Sprawa dotyczy łowiska w hrabstwie Oxfordshire. Właściciel zamontował w 2009 roku tablicę informacyjną o zakazie wstępu dla Polaków i innych wędkarzy z Europy wschodniej, dzieci i psów.
W sprawie tablicy interweniowała polska ambasada, policja i fundacja Equality and Human Rights Commision. Żadna próba nie zakończyła się usunięciem informacji.
Teraz do głosu doszedł 35-letni Radosław Papiewski. Polak aktywnie wspiera społeczność wędkarzy w Wielkiej Brytanii. O istnieniu tablicy poinformowało go dwóch obywateli Rumunii.
- Gdy usłyszałem o tym, pomyślałem o moim 10-letnim synu. Jak mógłbym mu powiedzieć, że nie może tu łowić, bo jego tata urodził się w Polsce? - pytał Papiewski w rozmowie w "Guardianem".
- Tablica z taką informacją nigdy nie powinna powstać. Wyraźnie dyskryminuje Polaków i osoby z innych państw europejskich - dodaje.
Papiewski zadzwonił do właściciela łowiska, ale Brytyjczyk po usłyszeniu wschodniego akcentu poinformował krótko, że osoby ze wschodu to złodzieje i zakończył połączenie.
W tej sytuacji Polak postanowił skierować sprawę do sądu. Polak nie liczy na odszkodowanie, a usunięcie znaku i przeprosiny.
Koszty sądowe zdołał opłacić dzięki uruchomionej w internecie zbiórce.