fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Decyzja Komisji Europejskiej ws. artykułu siódmego dla Polski

Fotorzepa/ Michał Walczak
Komisja Europejska zdecydowała w środę o uruchomienie art. 7 traktatu unijnego wobec Polski - poinformowało PAP źródło w tej instytucji. Wniosek w tej sprawie zgłosił wiceszef KE Frans Timmermans.

Jest decyzja

To kolejny krok w prowadzonej od wakacji procedurze o naruszenie prawa unijnego. Zdaniem Brukseli ustawa o ustroju sądów powszechnych podważa niezależność polskich sędziów.

KE analizowała ustawy o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa. Na spotkaniu unijni komisarze podjęli decyzję o aktywowaniu wobec Polski art. 7 ust. 1 unijnego traktatu.

Mówi on o tym, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, która jest podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Same sankcje są mało prawdopodobne, bo wymagają jednomyślności, ale już uruchomienie art 7. byłoby bezprecedensowym krokiem w historii UE i zmusiłoby stolice do zajęcia stanowiska wobec wydarzeń w Polsce.

Frans Timmermans: KE zdecydowała o uruchomieniu art 7.1 unijnego traktatu, ale daje trzy miesiące na wprowadzenie rekomendacji.

"Komisja jest gotowa, w konsultacji z PE i Radą, do ponownego rozważenia swojej uzasadnionej propozycji. (...) To nie jest opcja nuklearna. Prosimy teraz Radę i PE o to, co Komisja robiła przez ostatnie dwa lata: o przeanalizowanie sytuacji i zadecydowanie, czy w opinii tych dwóch instytucji istnieje wyraźne ryzyko poważnego zagrożenia dla praworządności" - powiedział na konferencji prasowej Timmermans.

Polskie władze w pismach do KE przekonywały, że zmiany wprowadzone nowelizacją nie oddziałują na niezawiłość sędziów i ich orzecznictwo. KE stoi na stanowisku, że ustawa ta jest niezgodna z prawem UE z uwagi na wprowadzenie odmiennego wieku emerytalnego dla kobiet (60 lat) i mężczyzn (65 lat) sprawujących urząd sędziowski. Zdaniem KE stanowi to dyskryminację ze względu na płeć. To z kolei jest sprzeczne z art. 157 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej i dyrektywą w sprawie równości płci w dziedzinie zatrudnienia.

KE ma również zastrzeżenia prawne wobec uprawnienia ministra sprawiedliwości do uznaniowego przedłużania kadencji sędziów, którzy osiągnęli wiek emerytalny, jak również do uznaniowego odwoływania i powoływania prezesów sądów.

Ziobro o decyzji KE ws. art. 7

Przyjmuję ze spokojem tę decyzję; chodzi o politykę, nie o praworządność - powiedział w środę minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, odnosząc się do decyzji KE o uruchomieniu art. 7 traktatu unijnego wobec Polski. Podkreślił, że Polska jest krajem praworządnym.

"Polska będzie tylko wtedy liczącym się krajem w Europie i UE, jeśli będzie miała sprawne i dobrze działające sądy, dlatego my musimy zapewnić, aby te sądy zaczęły wreszcie dobrze i sprawnie działać, i kontynuować reformę wymiaru sprawiedliwości" - powiedział minister.

"Jest zastanawiające, że jednym z argumentów Komisji za - rzekomo - niepraworządnością naszych rozwiązań jest żądanie, abyśmy podwyższyli wiek emerytalny dla kobiet, to zdaje się pokazywać, że tutaj chodzi raczej (...) o politykę, niż o praworządność" - oświadczył szef MS.

Zapewnił, że wszystkie rozwiązania, które znajdują się w ustawach o KRS i SN, "istnieją w poszczególnych krajach UE, nie ma tam żadnego rozwiązania, które nie byłoby znane z innych systemów krajów UE".

"To jest kolejny argument wskazujący, że ta decyzja ma ten smak polityczny, to jest polityka" - oświadczył Zbigniew Ziobro.

"Deutsche Welle" donosiło

Jeśli w ostatniej chwili nie dojdzie do bardzo znacznych kroków pojednawczych ze strony Warszawy bądź dużych nieoczekiwanych wydarzeń, komisarze UE powinni zatwierdzić decyzję o art. 7. ustęp 1. około południa na swym cotygodniowym posiedzeniu w Brukseli. - To pierwsze w historii UE zastosowanie takiej procedury wobec kraju członkowskiego Unii - przypomina "DW".

Chodzi o pierwszy etap z art. 7., czyli o złożenie przez Komisję Europejską wniosku do Rady UE (ministrowie krajów Unii) o stwierdzenie „wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia" zasady praworządności. To przesuwa ciężar odpowiedzialności za kwestię rządów prawa w Polsce z Komisji Europejskiej na kraje członkowskie UE.

Uruchomienie art. 7.1 było przygotowywane od tygodnia, ale – wedle informacji "Deutsche Welle" – szef KE Jean-Claude Juncker wahał się aż do wtorkowego wieczora. Z Brukseli płynęły we wtorek sygnały o gotowości do rozmowy telefonicznej z premierem Mateuszem Morawieckim, ale Juncker nie doczekał się telefonu ani od premiera, ani od żadnego z jego ministrów. Morawiecki nie zdecydował się nawet na króciutką rozmowę z Junckerem (w formule „na stojąco") podczas szczytu UE w zeszłym tygodniu. Ale czy telefon z Warszawy mógłby coś zmienić? Zdaniem niektórych urzędników UE mógłby przesunąć na styczeń ostateczne rozstrzygnięcie o art. 7.

Jak pisze "DW", we wtorek około godz. 18. z najwyższego piętra Komisji Europejskiej, gdzie urzęduje jej szef, zaczęły nadchodzić wieści, że Juncker zarekomenduje reszcie komisarzy decyzję o wszczęciu postępowania z art. 7.1. W ostatnich dniach Juncker miał podkreślać w rozmowach ze współpracownikami, że nie chodzi o traktatową „broń nuklearną", czyli o groźbę nałożenia na Polskę sankcji. Istotnie, sankcje przewiduje dopiero drugi etap art. 7. Zapisy traktatowe nie doprecyzowują możliwych restrykcji (oprócz zawieszenia prawa głosu w Radzie UE), ale mogłoby potencjalnie oznaczać nawet zawieszenie unijnych funduszy. Jednak do sankcji trzeba jednomyślności przywódców UE (poza premierem Polski) - nikt jeszcze do tego nie dąży, a węgierski premier Viktor Orbán od dawna obiecuje weto.

– Nie jesteśmy w stanie wojny z Polską. To trudne postępowanie, ale mam nadzieję, że ostatecznie dojdzie do naszego zbliżenia. W środę nie wszystkie mosty do Polski zostaną zburzone – powiedział Juncker we wtorek ok. godz. 22 zapytany o art. 7.1. na konferencji prasowej z austriackim kanclerzem Sebastianem Kurzem. W wewnętrznych dyskusjach w KE podnoszono, że pierwszy etap art. 7. to - o ile Warszawa zechciałaby skorzystać - szansa na dialog. Tyle, że przede wszystkim z krajami Unii w Radzie UE, a nie z „eurokratyczną" Komisją Europejską.

"DW" podaje, iż Komisja Europejska zamierza też skierować do Trybunału Sprawiedliwości UE skargę na ustawę o ustroju sądów powszechnych, bo Polska odmówiła wszelkich zmian w dwóch pismach do Brukseli w ramach – wszczętej w lipcu - procedury dyscyplinującej (czyli „postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego"). Zdaniem KE ta ustawa wprowadza dyskryminację ze względu na płeć poprzez różnicowanie wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet sędziów, ale – co ważniejsze – uchybia też traktatowemu obowiązkowi utrzymywania sprawnego, czyli m.in. niezawisłego wymiaru sprawiedliwości. KE tłumaczy, że obsadzanie prezesów sądów przez ministra sprawiedliwości i jego czysto uznaniowe zgody na pracę sędziów po osiągnięciu wieku emerytalnego łamią trójpodziału władz w Polsce.

Ponadto KE rozważa wszczęcie procedur dyscyplinujących co do ustaw o Sądzie Najwyższym i o KRS, gdy te po podpisie prezydenta zostaną opublikowane w Dzienniku Ustaw. Te bardzo czasochłonne procedury, w których ostateczną instancją jest unijny Trybunał, mają pod względem symbolicznym znaczenie mniejsze od art. 7. Jednak w przypadku Polski mogą ostatecznie okazać się dotkliwszym narzędziem. Trybunał UE jest władny do nakładania olbrzymich grzywien – nawet rzędu kilkuset tysięcy euro za jeden dzień naruszenia zasad UE.

Czy KE uruchomi procedurę art. 7 unijnego traktatu?

Z informacji źródeł PAP w Komisji Europejskiej wynikało, że sprawa uruchomienia artykułu 7.1 nie jest przesądzona.

"Są komisarze, którzy woleliby przyjęcia teraz kolejnych rekomendacji, a ewentualne uruchomienie artykułu 7 zostawić na styczeń" - przekazał w środę rozmówca PAP. KE waha się, bo uchwalone przez Sejm ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym nie są podpisane jeszcze przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jedna z rozważanych opcji to zadeklarowanie, że art. 7 będzie uruchomiony automatycznie, jeśli prezydent podpisze ustawy.

Źródło: DW, PAP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA