fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ścieżki kariery

Polscy menedżerowie z naukowymi ambicjami i pędem do wiedzy

Adobe Stock
Chociaż inwestorzy nie przywiązują wagi do wykształcenia szefów firm, to najwyższa kadra menedżerska coraz bardziej dba o zdobycie dobrego wykształcenia. Wśród szefów dużych spółek nie brakuje doktorów i profesorów.

Już niemal co dziesiąty z szefów największych przedsiębiorstw w Polsce – wśród których jest spora grupa prezesów giełdowych spółek – może się pochwalić studiami MBA. Jak wynika z naszej analizy wykształcenia ponad 570 prezesów największych przedsiębiorstw z Listy 2000, większość szefów firm, w tym spółek notowanych na GPW, wpasowuje się w edukacyjny schemat top menedżera. Kończy studia na jednej ze znanych, najczęściej publicznych, polskich uczelni, które uzupełnia niekiedy studiami podyplomowymi – w tym MBA – oraz kursami menedżerskimi.

Liczy się doświadczenie

Pokusiliśmy się jednak o wskazanie prezesów, którzy wyłamują się z tego schematu, wykazując się ponadprzeciętnym pędem do wiedzy. Jak się okazało, wśród szefów spółek notowanych na GPW obok sporej grupy absolwentów MBA – także czołowych zachodnich szkół biznesu – nie brakuje też doktorów, a nawet profesorów. Dodatkowe kursy i studia kończą z chęci rozwoju zawodowego i dla własnej satysfakcji, gdyż inwestorzy giełdowi i analitycy nie zwracają większej uwagi na wykształcenie prezesów giełdowych spółek.

– Dla inwestorów nie ma znaczenia, czy przychodzący do spółki menedżer jest profesorem albo ma stopień doktorski. Wprawdzie „dr" przed nazwiskiem dobrze wygląda na wizytówce, ale przede wszystkim liczy się doświadczenie zdobyte w dobrych firmach i znajomość branży – ocenia Marcin Materna, szef działu analiz DM Millennium.

Również przedstawiciele firm executive search, które rekrutują menedżerów, twierdzą, że kluczowe jest doświadczenie i umiejętności przywódcze kandydata. – Wykształcenie jest z reguły mniej istotnym elementem, ale czasem bywa wymogiem formalnym, definiowanym ogólnikowo jako wykształcenie wyższe – twierdzi Andrzej Maciejewski, partner zarządzający w firmie Spencer Stuart w Polsce.

Jak przyznają łowcy menedżerskich głów, w ostatnich latach jakość edukacji kadry kierowniczej zaczyna mieć większe znaczenie niż wcześniej (np. w latach 90.). Jak wspomina prof. Alojzy Nowak, dziekan Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, przez lata ogromną rolę przypisywano z jednej strony znajomości języka angielskiego, a z drugiej kultury biznesu, w tym w szczególności amerykańskiej kultury biznesu – czego wymagało powstawanie i rozwój korporacji międzynarodowych. W ostatnim dziesięcioleciu wiele się jednak w tym zakresie zmieniło.

Nadeszła też zmiana pokoleniowa: na rynek wchodzą kolejne generacje menedżerów, nierzadko wykształconych już na dobrych uczelniach za granicą, którzy konkurują o wysokie stanowiska z bardziej doświadczonymi kolegami.

Konkurencyjny rynek

– Na najwyższych stanowiskach w zarządach nie ma rynku pracownika. Trzeba więc stale inwestować w siebie i dbać o zróżnicowane doświadczenia – twierdzi Maciej Kotowicz, szef polskiego oddziału globalnej firmy executive search SpenglerFox. Według niego polscy menedżerowie są tego świadomi i coraz częściej inwestują w siebie, wykorzystując np. przejściowy okres w karierze na ukończenie studiów Executive MBA czy Advanced Management Programs. Często finansują je też z własnej kieszeni. – W ostatnich latach polscy menedżerowie bardziej dbają o zdobycie dobrego wykształcenia. Widać to w ich CV: często wymieniają wykształcenie uzupełniające, podyplomowe, typu Executive MBA lub inne, np. moduły przywódcze w renomowanych szkołach biznesu – mówi Andrzej Maciejewski. Według niego w nadchodzących latach ten trend może się nasilać – ze względu na rosnącą liczbę osób przechodzących na stanowiska zarządcze z konsultingu.

– Te osoby niejednokrotnie kończą najlepsze międzynarodowe uczelnie – zaznacza szef Spencer Stuart w Polsce. Przykładem takiej kariery jest Ewa Szmidt-Belcarz, prezes Empiku, która wcześniej pracowała w McKinsey & Company (jako pierwsza kobieta w historii polskiego biura firmy została awansowana na stanowisko globalnego partnera firmy). Jest absolwentką Wydziału Zarządzania Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz CEMS Master in International Management w SGH, a ukończyła również London School of Economics i studia MBA we francuskiej szkole biznesu INSEAD.

Z naszej analizy życiorysów szefów wynika, że coraz lepszym wykształceniem mogą się pochwalić najemni menedżerowie, którzy muszą rywalizować na bardzo konkurencyjnym rynku pracy, choć także prezesi przedsiębiorcy dbają o edukację. Przykładem jest Marek Piechocki, szef LPP, który ukończył prestiżowy Advanced Management Program w IESE Business School.

Szansa w doktoracie

Jak wynika z naszej analizy, wśród prezesów wyróżniających się poziomem wykształcenia nie brakuje też szefów spółek Skarbu Państwa. Tym bardziej że niektórzy z nich – z Markiem Dietlem, prezesem Giełdy Papierów Wartościowych, na czele – przed przyjściem do biznesu rozwijali karierę naukową. Błyskotliwą karierą na uczelni może się też pochwalić Filip Grzegorczyk, prezes Tauronu, który jest doktorem habilitowanym prawa i profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Ma też za sobą prestiżowe kursy za granicą. Poziomem wykształcenia zdobytego na renomowanych zachodnich uczelniach wyróżniają się z kolei Paweł Surówka, prezes PZU, i Michał Krupiński, szef Pekao, a także Rafał Milczarski, prezes LOT.

Wśród szefów prywatnych firm najbardziej znany ze swojego wykształcenia jest Janusz Filipiak, założyciel i prezes Comarchu – profesor doktor habilitowany w zakresie nauk technicznych. Już trzy lata po ukończeniu Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, w 1979 r., został tam profesorem zwyczajnym, a w latach 90. kierował Katedrą Telekomunikacji w AGH. Tytułem profesorskim może się też pochwalić Sebastian Buczek – założyciel i prezes Quercus TFI, doktor habilitowany nauk ekonomicznych i profesor SGH. Ma również licencje doradcy inwestycyjnego i maklera papierów wartościowych.

– W wielu przypadkach uzyskanie stopnia doktora daje – po wycofaniu się z bardzo intensywnego życia zawodowego – szansę na pracę na uczelni – podkreśla prof. Alojzy Nowak. Jak zaznacza, współcześni top menedżerowie są już nie tylko prezesami największych korporacji, ale też w znacznej mierze politykami gospodarczymi. A to wymaga w pewnym sensie zmiany paradygmatu kształcenia menedżerskiego.

– Nie wystarczy już być tylko znakomicie technicznie przygotowanym menedżerem, ale trzeba też mieć szeroką wiedzę z zakresu polityki, historii, socjologii, psychologii i kultury biznesu – dodaje dziekan Wydziału Zarządzania UW.

Marek Dietl

prezes Giełdy Papierów Wartościowych

Marek Dietl, który od jesieni 2017 r. kieruje Giełdą Papierów Wartościowych, od sześciu lat jest adiunktem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH). Jest też jej absolwentem, choć stopień doktora nauk ekonomicznych uzyskał w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN. Podczas studiów doktoranckich odbył staż w University of Glasgow, potem był też stażystą na Uniwersytecie Ekonomicznym w Essex. Ukończył również dwuletnie specjalistyczne studia w zakresie finansów EY Executive Studies in Finance.

Filip Grzegorczyk

prezes Tauronu

Jest doktorem habilitowanym prawa i profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji oraz Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, gdzie doktoryzował się z prawa Unii Europejskiej, a następnie uzyskał habilitację z prawa gospodarczego. Ukończył też studia Executive MBA (program Krakowskiej Szkoły Biznesu UEK i AESE Business School i EM Normandie) oraz prestiżowe kursy w USA, Anglii i Francji.

Michał Krupiński

prezes Banku Pekao

Absolwent Szkoły Głównej Handlowej, ukończył też z wyróżnieniem studia eksperckie w zakresie ekonomii na Uniwersytecie Katolickim w Louvain, a potem program MBA na Columbia University Graduate School of Business. Studiował również (program Executive Education) na Harvard University. Pomogło to Michałowi Krupińskiemu w międzynarodowej karierze; w latach 2011–2016 był prezesem Merrill Lynch Polska i szefem bankowości inwestycyjnej dla Europy Środkowej i Wschodniej w Bank of America Merrill Lynch.

Rafał Milczarski

prezes LOT

Ukończył brytyjską elitarną szkołę Downside School, w której uczy się rokrocznie kilkaset osób. Jest też absolwentem Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Cambridge, gdzie studiował jako stypendysta Cambridge Overseas Trust i Cambridge European Trust, a potem Foster Neoman – brytyjskiej firmy logistycznej. Podczas studiów odbywał praktyki między innymi w banku UBS w Zurychu i JP Morgan w Londynie. Dyplom Cambridge ułatwił mu zawodowy start w Foster Yeoman Limited w Wielkiej Brytanii.

Paweł Surówka

prezes PZU

Jako jeden z niewielu krajowych menedżerów wykształcenie wyższe zdobywał za granicą. Jest absolwentem ekonomii na monachijskim Uniwersytecie Ludwika Maksymiliana (Ludwig Maximilian Universität LMU) w Monachium. Potem studiował na paryskiej Sorbonie (Universit Paris 1 Panth on Sorbonne), a także w Szkole Wyższych Studiów Nauk Społecznych (EHESS). W latach 2007–2013 zajmował stanowisko doradcy finansowego w Bank of America Merrill Lynch.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA