fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Wyrok TK ws. KRS: Przyśpieszy rewolucja w sądach - komentuje Tomasz Pietryga

Tomasz Pietryga
Rzeczpospolita
Trybunał Konstytucyjny, uznając we wtorek przepisy ustawy o Krajowej Rady Sądownictwa za niezgodne z konstytucją, uwolnił obóz władzy od dylematów, jaki ma być kierunek reformy sądownictwa.

Inaczej mówiąc, Trybunał autoryzował zmiany w KRS według koncepcji Zbigniewa Ziobry, w tym kontrowersyjny pomysł wprowadzenia politycznego trybu wyborów do Rady. Pomysł ten niesie ryzyko politycznego kunktatorstwa wśród sędziów zgłaszających akces do KRS.

W uzasadnieniu orzeczenia sędzia sprawozdawca Mariusz Muszyński zaznaczył, że Rada nie jest częścią władzy sądowniczej ani jej reprezentantem, a ustrojodawca umiejscowił ją między władzami ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, jako forum współpracy i wzajemnego balansowania się władz. Upraszczając: władza polityczna ma szerokie pole kształtowania ustroju KRS, jej organizacji, trybu wyboru do niej etc.

Podobne uzasadnienia, że Temida nie jest „samotną wyspą", można było usłyszeć w Trybunale już kilkakrotnie, m.in. kiedy rozstrzygał o kompetencjach nadzorczych ministra sprawiedliwości wobec sądów, reorganizacji sądów czy mianowaniu sędziów przez prezydenta. TK zawsze stawał po stronie polityków.

Zmieniły się jednak okoliczności. Po tym, jak PiS siłowo rozwiązał kwestie trybunalskiej większości, moc orzeczeń TK osłabła. Politycy opozycji i eksperci prawni chętnie podnoszą argument o „sędziach dublerach" czy realizowaniu przez TK politycznego planu obozu władzy. Z tego zarzutu PiS łatwo się nie wybroni. Wtorkowe orzeczenie pokazuje jednak istotną zmianę w polityce partii. Rządzący zaczynają podchodzić do reformy wymiaru sprawiedliwości znacznie subtelniej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Już nie wyważają kopniakiem drzwi, tak jak w przypadku TK, nie zostawiając ani skrawka miejsca na wątpliwości czy dialog. To sygnał zwłaszcza dla dalszego elektoratu: dbamy o szczegóły, detale, mamy wątpliwości, ale mamy też TK, który je przecina. Orzeczenie w sprawie KRS ma jednak jeszcze inną wartość: cementuje reformę. Teraz znacznie trudniej będzie ją odkręcić, jeśli PiS odda władzę.

W wymiarze legislacyjnym droga do szerokich reform została otwarta. Po wtorkowym orzeczeniu dalsze przekładanie zmian w ustawie o KRS i w prawie o ustroju sądów powszechnych byłoby o tyle trudne, że zagroziłoby władzy utratą wiarygodności nawet przed najtwardszym elektoratem. Ten już po ostatnim zamieszaniu z głosowaniami nad reformą w Sejmie może być zdezorientowany, jakie są intencje władzy, która dotąd działała bezkompromisowo.

Kolejne głosowanie zaplanowano na początek lipca. Wbrew pozorom to jednak nie przyjęcie zmian w KRS, ale tych o ustroju sądów powszechnych będzie prawdziwą rewolucją w sądownictwie. Da bowiem Ministerstwu Sprawiedliwości możliwość błyskawicznej czystki kadrowej w kierownictwie sądów wszystkich szczebli. Ta operacja ma zabezpieczyć dalsze systemowe reformy w sądach, które zaplanował PiS w przyszłym roku, przed zablokowaniem ich przez samych sędziów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA