fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Policjanci mogą mataczyć w sprawie zabójstwa Iwony Cygan

Iwona Cygan
archiwum rodzinne
Funkcjonariusze oskarżeni w głośnej sprawie zabójstwa Iwony Cygan powinni być w areszcie – twierdzi prokuratura i składa zażalenie na ich zwolnienie.

13 byłych i obecnych policjantów, którzy odpowiadają za mataczenie, preparowanie dowodów i pasmo zaniedbań w śledztwie dotyczącym zabójstwa nastolatki ze Szczucina, wyszło na wolność na początku października. Wszystkim jednego dnia areszty uchylił Sąd Okręgowy w Rzeszowie, gdzie od czerwca toczy się proces w sprawie bestialskiej zbrodni.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", Piotr Krupiński – naczelnik Małopolskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie – złożył zażalenie na uchylenie policjantom aresztów i zastosowanie wobec nich środków wolnościowych. Wniosek uzasadnia głównie realną obawą matactwa ze strony oskarżonych, którzy będąc na wolności, mogą wpływać na świadków – zwłaszcza że większość z nich jeszcze nie złożyła przed sądem zeznań – twierdzi prokurator. Uważa, że tylko izolacyjny środek może zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania.

Jak niedawno informowała „Rzeczpospolita", w sprawie występuje 35 świadków incognito, którzy po latach milczenia wywołanego strachem zgodzili się zeznawać. Rzeszowski sąd dotąd ich nie przesłuchał, a mimo to uchylił areszty wszystkim oskarżonym policjantom. Sąd podjął taką decyzję w sytuacji, gdy nawet pokrzywdzeni – ojciec i siostra zamordowanej – nie złożyli jeszcze zeznań.

Rodzina Iwony zwolnienie policjantów odebrała jako wyraz lekceważenia, z czym spotykała się przez lata, dobijając się o sprawiedliwość w organach ścigania, sądach i prokuraturach. Dziś podziela obawy co do możliwych prób wpływania na świadków.

– Szczucin to niewielkie miasto, mogą próbować ustalać, kim są anonimowi świadkowie. Nie mówiąc o tym, jakie psychologiczne znaczenie ma decyzja sądu o zwolnieniu policjantów – zaznacza Aneta Kupiec, siostra zamordowanej.

17-letnia Iwona Cygan zginęła w sierpniu 1998 r. Skatowaną i martwą znaleziono ją przy wale Wisły, w Łęce Szczucińskiej (woj. małopolskie). Sprawę na 18 lat okryła zmowa milczenia. Osoby, które cokolwiek wiedziały, ginęły w zagadkowych okolicznościach. Miejscowy śledczy – jak dziś twierdzi prokuratura – tak badali zabójstwo, by chronić sprawców. Mataczenia i zaniedbań mieli dopuścić się niemal wszyscy lokalni policjanci.

Sprawę rozwiązali dopiero funkcjonariusze z krakowskiego Archiwum X i prokurator z Małopolskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji. O zabójstwo oskarżyli Pawła K., o pomoc w zbrodni – jego ojca (w 1998 r. wpływowych mieszkańców Szczucina). Dziś to jedyni aresztowani.

Sąd, zwalniając funkcjonariuszy, uznał, że już wystarczająco długo przebywali w izolacji. Jednak policjanci w różnym czasie trafiali za kraty, więc okres ich przebywania w areszcie był zróżnicowany.

– O ironio, policjanci mają się teraz meldować na posterunku w Szczucinie, gdzie kiedyś pracowali i gdzie dopuszczali się matactw i zaniedbań – mówi siostra Iwony i ma nadzieję, że sąd wyższej instancji zdecyduje o ich powrocie do aresztu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA