Służba zdrowia

Francja. Telefon na pogotowie: Umieram. Operator: Każdy kiedyś umrze

adobestock
Francuskie władze wszczęły śledztwo w sprawie śmierci młodej kobiety, do której doszło kilka godzin po tym, gdy jej wezwanie na numer alarmowy zostało wyśmiane przez operatorkę. Zdarzenie wywołało powszechne oburzenie i wezwania do zwiększenia nakładów na francuski system opieki zdrowotnej.

22-letnia Naomi Musenga 29 grudnia zeszłego roku wybrała numer alarmowy w telefonie, narzekając na silne bóle żołądka. W trzyminutowym nagraniu, które niedawno otrzymała jej rodzina, głos Musengi jest ledwo słyszalny. Kobieta mówi "wszystko boli" i "chyba umrę".

- Z pewnością umrzesz pewnego dnia, tak jak wszyscy inni - odpowiada operatorka. Słychać także jej żarty ze zgłoszenia Musengi, na które pozwoliła sobie z kolegą, zanim powiedziała dzwoniącej, by zamówiła lekarza z wizytą domową.

Pięć godzin później Musenga ponownie zadzwoniła po służby ratunkowe. Te w końcu wysłały ambulans, który przewiózł ją do szpitala w Strasburgu. Krótko po przybyciu kobieta zmarła na atak serca.

Według francuskiego dziennika "Le Monde", autopsja wykazała, że ??Musenga doznała niewydolności wielonarządowej.

Agnes Buyzn, francuska minister zdrowia, napisała na Twitterze, że jest "głęboko oburzona" i zleciła dochodzenie w sprawie "poważnych uchybień" służb ratunkowych.

Okoliczności śmierci Musengi sprawiły, że we Francji pojawiły się apele o zwiększenie funduszy przeznaczanych na opiekę zdrowotną. - W 1988 roku 8 milionów osób trafiło na szpitalne oddziały ratunkowe. Dziś jest to 21 milionów - zwrócił uwagę Patrick Pelloux, szef francuskiego stowarzyszenia lekarzy pogotowia (Association des Médecins Urgentistes de France, AMUF), cytowany przez "Le Parisien". - Jednocześnie liczba połączeń z numerami alarmowymi potroiła się się - dodał.

Źródło: rp.pl/ thelocal.fr

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL