fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Miliarder bez aresztu. Prokuratura nie wystawi listu

Leszek Czarnecki
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Sąd nie zgodził się na aresztowanie Leszka Czarneckiego za oszukanie klientów swojego banku. Uznał jednak, że jest „dostateczne prawdopodobieństwo" popełnienia czynu.

Bój o areszt dla miliardera toczy się od sierpnia ubiegłego roku. Prokurator chciał przedstawić podejrzanemu w śledztwie dotyczącym tzw. afery GetBack Leszkowi Czarneckiemu zarzuty, ale jak pisała „Rz" pod żadnym z adresów w kraju (w firmach i miejscu zamieszkania) biznesmena już nie było – mieszka za granicą i jest poza zasięgiem polskich organów ścigania. Zarzuty dla niego – m.in. oszustwa – są gotowe (pisemnie sformułowane), ale do dziś nie zostały mu ogłoszone. Areszt, a w efekcie wystawienie za nim listu gończego miały to umożliwić.

W czwartek prokuratura drugi raz przegrała sprawę o areszt. Sąd Okręgowy w Warszawie nie uwzględnił jej zażalenia na grudniowe postanowienie sądu rejonowego odmawiające zastosowania tymczasowego aresztowania wobec Czarneckiego.

„Decyzja sądu jest przejawem nieproporcjonalnie łagodnego potraktowania Leszka Cz." – stwierdza prok. Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie, wskazując, że aresztowano pod tymi samymi zarzutami część menedżerów banku. Prokuratura wyliczyła, że w wyniku sprzedaży obligacji GetBacku za pośrednictwem sieci Idea Bank SA zostało pokrzywdzonych ponad 2 tysiące osób. „Tylko na skutek działań samego Leszka Cz. nabywcy obligacji ponieśli szkodę w wysokości ponad 200 milionów złotych. (...)" – twierdzi prokuratura.

Sądu nie przekonały argumenty śledczych, że podejrzany ukrywa się poza granicami kraju i unika kontaktu nie tylko z organami ścigania. „Nie stawił się na żadnym z czterech terminów posiedzeń sądowych, dotyczących decyzji aresztowych. (...) Od momentu powzięcia wiedzy o wydanym postanowieniu o przedstawieniu zarzutów do chwili obecnej nie wyraził woli stawiennictwa przed sądem lub prokuratorem" – mówi Saduś.

Triumfował za to na Twitterze mec. Roman Giertych. „Sąd stwierdził, brak wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa przez L. Czarneckiego!".

Zaprzecza temu prokuratura. „Sądy obu instancji uznały, że zachodzi duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa zarzucanego Leszkowi Cz." – oświadczyła.

– Sąd w motywach ustnych stwierdził, że prokuratura nie uprawdopodobniła przestępstwa w taki sposób, aby można było stosować środki zapobiegawcze. To bardzo mocne stwierdzenie – mówi „Rz" mec. Jakub Wende, jeden z pełnomocników biznesmena.

Zdaniem mec. Wende sąd rejonowy, wydając w grudniu decyzję, ocenił, że istnieje duże prawdopodobieństwo, ale te słowa odnosił do procederu, jaki w Idea Banku miał miejsce. Jednak sąd rejonowy w grudniu zajmował się sprawą aresztu dla biznesmena – i do niego odnosiły się stwierdzenia sądu, że nie istnieje obawa ukrywania się i matactwa, jednak istnieje „duże prawdopodobieństwo popełnienia czynu".

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", Sąd Okręgowy, który podzielił stanowisko sądu rejonowego, użył sformułowania „dostateczne prawdopodobieństwo" popełnienia czynu i to stąd rozbieżności w ocenie.

W lutym 2019 r. prokuratura postawiła zarzuty kilkunastu osobom z Idea Banku. Od tamtego czasu o oszustwa na szkodę klientów są podejrzani dwaj byli prezesi Idea Banku – Jarosław A. i Tomasz B., trzej byli członkowie zarządu (Dariusz M., Małgorzata Sz. i Aneta S.K.), szefowie lub wiceszefowie departamentów i pracownicy Idea Banku i Lion's Banku – łącznie 18 menedżerów (a w sumie w śledztwie 70 osób). Mieli się go dopuścić, sprzedając obligacje GetBacku, chociaż Idea Bank nie mógł wtedy tego robić, bo nie posiadał na to zgody KNF. Zdaniem prokuratury Leszek Czarnecki piastujący funkcję szefa RN miał o tym wiedzieć i akceptować handel obligacjami GetBacku. A robić miał to „z chęci zysku".

Leszek Czarnecki ma usłyszeć zarzuty bliźniaczo podobne do tych, jakie dostało kierownictwo z Idea Banku. Prokuratura uważa, że oszustwo GetBacku i sprzedaż często nieświadomym klientom obligacji tej spółki było przeprowadzone z premedytacją, a miliarder miał działać „wspólnie i w porozumieniu" z byłym prezesem GetBacku Konradem K. i innymi podejrzanymi.

Obecna decyzja jest prawomocna, a sprawa jest w punkcie wyjścia.

Prokuratura nie składa broni, rozważa inne pomysły, jednak nie chce zdradzać planowanej taktyki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA