fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Kozubal: Wymiana MiG-ów nie będzie prosta

Fotorzepa/ Roman Bosiacki
Pozyskanie samolotów piątej generacji może potrwać dekadę. Jest szansa na szybszy zakup, ale to zależy od tego, jak rozwinie się konflikt między USA i Turcją.

Nasze władze sondują już – bo na razie nie można mówić o poważnych negocjacjach – możliwość zakupienia najnowszych samolotów bojowych, które mają zastąpić wysłużone maszyny posowieckie. Szef MON Mariusz Błaszczak w wypowiedziach publicznych w zasadzie przesądził, że jesteśmy zainteresowani kupnem samolotu piątej generacji. W rzeczywistości w grę wchodzi amerykański samolot F-35. Niektórzy piloci wojskowi, a także oficerowie wyższego szczebla, mają wątpliwości, czy musimy kupować akurat taką maszynę. Wskazują, że lepszym rozwiązaniem byłoby doposażenie Sił Powietrznych w najnowsze wersje samolotu F-16. Za tym pomysłem przemawia fakt posiadania odpowiedniej infrastruktury dla tych maszyn i możliwości szkoleniowe pilotów.

Minister jednak już niejako zdecydował, a wsparł go w tym prezydent Andrzej Duda. Tyle że pozyskanie tych samolotów nie jest proste. Z wstępnych, nieoficjalnych rozmów ze stroną amerykańską wynika, że Polska może stanąć w kolejce po te maszyny najwcześniej w 2024 roku. Przy optymistycznym założeniu pozyskanie ich może potrwać kolejnych pięć lat.

Do tego czasu piloci powinni mieć możliwość szkolenia. To oznacza, że nadal w służbie powinny być samoloty MiG-29. Najprawdopodobniej jednak nie wszystkie. Część z nich zostanie wykorzystana na części zamienne, wojskowi nazywają ten proces kanibalizacją.

Analitycy związani z instytucjami wojskowymi bardzo uważnie obserwują narastający konflikt między USA i Turcją, bo jego efektem może stać się szybsze pozyskanie nowych maszyn.

Turcja jest zainteresowana kupnem 100 myśliwców F-35, ale jednocześnie zamówiła w Rosji systemy rakietowe S-400, a to spowodowało spięcie na linii Waszyngton–Ankara. – Kupno przez Turcję rakiet S-400 będzie mieć poważne konsekwencje – powiedział kilka dni temu rzecznik Pentagonu Charles Summers. – Jeśli biorą S-400, to nie dostaną F-35 i patriotów – dodał.

Tureckie firmy uczestniczą wprawdzie w programie F-35, dostarczając elementy wyposażenia, jednak Pentagon przystąpił już do analizy, czy będzie możliwe usunięcie Turcji z tego programu. Jeżeli konflikt się nasili, to być może na rynku pojawi się większa partia maszyn, o których zakupie myślą polscy politycy.

Szybszy i sprawniejszy zakup tych maszyn będzie możliwy zdaniem przedstawicieli BBN w oparciu o specjalną ustawę. Na podobnych zasadach przed laty kupiono samoloty F-16. Taka sugestia pojawiła się w trakcie spotkania w Pałacu Prezydenckim, gdy o konsekwencjach uziemienia MiG-ów rozmawiali m.in. dowódcy sił zbrojnych, prezydent i szef MON. Z naszych informacji wynika, że stanowisko w tej sprawie zostało wtedy uzgodnione. Zaoszczędzone środki z budżetu resortu obrony można byłoby przeznaczyć np. na odbudowanie Marynarki Wojennej – w pierwszej kolejności zakup okrętu podwodnego.

Teraz jednak ruch w sprawie specustawy należy do Kancelarii Premiera, która powinna przygotować jej projekt. Niepokojące jest milczenie w tej sprawie premiera Mateusza Morawieckiego. Warto przypomnieć, że kilka miesięcy temu sprzeciwił się zakupowi używanych australijskich fregat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA