fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Epidemia w więzieniu? „Winny” sygnalista

Zakład karny w Garbalinie.
Zakład karny w Garbalinie.
Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Jedynym ukaranym za aferę z zakażeniami w więzieniu ma być funkcjonariusz, który nie zgodził się na zamiecenie sprawy pod dywan.

Dlaczego w zakładzie karnym w Garbalinie wybuchła największa epidemia koronawirusa w całej służbie więziennej? Kulisy w lutym ujawniła „Rzeczpospolita" – napisaliśmy, że w ciągu kilku dni zakaziło się tam aż 82 skazanych, a piorunująca fala mogła powstać przez złamanie procedur wewnętrznych dotyczących izolacji chorych. W styczniu do Garbalina przyjechał z Sieradza skazany – po czterech dniach wyszło, że jest zakażony. Problem w tym, że izolację współosadzonych skrócono z 9 do 14 dni. Błędy, w tym drogę zakażeń, chciał zbadać mjr Mirosław Ratajczyk, ale szef placówki odebrał mu sprawę, nakazując, by ograniczył badanie do zakażeń w więziennej hali produkcyjnej.

Dziwna kontrola

Po naszym artykule do Garbalina przyjechał dyrektor okręgowy Służby Więziennej w Łodzi płk Waldemar Miksa i specjaliści okręgowego inspektoratu. Ich „kontrola" (co badano, nie wiadomo) nie wykazała nieprawidłowości, Ratajczyka nie wezwano. A Centralny Zarząd Służby Więziennej w komunikacie zaprzeczył, by do zakażeń doszło „po przetransportowaniu 21 stycznia chorego mężczyzny". Bo ten zgłosił dolegliwości 25 stycznia, „nie miał kontaktu z innymi więźniami od czasu transportu", a „wszystkich osadzonych z transportu wraz ze współosadzonymi z cel mieszkalnych poddano kwarantannie" na czas uzgodniony z sanepidem.

Dzień później wobec Mirosława Ratajczyka dyrektor ZK w Garbalinie wszczął postępowanie dyscyplinarne za ujawnienie „Rzeczpospolitej" informacji „dotyczących sytuacji epidemiologicznej wśród osób pozbawionych wolności (...), czym miał działać „na szkodę" ZK i Służby Więziennej i naruszyć jej „dobre imię". Inny zarzut to przekroczenie uprawnień za wypowiedzi w mediach. Decyzję wydał zastępca dyrektora Mariusz Kasierski – tyle że to w wyniku jego decyzji skrócono do 9 dni kwarantannę skazanych mających kontakt z zakażonym, choć obowiązywały wtedy wytyczne nr 5 (zarządzenie dyrektora zakładu) o 14-dniowej kwarantannie.

Oświadczenie CZSW budzi wątpliwości. Nie wyjaśnia, dlaczego doszło do masowych zakażeń, skoro wszystko zrobiono zgodnie z procedurą, ani dlaczego do ZK Garbalin nie weszło niezależne Biuro Spraw Wewnętrznych z centrali, by zbadać decyzje szefostwa ZK Garbalin – a kontroli dokonało biuro dyrektora okręgowego w Łodzi, który jest byłym funkcjonariuszem ZK w Garbalinie (był tam kierownikiem penitencjarnym).

Czuje się szykanowany

Skazany z Sieradza został ulokowany w celi w oddziale III, z pięcioma więźniami. Czy istotnie nie miał kontaktu z innymi „od czasu transportu". – Wątpliwe, bo cele na tym oddziale są otwarte całą dobę, nie ma w nich toalet – są wspólne na korytarzu, jak i łaźnia, palarnia, świetlica czy telefony samoinkasujące – twierdzą nasi rozmówcy.

Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Służby Więziennej nie odpowiedziała na żadne z naszych pytań. Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że „czynności wyjaśniające wykluczyły tezę, że do zakażeń koronawirusem doszło po przetransportowaniu tam 21 stycznia br. chorego mężczyzny z ZK w Sieradzu. Sprawa mjr. Mirosława Ratajczyka jest obecnie wyjaśniana".

Mjr Ratajczyk czuje się szykanowany. „Brak decyzji dyrektora generalnego Służby Więziennej o przysłaniu do ZK w Garbalinie funkcjonariuszy BSW celem przeprowadzenia kontroli świadczy o tuszowaniu tej sprawy przez najwyższe kierownictwo Służby Więziennej" – odpisał nam Ratajczyk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA