fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Termin na zażądanie zachowku ma być realny - wyrok Sądu Najwyższego

Adobe Stock
Jeśli uprawniony do zachowku nie może jeszcze poznać i ocenić spadku to ma wciąż czas na wystąpienie o zachowek.

W tym niepewnym czasie przedawnienia jeszcze nie biegnie. To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego, ważnego w skomplikowanych często rozliczeniach spadkowych.

Czas się liczy

Kwestia ta wynikłą w sprawie o spadek po Katarzynie H. zmarłej 13 maja 2007 r. Na podstawie napisanego kilka lat wcześniej testamentu. Spadek nabyła w całości jej wnuczka, a zostali w nim pominięci spadkobiercy ustawowi: syn oraz córka - matka owej wnuczki. Po ponad trzech latach syn zmarłej pozwał wnuczkę domagając się zachowku, a więc 1/4 masy spadkowej, gdyż zachowek wynosi połowę połowy schedy jaka by mu przypadła przy ustawowym dziedziczeniu.

Sąd Okręgowy odmówił zasądzenia uznając, że wnuczka skutecznie podniosła zarzut przedawnienia. Według literalnej wykładni art. 1007 § 1 kodeksu cywilnego, roszczenie o zachowek przedawniało się wtedy w ciągu trzech lat od dnia ogłoszenia testamentu, obecnie zaś, a dokładniej od 23 października 2011 r. przedawnienie wynosi 5 la

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu był innego zdania i zasądził synowi zmarłej od jej wnuczki żądany zachowek - 100 tys. zł. A to dlatego, że w skład wycenianego na początku na mniejszą kwotę spadku w trakcie postępowania spadkowego doszła kwota 470 tys. zł stanowiąca równowartość udziału w prawie użytkowania wieczystego dwóch działek w Warszawie odziedziczonych dużo wcześniej przez zmarłą (Katarzynę H.) po jej przodku. Owa właścicielka zmarła w 1980 r. a postępowanie reprywatyzacyjne toczyło się od 1949 r. i dopiero w 2016 decyzją Prezydenta Miasta przyznano spadkobiercom prawo użytkowania wieczystego tych działek, z czego część przypadło pozwanej w tej sprawie wnuczce, część wartą 470 tys.

Czytaj także:

Zachowek ma chronić

Zdaniem Sądu Apelacyjnego nie do pogodzenia z celem zachowku (ochroną najbliższych pominiętych w testamencie), a także zasadami słuszności, byłoby w pewnych sytuacjach przyjęcie, że początek biegu przedawnienia roszczenia o zachowek przypada na dzień ogłoszenia testamentu.

SA w rozliczeniu uwzględnił darowiznę w postaci garażu wartego 20 tys. zł jaką powód otrzymał od matki i spłatę 11 tys. kredytu zmarłej przez wnuczkę. Dalej były to już kwestie rachunkowe.

Wnuczka nie dała za wygraną i odwołała się do Sądu Najwyższego opowiadając się za literalną wykładnią art. 1007 § 1 kc.

SN przyznał tylko, że w jej świetle syn zmarłej spóźnił się z pozwem, ale opowiedział się za inną wykładni tej regulacji.

- W niektórych sytuacjach wykładnia literalna prowadziłaby jednak do jawnie krzywdzących dla uprawnionego z zachowku rezultatów - wskazał w uzasadnieniu wyroku sędzia SN Józef Frąckowiak. - Jeżeli w konkretnym przypadki literalna wykładnia art. 1007 § 1 kc. prowadzi do tego, że uprawniony nie mógłby z przyczyn niezależnych od siebie wystąpić z roszczeniem o zachowek, to byłoby to rozstrzygnięcie sprzeczne z celem jaki ma realizować zachowek czyli w konsekwencji rozstrzygnięcie niesprawiedliwe. Dlatego należy przedawnienie roszczenia o zachowek ustalać z uwzględnieniem okoliczności danej sprawy.

W tej sprawie do spadku wchodziło bliżej nieokreślone prawo do udziału w dwóch nieruchomości, a syn zmarłej mógł powziąć pewną wiadomość o tym składniku dopiero w 2016 r. gdy spadkobiercy byłego właściciela w tym wnuczka odzyskali działki (prawo użytkowania wieczystego) o wartości 470 tys. zł. Dopiero wtedy działając ze zwykłą starannością mógł ustalić jego wartość i obliczyć przysługujący mu zachowek.

Były zatem podstawy do odstąpienia od literalnej wykładni przedawnienia w sprawach o zachowek - wskazał sędzia Frąckowiak.

W konsekwencji SN werdykt SA utrzymał.

Sygn. akt V CSK 170/18

Opinia dla "Rzeczpospolitej"

Prof. Bogudar Kordasiewicz, K&L Gates, specjalista od prawa spadkowego.

Teza, że przedawnienie nie biegło ponieważ trwało postępowanie dotyczące istotnego składnika spadku jest ryzykowna. Daje się wycenić w pieniądzu wartość prawa reprywatyzowanego (tu: użytkowania wieczystego) oraz prawdopodobieństwo i przewidywany czas jego odzyskania. Pomnożenie tych dwóch czynników daje sumę, jaką należy przyjąć dla celów zachowku. Tak jest jednak w „normalnie" funkcjonującym systemie prawnym. Sądowi Najwyższemu najwidoczniej trudno było przyjąć takie rozumowanie w tej sprawie. Jak można dokonywać odpowiedzialnych szacunków w sytuacji postępowań trwających dziesięcioleciami oraz wydawania ustaw nadzwyczajnych, które praktycznie na lata wstrzymują toczące się postępowania? Stąd wydany wyrok można usprawiedliwić, jako odpowiadający elementarnemu poczuciu słuszności.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA