fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Zabójstwo czy pobicie ze skutkiem śmiertelnym - Andrzej Dryszel o kwalifikacji czynów

YouTube
Prawidłowa ocena zamiaru sprawców jest dzieleniem włosa na czworo

Trzech znajomych ciężko pobiło mężczyznę, który miał kiedyś rzucać kamieniami w matkę jednego z nich. Przy okazji pobili drugiego, przypadkowo przebywającego w sąsiednim pokoju. Potem postanowili pobić kobietę, bo jakoby ukradła innemu ze sprawców paszport i 500 zł. Pojechali po nią, ale zamiast niej zastali mężczyznę, którego najpierw wypytali o miejsce pobytu poszukiwanej, a potem zakatowali (jak stwierdza opis czynu, obrażenia „spowodowały u niego nagłą i gwałtowną śmierć"). Znaleźli wreszcie kobietę, będącą w towarzystwie dwóch mężczyzn. Pobili ich i skopali, kobietę zrzucili ze schodów i wywlekli z domu. Ciągnęli ją za nogi kilkadziesiąt metrów po żwirowej drodze, potem bili i kopali po całym ciele, wreszcie zostawili nieprzytomną. Bilans: jedna ofiara śmiertelna, pięć ciężko rannych. Wyrok Sądu Okręgowego w Suwałkach: po cztery lata dla każdego z trzech sprawców, ale może wyjdą po niespełna trzech, jeśli będą się dobrze zachowywać.

Syn miał pretensję do ojca, że za mało dokłada się do utrzymania domu. Pewnego dnia zamiast do szkoły poszedł na piwo i kupił skręty. Gdy wrócił, zaczął bić ojca po głowie. Ojciec, inwalida, nie mógł unikać ciosów, upadł na podłogę. Trzeci domownik, były mąż matki chłopaka, krzyczał na bitego, też czasem go tłukąc. Nie pozwalali mu usiąść na krześle, zajście trwało kilka godzin. Sprawcy poszli się zdrzemnąć, leżący we krwi ojciec zmarł. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Gliwicach dostali po trzy lata, teoretycznie mogli wyjść po dwóch za dobre sprawowanie.

Czytaj też:

Spadek przestępczości a wyroki sądowe

Zatrzymany uciekł policji. Policjant – degradacji

Dwie grupki kibiców różnych drużyn piłkarskich wyszły z klubu. Dwaj rzucili się na jednego, dźgnęli nożem w brzuch, dołożyli mu maczetą. Ciężko ranny kibic zmarł na drugi dzień. Krakowski Sąd Okręgowy skazał obu sprawców na trzy lata. Tu też mogło nastąpić przedterminowe zwolnienie.

Trzej koledzy (jeden nieletni) postanowili ukarać znajomego, bo, jak mówili, „sprzedał" jednego z nich policji. Wcześniej już za to oberwał, ale uznali, że za mało. Tym razem został pobity na śmierć. Pokrzywdzony był w domu z partnerką, wpuścił ich, bili go pięściami, gdy upadł, kopali w głowę i po całym ciele, tłukli drewnianym kijem i wężem ogrodowym. Potem ciężko pobili jego partnerkę (przeżyła), zabrali jej telefon i obrączkę. Łódzki Sąd Okręgowy wymierzył pełnoletnim sprawcom po pięć lat. Przy dobrym sprawowaniu mogą wyjść po 3,5 roku.

Wszystkie sprawy zostały gruntownie zbadane i opisane przez prof. Łukasza Pohla i dr. Michała Jankowskiego, autorów raportu „Przestępstwo udziału w bójce lub pobiciu z następstwem śmierci a zabójstwo w zamiarze ewentualnym" wydanego w tym roku przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości.

Różnica jest ogromna

Przytoczone tu wyroki trzeba uznać za nader wyrozumiałe – zwłaszcza że nie znaleziono okoliczności łagodzących, a każdy z sądów podkreślał w uzasadnieniu, że oskarżeni mogli przewidywać skutek swego czynu i musieli się liczyć z obrażeniami prowadzącymi do zgonu. Mimo to nie skazano ich za zabójstwo, lecz za pobicie ze skutkiem śmiertelnym, taką też kwalifikację zastosowali prokuratorzy. Żaden wyrok nie został zmieniony w wyższej instancji.

Zabójstwa (art. 148 § 1 kodeksu karnego), zwłaszcza w zamiarze ewentualnym, i pobicia ze skutkiem śmiertelnym (art. 158 § 3 k.k.) są często bardzo podobne. Konsekwencje bywają jednak diametralnie odmienne. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności, za zabójstwo od 8 do 25 lat (przy zamiarze ewentualnym dożywocie nie wchodzi w grę).

Dla sprawców różnica może więc być ogromna. Dla najbliższych ofiar – niejednokrotnie jest bezsensowna i sprawia ból. Trudno im bowiem pojąć, dlaczego sprawcy okrutnego pobicia zakończonego śmiercią mogą dostać najwyżej 10 lat, a zwykle kończy się na kilku. I można ich zrozumieć, bo nie zawsze łatwo odpowiedzieć, co decyduje o tym, że umyślny atak na inną osobę powodujący jej śmierć nie jest kwalifikowany jako zabójstwo, a kara bywa umiarkowana.

Tym decydującym czynnikiem jest zamiar, uprawdopodobniany przez zachowanie sprawców. Jeśli bowiem godzili się z tym, że spowodują czyjąś śmierć i dopuszczali taką możliwość, to w świetle polskiego prawa popełniali zabójstwo. Jeśli zaś nie zakładali, że pozbawią kogoś życia, to choć tak się stało, odpowiadali za pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

Dziwne podejście

W takich przypadkach prawidłowa ocena zamiaru przypomina dzielenie włosa na czworo. Wydaje się przecież oczywiste, że przynajmniej dwóch sprawców (minimum tylu musi być, by czyn spełniał kodeksowe znamiona pobicia) okładających – zwykle nie tylko rękami – ofiarę i pozbawiających ją przytomności musi brać pod uwagę, że poniesie ona śmierć, i godzić się na to (zwłaszcza gdy rzeczywiście zmarła). Zauważają to zresztą sądy w uzasadnieniach wyroków za pobicie ze skutkiem śmiertelnym – a mimo to nie uznają tych czynów za zabójstwa. Sprawcy oczywiście robią wszystko, by przekonać sędziów, że nikogo nie chcieli zabijać.

Różnica w wysokości kar wymierzanych za te przestępstwa jest znacząca. Jak ustalili prof. Pohl i dr Jankowski, wyroki za pobicie ze skutkiem śmiertelnym najczęściej wynosiły 3 lata. Za zabójstwo w zamiarze ewentualnym najczęściej 10 i 15 lat.

Praktyka naszych prokuratur i sądów w sprawach o pobicie ze skutkiem śmiertelnym i zabójstwo w zamiarze ewentualnym jest krytycznie oceniana przez naukowców. Jak stwierdza dr Stanisław Łagodziński, w przypadku pobić dochodziło czasem do znacznego opóźnienia oględzin i ograniczania ich do miejsca znalezienia zwłok. Nie zawsze przeprowadzano sekcję czy zabezpieczano nawet ważne dowody rzeczowe. Nie uznawano za przedmioty niebezpieczne kijów bejsbolowych, taboretów, sztachet, desek wyrwanych z ławek, rur metalowych czy butelek, którymi zadawano ciosy.

Jego zdaniem nie dla wszystkich prawo było równe: pozycja społeczna ofiary rzutowała ujemnie na poziom prowadzonego postępowania przygotowawczego.

Ocena czynu bywała nieadekwatna do zebranych dowodów i łagodzona z korzyścią dla sprawcy przestępstwa. Prof. Pohl i dr Jankowski konkludują, że do najważniejszych błędów orzecznictwa należy arbitralne kwalifikowanie czynów jako zabójstw w zamiarze ewentualnym bądź jako pobić ze skutkiem śmiertelnym, bez należytego uzasadnienia. W istocie, nieraz ciężko uzasadnić, z którym z tych przestępstw ma się do czynienia.

Mimo wszystkich zastrzeżeń do stosowania art. 158 § 3 k.k. trudno sobie bez niego wyobrazić nasz system prawny. Gdy nie ma bowiem możliwości ustalenia, który konkretnie ze sprawców zadał śmiertelne ciosy, to można ich ukarać właśnie na podstawie przepisów o pobiciu ze skutkiem śmiertelnym. Dzięki temu ci, co zabili, choć nie da im się tego udowodnić, nie pozostają całkowicie bezkarni. Co oczywiście nie uzasadnia wymierzania tak niskich kar za te czyny. ?

Autor jest publicystą prawnym

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA