fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Reforma sądownictwa - nowe pomysły PiS

123RF
Najpierw uprawnienia na rzecz prezydenta stracił minister sprawiedliwości. Teraz głowę państwa wyręczyć ma KRS – takie pomysły chce wprowadzić PiS.

Projekt zmian w ustawie o ustroju sądów powszechnych i Sądzie Najwyższym Sejm ma uchwalić najpóźniej w piątek. Tak zapowiada Prawo i Sprawiedliwość. Czas goni, bo chodzi o dialog z Brukselą. Sprawa nabrała tempa, tak więc PiS przedstawia kolejne poprawki do poprawek. Nawet sejmowa Komisja Sprawiedliwości ma problem, by się w nich połapać.

Czytaj także:

Legislacyjny sprint. PiS chce zakończyć spór z KE

Bruksela czeka na decyzję Sejmu

Zmiana goni zmianę

W środę rano w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu zmian w ustawie o ustroju sądów powszechnych i Sądzie Najwyższym. Przygotowali go posłowie PiS. Jeszcze nie opadły emocje po tej dyskusji, gdy do poprawiania projektu – już po piętnastej – zabrała się sejmowa Komisja Sprawiedliwości i praw człowieka. Chodzi o tryb odwołania prezesów w sądach przez ministra sprawiedliwości; przechodzenia sędziów w stan spoczynku i wyrażania zgody na dalsze orzekanie oraz mianowanie asesorów.

Do pierwotnej wersji projektu PiS chce wprowadzić trzy poprawki. Jedną już przegłosował. Zmienił bowiem skład kolegium sądu okręgowego, które bierze udział w opiniowaniu kandydatów na prezesów sądów. Proces odwołania prezesa po zmianach ma wyglądać następująco: bez opinii kolegium sądu oraz Krajowej Rady Sądownictwa minister sprawiedliwości nie będzie mógł podjąć decyzji o odwołaniu prezesa lub wiceprezesa konkretnego sądu.

Najpierw minister zasięgnie opinii kolegium sądu w sprawie odwołania prezesa lub wiceprezesa sądu. Jeśli opinia będzie negatywna, to zwróci się do KRS. Rada, jak chcą posłowie, będzie mogła większością dwóch trzecich głosów (chodzi o 17 głosów na 25 członków KRS) odmówić zgody na odwołanie prezesa sądu, co z kolei ma być wiążące dla ministra.

Jeśli KRS nie zajmie stanowiska w tej sprawie w ciągu 30 dni, to – jak zapisano w projekcie – jego brak nie przeszkodzi w odwołaniu prezesa sądu przez ministra.

Druga z poprawek wprowadza zmianę zasadniczą. Otóż sędzia ma przechodzić w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia. Taka ma obowiązywać zasada. Przewidziano jednak od niej wyjątek – na pół roku wcześniej sędzia oświadczy Krajowej Radzie Sądownictwa wolę dalszego zajmowania stanowiska i przedstawi zaświadczenie o stanie zdrowia. Rada może wyrazić zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska, jeżeli jest to... uzasadnione interesem wymiaru sprawiedliwości lub ważnym interesem społecznym.

Jej uchwała jest ostateczna. Jeszcze do środy po południu kompetencje KRS posłowie PiS chcieli przekazać prezydentowi.

W SN inaczej niż w powszechnych

I poprawka numer trzy. Ta dotyczy sędziów Sądu Najwyższego. Ci sędziowie przejdą w stan spoczynku także w wieku 65 lat, chyba że złożą oświadczenie o woli dalszego zajmowania stanowiska i przedstawią zaświadczenie o stanie zdrowia. O ich dalszych losach decydować będzie jednak prezydent. To on będzie mógł zgłosić sprzeciw wobec dalszego orzekania przez sędziego. Jeśli tego nie zrobi, sędzia będzie mógł pracować do 68. roku życia.

Kłopotliwy asesor

W pierwotnej wersji noweli przygotowanej przez PiS pozostaje jedna sprawa niezgłoszona do poprawienia. Chodzi o mianowanie o asesorów. Posłowie chcieli, by zamiast ministra sprawiedliwości mianował ich prezydent. Kancelaria Prezydenta nie była jednak zachwycona tym pomysłem. Chodzi o to, że posłowie w przepisie dotyczącym asesorów postanowili wprowadzić prostą zmianę: w miejsce ministra sprawiedliwości postanowili wpisać Prezydenta RP.

W wyniku tego zabiegu okazało się, że to prezydent ma przedstawiać KRS wykaz mianowanych asesorów sądowych wraz z przekazanymi przez dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury informacjami o aplikantach. Wraz z nimi do KRS miałby też trafiać wniosek o powierzenie pełnienia obowiązków sędziego. Jeżeli Rada w ciągu dwóch miesięcy nie zgłosi sprzeciwu, asesor wyjdzie na salę rozpraw i będzie orzekał (przez cztery lata, potem może liczyć na awans na sędziego sądu rejonowego). Jeśli jednak Rada wyrazi sprzeciw, asesor pozostaje w zawieszeniu – nie może orzekać. A to oznacza, że decyzja prezydenta zostaje zakwestionowana.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.lukaszewicz@rp.pl

Mianowanie przez ministra

Tak procedura wygląda dziś:

- minister sprawiedliwości przedstawia Krajowej Radzie Sądownictwa wykaz mianowanych asesorów sądowych wraz z przekazanymi przez dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury informacjami (przebieg szkolenia, stan zdrowia itd.) i wnioskiem o powierzenie pełnienia obowiązków sędziego.

- Jeżeli KRS w ciągu dwóch miesięcy od dnia przedstawienia wykazu nie zgłosi sprzeciwu, asesor sądowy pełni obowiązki sędziego przez cztery lata, a jeśli sprzeciw się pojawi, doręcza się go prezesowi sądu, w którym miał orzekać asesor.

- Po sprzeciwie asesor orzekać nie może.

- W czasie kiedy nie pełni obowiązków sędziego, asesor wykonuje zadania ochrony prawnej inne niż wymiar sprawiedliwości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA