fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Prywatna służba zdrowia zadłużona na 100 mln złotych

shutterstock
Prywatna służba zdrowia ma 100 mln zł zaległości. Cienko przędą małe gabinety.

Polacy często korzystają z prywatnej opieki lekarskiej, do czego bywają zmuszeni, chcąc szybko zrobić badanie czy uzyskać specjalistyczną poradę. Jednak dobra passa nie chroni branży medycznej przed problemami finansowymi. Prywatne przychodnie i gabinety lekarskie są bowiem zadłużone na 100 mln zł – wynika z najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów, które poznała „Rzeczpospolita".

Są to zaległości prywatnych przychodni i gabinetów lekarskich, ale także m.in. gabinetów rehabilitacyjnych, fizjoterapeutycznych czy laboratoriów medycznych. Co ciekawe, pod względem liczby dłużników i skali zadłużenia przeważają jednoosobowe działalności gospodarcze.

Półtora miliona

– Kwota 100 mln zł oznacza aż dziesięciokrotny wzrost zadłużenia w stosunku do zaległości, jakie prywatne podmioty medyczne miały zaledwie pięć lat temu. Wtedy było to 10 mln zł – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. – W naszej bazie danych figuruje obecnie 2164 dłużników, którzy mają do oddania średnio ponad 46 tys. zł. Pięć lat temu było ich 904, a średni dług wynosił 11 tys. zł – dodaje prezes Łącki.

Rekordzistą jest prywatna praktyka lekarska z Krakowa, która ma trzy zobowiązania na łącznie 1,5 mln zł wobec funduszu sekurytyzacyjnego.

Najwięcej zaległości (blisko 23 mln zł) mają prywatne przychodnie i gabinety z Mazowsza, i kolejno ze Śląska (12 mln zł niespłaconych zobowiązań), i Wielkopolski (9,5 mln zł).

Dlaczego, mimo natłoku pacjentów, prywatna służba zdrowia ma problemy finansowe? To przez szybki rozwój, który wymaga kredytów.

– Pacjenci, płacąc za wizytę, oczekują wysokiego poziomu obsługi, zarówno jeśli chodzi o kompetencje lekarzy, jak i sprzętu do badań. Prywatne przychodnie i gabinety są więc zmuszone inwestować w nowoczesne wyposażenie i rozwiązania podnoszące komfort obsługi, jak np. dostęp do wyników badań online. To oznacza duże nakłady, finansowane zazwyczaj kredytem bankowym lub leasingiem – uważa prezes Łącki.

Potwierdzają to dane KRD. Wierzycielami branży prywatnych usług medycznych są bowiem głównie banki, które pożyczają pieniądze na zakup sprzętu – lekarze mają im do oddania 53 mln zł. To aż połowa wszystkich długów tej branży notowanych w KRD. Kolejne do odzyskania środków od prywatnej służby zdrowia są firmy windykacyjne i fundusze sekurytyzacyjne, do których trafiły długi pierwotnych wierzycieli, głównie z sektora finansowego (28,5 mln zł). Firmy leasingowe mają w niej „zamrożone" 2,8 mln zł. Przychodnie i gabinety zalegają też z opłatami u operatorów telefonii, internetu i telewizji (na 2 mln zł), a także u firm pożyczkowych faktoringowych. Pozostały dług jest rozproszony, to należności m.in. z tytułu ubezpieczeń czy opłat za prąd.

Boom objął dużych

Według ostatnich danych firmy badawczej PMR Polacy w 2017 r. wydali na prywatne usługi medyczne aż 22 mld zł. Z jej raportu („Rynek prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce 2017") wynika, że rynek będzie rósł w tempie 7 proc. rocznie, i w 2022 r. osiągnie wartość 31 mld zł. Ale boom dotyczy głównie dużych komercyjnych sieci medycznych, które rozwijają się m.in. dzięki abonamentom, jakie firmy wykupują pracownikom. Rynek prywatnych usług nie rozwija się tak intensywnie.

– Przy kredycie na urządzenie gabinetu, w tym zakup specjalistycznego sprzętu i wyposażenia, nie należy się od razu spodziewać kokosów. Chociaż na brak pacjentów nie narzekam – mówi nam stomatolog spod Warszawy, od niedawna prowadzący prywatną praktykę.

Do prywatnej służby zdrowia pacjentów przyciąga m.in. możliwość umawiania wizyt przez internet, a jej rozwojowi sprzyja dobra sytuacja na rynku pracy i lepsza kondycja finansowa rodzin. Zadłużenie prywatnej służby zdrowia może więc rosnąć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA