fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Rosyjskie trolle atakują polską armię

Portal Niezależny Dziennik Polityczny publikuje informacje uderzające w polskie wojsko
Rzeczpospolita
Serwer jest w Amsterdamie, ale portal realizuje politykę Kremla.

Niezależny Dziennik Polityczny to najbardziej jaskrawy przejaw dezinformacji, która uderza w polskie wojsko. Na polskojęzycznym portalu oznaczonym stylizowanym orłem publikowane są m.in. zmanipulowane wywiady z generałami.

– Biorąc pod uwagę zamierzony efekt, możemy liczyć się z dużym prawdopodobieństwem, że to działania inspirowane lub kierowane oficjalną polityką Kremla. Stąd wielokrotne krytykowanie dowódców wysokiego szczebla, próba skłócenia polityków z wojskowymi oraz dyskredytacja działań podejmowanych przez Siły Zbrojne – opisuje nam osoba związana z instytucją publiczną, która śledzi takie treści.

O „buncie narodu"

Kilka miesięcy temu portal opublikował rzekomy list otwarty skierowany do szefa MON przez najwyższych dowódców, którzy wypowiadają mu posłuszeństwo, a także spreparowany wywiad z generałem, w którym miał wyrazić niechęć do obecności wojsk amerykańskich w Polsce.

Teraz jednym z głównych jest tekst, z którego wynika, że rząd PiS przygotowuje ustawę gwarantującą możliwość interwencji obcych wojsk na terenie Polski, które mają być wykorzystane do „buntu narodu".

Autorzy posługują się cytatami osób, które nigdy z przedstawicielami portalu nie rozmawiały. Równolegle do budowania wiarygodności przedrukowują w całości – bez zgody redakcji artykuły o bezpieczeństwie m.in. z „Rzeczpospolitej", Onet.pl, „Gazety Wyborczej". Jednak – na co zwraca nam uwagę jeden z oficerów wojska – niekiedy celowo zmieniają sens tytułu lub kilku zdań w tekście, aby przekaz był odmienny.

Z analizy składni niektórych treści wynika, że język polski dla ich autorów jest drugim, widoczne są rusycyzmy. Najbardziej spektakularną wrzutką był tekst z 2017 r. „Bartłomiej Misiewicz ostro o gen. Waldemarze Skrzypczaku". Opierał się na spreparowanym print screenie pochodzącym rzekomo z nieoficjalnego profilu ówczesnego rzecznika MON. Chociaż był to fejk, szybko rozszedł się w sieci, był też cytowany przez niektórych dziennikarzy.

Z naszych informacji wynika, że do niedawna do strony portalu podlinkowany był trojan, dzięki któremu zbierane były statystyki sprzętowe użytkowników, a tym samym profilowani byli odbiorcy treści. Ze śledzenia numeru IP wynika, że portal może działać w Amsterdamie w Holandii. Być może jednak został tam umieszczony serwer pośredniczący, żeby ukryć tożsamość autora.

Kim jest Kamiński?

Z informacji umieszczonej na stronie NDP wynika, że „to portal niezależny od urzędów, organizacji państwowych i rządowych" (...) „prywatne przedsięwzięcie". Redaktorem prowadzącym jest Adam Kamiński, a stale współpracują z nim Jakub Moźniak i Wojciech Brożek. Już dwa lata temu portal OKO.press ujawnił, że Kamiński (przedstawia siebie jako absolwenta warszawskiego liceum i Uniwersytetu Warszawskiego) w rzeczywistości nie istnieje. Jego profilowe zdjęcie to litewski lekarz, z kolei u Brożka jest zdjęcie amerykańskiego ekonomisty.

Autorzy portalu nie odpowiedzieli na zadane przez „Rz" pytania m.in. o autorów publikacji i jego finansowanie.

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, unika jednoznacznej odpowiedzi, czy służby starają się wygasić ten portal. „Służby (...) monitorują na bieżąco przykłady dezinformacji. Służby wypełniają swoje ustawowe obowiązki również w zakresie informowania o tym problemie osoby uprawnione. Z uwagi na ograniczenia prawne szczegółów działań służb specjalnych nie podaje się do publicznej wiadomości" – odpowiedział nam Żaryn.

Jednak w artykule dotyczącym dezinformacji, który w poprzednim tygodniu opublikował w „Rzeczpospolitej" stwierdził, że „działania służb mają na celu zapobieganie szkodliwym przedsięwzięciom informacyjnym konkretnych państw lub organizacji, nie zaś eliminowanie treści".

Narzędziami są trolle

Rosjanie od dawna prowadzą wojnę informacyjną z sąsiadami. W trakcie warszawskiego seminarium na temat dezinformacji w środowisku informacyjnym Janis Sarts z Centrum Eksperckiego Komunikacji Strategicznej NATO przypomniał, że narzędziami dezinformacji są trolle, sieci społecznościowe, organizacje pozarządowe, które przyjmują pieniądze od Rosji.

Dodał, że posługują się półprawdami, sugestiami, dezinformacją, tzw. mgłą informacyjną, sianiem fałszywych hipotez, teorii spiskowych. Nie chodzi o to, by ktoś w nie uwierzył, ale aby wszystko uczynić mniej wiarygodnym, zaciemnić obraz.

– Należy zatem budować odporność społeczeństwa w kierunku niereagowania emocjonalnego na zmanipulowane informacje – uważa jeden z ekspertów, który śledzi działania Rosjan w sieci.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA