fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

86 zarzutów dla biznesmena Piero P.

Adobe Stock
Do 100 mln zł wzrosło poręczenie majątkowe dla włoskiego biznesmena. W gotówce.

Chodzi o Piero P., światowej klasy biznesmena, który – jak twierdzi łódzka prokuratura – miał dopuścić się w Polsce wielomilionowych oszustw podatkowych. Ze względu na skalę i rangę zarzutów już dwukrotnie podwyższano kwotę pozwalającą mu zostać na wolności – ostatnio do 100 mln zł.

– Sumy poręczeń zostały wpłacone przelewami bankowymi – mówi „Rzeczpospolitej" prok. Krzysztof Bukowiecki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi. I dodaje, że być może to najwyższe „gotówkowe" poręczenie w śledztwach, które toczą się w kraju.

O Piero P. było głośno w grudniu 2016 r., kiedy wraz z kilkoma innymi osobami został zatrzymany w spektakularnej akcji policjantów łódzkiego zarządu CBŚP i wywiadu skarbowego. Operacja (opisywana przez „Rz") dotyczyła rozbijania gangu, który na wielką skalę miał się dopuszczać oszustw podatkowych i prania pieniędzy, wykorzystując do tego ubojnię trzody chlewnej w Kutnie, należącą do włoskiej spółki biznesmena.

Po dwóch latach śledztwa jest w nim kilkudziesięciu podejrzanych i poważne zarzuty. Mózgiem nadużyć miał być Włoch. – Piero P. stoi pod zarzutem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz pod zarzutami popełnienia 85 innych przestępstw oraz przestępstw skarbowych – zaznacza prok. Bukowiecki.

Tzw. modus operandi miał się sprowadzać do kupowania fikcyjnych usług. Według śledczych biorący udział w procederze założyli ponad 30 firm słupów w całym kraju, które wystawiały nierzetelne faktury. Zakład miał wrzucać je w koszty, i tak pomniejszać należności podatkowe.

„Fikcyjne firmy generowały dla ubojni w Kutnie ogromną liczbę faktur dotyczących rzekomego zatrudnienia, szkolenia, wyżywienia" – podawało CBŚP, dodając, że w rzeczywistości usługi miały miejsce tylko na papierze.

Do nadużyć miało dochodzić od ok. roku po uruchomieniu ubojni. – Łączna suma uszczupleń w zakresie podatku VAT i podatku dochodowego od osób prawnych wynikająca z działalności grupy w latach 2011–2016 wynosi blisko 180 mln zł – mówi prok. Bukowiecki. – W śledztwie jest 70 podejrzanych. Przedstawione im zarzuty dotyczą udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, pozorowania prowadzenia działalności gospodarczej przez podmioty założone na osoby podstawione, posługiwania się nierzetelnymi fakturami VAT, i składania nieprawdziwych deklaracji podatkowych. Ponadto: bezpodstawnych zwrotów VAT i prania pieniędzy – wylicza Bukowiecki. Media informowały także o mobbingu pracowników i nielegalnym zatrudnianiu cudzoziemców.

„Kaucja" wobec Piero P. rosła wraz ze stawianiem mu kolejnych zarzutów. Najpierw było to 10 mln zł. – W lipcu 2017 roku poręczenie majątkowe podwyższone zostało do kwoty 50 mln zł, a w grudniu 2018 roku do 100 mln zł – mówi Krzysztof Bukowiecki. Jest to związane z faktem, iż dotąd w śledztwie dwukrotnie uzupełniano P. zarzuty, a „prokurator przy każdej z tych czynności rozstrzygał w przedmiocie zmiany stosowanych wobec niego środków zapobiegawczych".

Włoski biznesmen musi dwa razy w miesiącu stawiać się na policji (i to robi), ma zakaz kontaktu ze współpodejrzanymi.

Piero P. nie przyznaje się do zarzutów. „Oświadczam, iż są one całkowicie bezpodstawne" (...) Będę dochodzić swojej niewinności wszelkimi możliwymi drogami" – napisał w oświadczeniu wydanym ponad dwa lata temu. Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że Pini Group rozpoczyna właśnie podobną inwestycję na północy Hiszpanii. Korzystając z przychylności władz lokalnych zapowiada wielką inwestycję przemysłu mięsnego dla 1600 zatrudnionych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA