fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Czy pielęgniarkę powinno się nazywać siostrą?

Fotorzepa, Piotr Guzik
Minął już prawie rok od tej rozmowy. Miała ona miejsce na oddziale położniczym gdzie trzeci raz w życiu towarzyszyłem mojej żonie przygotowującej się do porodu.

Na co dzień pracując z medykami nie miałem większych barier komunikacyjnych. Zadawałem pytania, rozmawiałem gdzieś żart się pojawił.

W pewnym momencie przyszła położna. Zadałem jej pytanie tytułując ją określeniem "siostro". Moje słowa natychmiast spotkały się z żywą reakcją. Kulturalnie, acz stanowczo stwierdziła, że nie jest zakonnicą i prosi, by nie zwracać się do niej per "siostro". Nie zrozumiałem czemu, ale uszanowałem jej prośbę. Spytałem jak mam się zwracać. Stwierdziła: - Zwyczajnie, proszę Pani.

Myślę o tym spotkaniu co pewien czas. Pytałem znajomych lekarzy, którzy potwierdzili, iż pielęgniarki i położne odchodzą od tytułu "siostry". Zastanawiam się zatem, Co się stało? Czemu taka zmiana?

Pewnie są różne przyczyny tego zjawiska. Po pierwsze zaznacza się, że pielęgniarki wykonują samodzielny zawód. To prawda, że realizują one często zlecenia lekarza, wykonują jednak przy tym zawód odrębny, samodzielny. Coraz częściej robią specjalizację, doktoraty, mogą zakładać gabinety, mogą również w wielu wypadkach samodzielnie przepisywać leki. Niby wszystko ok. Ja jednak przypominam sobie że pielęgniarka to zawsze była siostra. Pracując kilka lat w szpitalu zawsze tak zwracałem się do pań pielęgniarek. Nigdy nikt nie zwrócił mi na to uwagi.

Myślę ponadto o tym, jak mam zwracać się do przedstawicielek wspomnianych profesji:

- Pani licencjat? - ale to jakoś tak dziwnie;

- Pani magister? - ale to raczej zwrot używany w aptece;

- Pani pielęgniarko/„położno”? - znów dziwnie. Nie mówię przecież w szpitalu do doktora "panie lekarzu", a przecież wielu lekarzy doktoratu nie ma.

W podręczniku do pedagogiki specjalnej autorstwa prof. Zofii Sękowskiej badaczka zwraca uwagę, że pomoc chorym, cierpiącym, odrzuconym zawsze wpisana była w powołanie pielęgniarek.

Pielęgniarki i położne to oczywiście dzisiaj świetnie wykształceni specjaliści. Słowo "siostra" nie odbiera im profesjonalizmu. Posiada natomiast głębię, której nie można się pozbawiać.

Wybitny polski psychiatra, prof. Antonii Kępiński, szedł znacznie dalej. Jako lekarz podkreślał, że np. dla wielu jego chorych psychicznie pacjentów pielęgniarka była wręcz jak matka. Kierowała w jego stronę tą specyficzną formę troski i wsparcia, jaką doświadczamy w relacji z naszą mamą. Kępiński zaznaczał wręcz, że to właśnie bliskość zawsze miała kluczowe znaczenie w leczeniu. Podawał przykład dwóch lekarzy, którzy podawali pacjentom ze schizofrenią te same leki. Okazuje się, że tylko w jednym wypadku leki skutkowały, choć chorzy prezentowali podobny obraz kliniczny. Kluczowa zdaniem profesora, była postawa lekarza.

Można choremu dać wiele leków, które z kolei niewiele pomogą. Można być jednak także ekspertem, który jest blisko, jak brat lub siostra.

O autorze:

Dr socjologii prawa, pedagog specjalny i bioetyk, koordynator Centrum Bioetyki Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, autor książki "Prawa pacjenta i och ochrona. Studium socjologczne".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA