fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Za Kongres sędziów jest kara

Fotorzepa, Michał Walczak
Czy uchwała Kongresu o delegowaniu sędziów spowoduje zmiany? Dolary przeciw orzechom, że nie. Tym bardziej że to tylko uchwała, a nie próba porozumienia, mniej przecież spektakularna – przekonany jest prawnik Aleksander Tobolewski.

Po zakończeniu Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich przestałem trzymać kciuki za jego powodzenie. Rezultat był natychmiastowy. Rząd już w poniedziałek przyjął projekt nowelizacji m.in. prawa o ustroju sądów powszechnych, wprowadzający m.in. zasadę jawności oświadczeń majątkowych sędziów i obowiązek publikowania oświadczeń majątkowych sędziów i prokuratorów w Biuletynie Informacji Publicznej.Składając fałszywe oświadczenie majątkowe, sędzia popełni przestępstwo i poniesie za nie odpowiedzialność karną, a nie –jak dotychczas – tylko dyscyplinarną.

Co prawda sędziów w Kongresie wzięło udział tylko 10 proc., jednak wymowa jest jasna – za Kongres jest kara?! To, co mnie zaskoczyło, to zbieg tematów, które zamierzam poruszyć w felietonach z kilkoma postulatami zamieszczonymi w uchwałach Kongresu, o których w programie nie było mowy. Uczestnicy Kongresu domagają się m.in. „wyłączenia możliwości delegowania sędziów do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości". A na moim biurku czekał na odpowiedni moment felieton właśnie na ten temat. Lepiej nie mogłem trafić!

Sędzia w delegacji

Od czasu do czasu czytam ogłoszenia na stronie MS mniej więcej takiej treści:

„Ogłoszenie o poszukiwaniu sędziów zainteresowanych delegowaniem do Ministerstwa Sprawiedliwości. Departament poszukuje sędziów zainteresowanych delegowaniem do Ministerstwa Sprawiedliwości do pełnienia czynności administracyjnych w charakterze (....). Oferta skierowana jest do sędziów posiadających wiedzę i doświadczenie orzecznicze w sprawach z zakresu prawa (...). Sędziowie zainteresowani delegowaniem proszeni są o nadsyłanie zgłoszeń, wraz z informacją o dotychczasowym przebiegu pracy zawodowej oraz życiorysem, pocztą elektroniczną na adres: xyz@ms.gov.pl. Dodatkowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu 22 23 90 xxx. Rozmowy z wybranymi kandydatami zostaną przeprowadzone w później wyznaczonym terminie. Ministerstwo Sprawiedliwości nie refunduje kosztów dojazdu kandydatów na rozmowę".

Jeden z moich znajomych sędziów wyraził opinię, że praca od 8.15 – 16.15 w ministerstwie nie pociągałaby go, gdyby nie fakt, że: „W przypadku delegowania sędziego do pełnienia czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości (...) może mu zostać przyznany dodatek specjalny. Nadaje go Minister Sprawiedliwości w kwocie nieprzekraczającej 40 proc. sumy wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego". To już są takie pieniądze, że można się do siedzenia na ergonomicznym krześle w MS przyzwyczaić.

Po raz pierwszy zastanowiło mnie oddelegowanie sędziego do ministerstwa, gdy rozmawiałem we wczesnych latach 90. ubiegłego wieku z urzędnikiem MS, który mi się przedstawił jako sędzia. Ponieważ wówczas z nikim nie można było rozmawiać, bo jeden już był po zaakceptowaniu, a drugiemu dopiero wyciągano stan wojenny, o sprawie zapomniałem. Przy tym pamiętałem, że jeszcze przed 1939 r. istniało delegowanie sędziów do MS, więc może przechodzą w stan spoczynku – myślałem – na czas pracy w MS. Przeczytałem jednak, że instytucja delegowania jest właściwie mniej lub bardziej nielegalna. Celowo używam określenia mniej lub bardziej, bo jeśli stosuje ją organ ipso facto powołany do przestrzegania sprawiedliwości, to powinien w swoich sprawach działać legalnie.

Kto się przejmuje kryteriami

Po pierwsze, ignoruje się konstytucyjne obowiązki zasady sprawowania stanowisk urzędniczych w administracji (art. 153 Konstytucji RP). Nie ma tak naprawdę żadnych konkursów, reguł przejrzystości, otwartości, konkurencyjności i czego tam jeszcze, które są właściwe dla służby cywilnej. Kto by się przejmował kryteriami przydzielania sędziom stanowisk. Wszak to sędzia i tylko sędzia może ubiegać się o delegowanie do MS na ogłaszane stanowisko. Może i są lepsi, ale bez legitymacji sędziowskiej, nawet na rozmowę kwalifikacyjną nie wpuszczą. A my sobie pogadamy jak rządzący z sędzią lub sędzia z sędzią, i jeśli stawiane wymogi kandydat spełnia, lub jego twarz i poglądy się podobają, to „może się pan czuć przyjęty". Plusem jest oczywiście podzielanie opinii na całokształt działalności MS z prowadzącym rozmowę kwalifikującą.

A jak się już jest w MS, to pełny raj. Może sędzia zostać na przykład wiceministrem – formalnie będąc dalej sędzią. A komu ma to przeszkadzać? Że to stanowisko niezgodne z etyką sędziego, bo polityczne? Wszystko przecież jest upolitycznione, to takie tam drobiazgi... I lege artis, bo ustawa o sądach powszechnych i rozporządzenia, możliwości takie przewidują! No, o tym akurat sędziom biorącym udział w Kongresie się zapomniało. Ale czasu pewno było za mało... Jest jedno ale: sędziemu delegowanemu do Ministerstwa Sprawiedliwości mogą być powierzane obowiązki na wszystkich stanowiskach urzędniczych, z wyłączeniem stanowiska dyrektora generalnego urzędu (ale może być podsekretarzem stanu!). No i będzie dyrektor generalny przewodniczył samym sędziom. A dlaczego nie? Rolą podsekretarzy stanu jest prowadzenie polityki rządu. Więc dlaczego apolityczny sędzia ma taką funkcję – ciągle będąc sędzią – sprawować? Pytanie retoryczne, których coraz więcej w moich felietonach...

I co dalej?

W 2002 r. TK wydał wyrok o zasadzie otwartego i konkurencyjnego naboru na stanowiska pracy w służbie cywilnej, ale kto by się wyrokami TK dzisiaj zwłaszcza przejmował. Czy uchwała Kongresu spowoduje zmiany? Stawiam orzechy do dolarów, że nie. Tym bardziej że to tylko uchwała Kongresu, a nie próby porozumienia i przekazania rządzącym tego faktu – mniej spektakularne. KRS mogła negocjować, ale dowiedziała się o tym, że sędziowie są delegowani do MS dopiero podczas Kongresu? Pogratulować!

Autor jest adwokatem, od 35 lat prowadzi kancelarię adwokacką w Montrealu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA