stosowane dziś metody leczenia są dość inwazyjne i wiążą się np. z ryzykiem uszkodzenia oka przy pobieraniu tkanki z drugiego oka (trzeba pobrać duży jej fragment). Istnieje także spore ryzyko odrzucenia przeszczepu, gdy fragment rogówki pochodzi od dawcy zmarłego czy nawet od osoby spokrewnionej.

Inaczej jest w przypadku zabiegu z wykorzystaniem komórek macierzystych rąbka rogówki. – To pierwsza na świecie terapia komórkami macierzystymi wykorzystywanymi jako lek. Technologia ta jest zarejestrowana przez Europejską Agencję Leków – mówi prof. Edward Wylęgała, kierujący Katedrą i Oddziałem Klinicznym Okulistyki SUM w Szpitalu Kolejowym w Katowicach.

Zabieg polega na pobraniu małego (do dwóch milimetrów kwadratowych) fragmentu rogówki ze zdrowego oka. – To ziarnko, które siejemy, i przez sześć miesięcy hodujemy w laboratorium. Gdy już mamy gotową tkankę, przenosimy ją do oka – tłumaczy prof. Wylęgała.

Hodowla tkanek nie jest łatwa. – Trzeba ściśle przestrzegać zarówno określonych procedur podczas biopsji, jak i warunków panujących w laboratorium, takich jak np. temperatura – zwraca uwagę prof. Augusto Pocobelli z włoskiego Banku Tkanek Oka S. Giovanni Addolorata, prekursor w zakresie hodowli tkanek macierzystych rąbka rogówki.

– Przy tej procedurze możemy leczyć oparzenia, nawet jeśli dotknięte nim jest jedno i drugie oko. Wystarczy, że będziemy mieć fragment zdrowego rąbka rogówki. Przy starej procedurze mogliśmy leczyć tylko poparzenia jednego – dodaje prof. dr med. Elisabeth M. Messmer z Uniwersytetu im. Ludwika Maksymiliana w Monachium.

Zaletą tej procedury jest też to, że nie wymaga stosowania leków i immunosupresji do końca życia. – Po przeniesieniu tkanek do oka bardzo starannie je zaklejamy, by nabłonek szczelnie przylgnął do oka. Oko zakraplamy dopiero po kilku dobach – mówi doc. dr hab. n. med. Dobrowolski.

Do tej pory tą metodą przeszczepiono tkankę u sześciu pacjentów w Polsce. Kolejne 12 osób zostało zakwalifikowane do zabiegu. Okuliści szacują, że rocznie do zabiegu z wykorzystaniem komórek macierzystych rąbka rogówki kwalifikowałoby się około 100 osób.

Problemem są jednak pieniądze. Na razie taki zabieg jest refundowany tylko w Belgii, we Włoszech i w Wielkiej Brytanii. – W Polsce pacjenci nie mogą jeszcze na to liczyć. Ale do Ministerstwa Zdrowia trafił już wniosek o objęcie tej procedury refundacją – podsumowuje prof. Wylęgała.

Publikacja powstała w ramach kampanii „Cud widzenia – ratując wzrok", przy współpracy z firmą Chiesi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA