Reklama

Co chce ukryć gdańska prokuratura

Umorzenie głośnej sprawy dotyczącej finansów Fundacji Maciuś – śledczy utajnia wgląd w uzasadnienie decyzji.

Aktualizacja: 07.02.2019 06:28 Publikacja: 06.02.2019 21:12

Co chce ukryć gdańska prokuratura

Foto: Rzeczpospolita

Po pięciu latach śledztwa prokuratura umorzyła postępowanie o nadużycie zaufania oraz uprawnień przez prezesa Fundacji Pomocy Dzieciom Maciuś z Gdyni i wyrządzenie szkody wielkich rozmiarów. Powód? „Brak znamion czynu zabronionego".

„Rzeczpospolita" chciała poznać argumenty, jakie stały za decyzją. Ale choć powołaliśmy się na dostęp do informacji publicznej, Prokuratura Okręgowa w Gdańsku odmówiła nam wglądu w uzasadnienie wydane pod koniec 2018 r. – Uzasadnienie odmowy jest kuriozalne i niezgodne z prawem – twierdzą eksperci.

Mało na głodne dzieci

Śledztwo wszczęto po publikacji „Rzeczpospolitej" w 2013 r., kiedy ujawniliśmy, że miliony złotych, jakie wpłacali darczyńcy Maciusia (fundacji zajmującej się dożywianiem dzieci), w rzeczywistości konsumuje pośrednik, czyli prywatna spółka ze Szwajcarii SAZ Dialog AG Europe, która wysyła listy z prośbą o finansową pomoc.

Z naszego dziennikarskiego śledztwa wynikało, że na konto fundacji z przeznaczeniem na głodne dzieci w istocie trafia promil tych funduszy. W 2009 r. – aż 5 mln 100 tys. zł z przychodów, czyli darowizn, poszło głównie do szwajcarskiej spółki, a rok później – 3 mln 800 tys. zł. W efekcie fundacja przeznaczyła na dożywianie dzieci zaledwie 218 tys. zł (w 2009 r.) i 343 tys. zł (w 2010 r.).

Fundacja Maciuś od 2010 r. nie miała zgody ministra spraw wewnętrznych na prowadzenie ogólnopolskiej zbiórki pieniędzy z powodu braku prawidłowych sprawozdań i rozliczenia zbiórek publicznych z 2007 i 2008 r. Jak ustalił gdański UKS kontrolujący w 2010 r. fundację, wielomilionowe darowizny z datków księgowano na innych niż dla zbiórek publicznych rachunkach bankowych, które nie zostały ujawnione w złożonych sprawozdaniach z przeprowadzonych zbiórek. Darczyńcy nie mieli o tym pojęcia. Sprawę badały też sądy administracyjne, a Maciuś ją przegrał.

Reklama
Reklama

Śledztwo trwało rekordowo długo, bo prokuratura sięgała po pomoc prawną ze Szwajcarii i czekała na analizę kryminalistyczną finansów Maciusia. Dlaczego nie znalazła winy pośrednika pomocy dla głodnych dzieci? To tajemnica.

Bicz na śledczych

„Niewątpliwie postanowienie o umorzeniu śledztwa jest stanowiskiem w sprawie i jest dokumentem urzędowym" – pisze do nas prokuratura w odmowie. Jednak, podpierając się wyrokiem NSA z marca 2013 r., odmawia wglądu w nie, twierdząc, że „sprawa nie dotyczy sprawy publicznej", dlatego „nie podlega udostępnieniu" (pod odmową podpisała się prok. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku). Ale wskazany wyrok dotyczył korespondencji wewnętrznej Ministerstwa Finansów, którą chcieli poznać związkowcy – dlatego NSA uznał, że nie jest to informacja publiczna.

Tymczasem, orzecznictwo sądów administracyjnych bez cienia wątpliwości wskazuje, że uzasadnienie umorzenia jest informacją publiczną bez względu na to, kogo dotyczy.

– Odmowa jest niezgodna z ustawą o dostępie do informacji publicznej – ocenia Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo, zajmującej się przejrzystością życia publicznego. Podaje liczne wyroki NSA, które zgodnie orzekają, że postanowienie o umorzeniu śledztwa jest informacją publiczną, bo to „dokument urzędowy". W ocenie np. WSA w Gdańsku (II SAB/Gd 176/15 – fundacja skarżyła prokuraturę za odmowę poznania uzasadnienia umorzenia) czytamy m.in., że „treść rozstrzygnięcia procesowego zawiera w sobie informację o działaniu prokuratury jako władzy publicznej – organu ochrony prawnej, i posiada walor informacji związanej z wykonywaniem ustawowych zadań przez organ władzy publicznej, jakim jest prokurator". – Zdarzały się przypadki odmowy dostępu, ale wtedy chodziło o to, że postanowienie było objęte klauzulą „poufne" – zaznacza Izdebski.

Doświadczony prokurator z Warszawy komentuje: – Końcowe decyzje, w tym odmowa wszczęcia śledztwa czy jego umorzenie, bezwzględnie stanowią informację publiczną i nie odmawia się wglądu w nie dziennikarzom ani obywatelom. A jeśli są w nich takie dane jak tajemnica handlowa, kwestie medyczne, to się je anonimizuje – mówi. – Co więcej, decyzja o umorzeniu to często bicz na prokuratora, bo w ramach dostępu do informacji publicznej każdy może się z nią zapoznać i poddać ją krytyce – zaznacza nasz rozmówca.

Odmowa gdańskiej prokuratury dziwi tym bardziej, że „Rzeczpospolita" bez problemu otrzymywała zgodę na wgląd w umorzenia – nawet w tak głośnej sprawie jak tzw. podsłuchy generałów związane z aferą taśmową.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Chcą miliona nowych słupków na ulicach Warszawy. „To jedyny sposób ochrony przed dewastacją”
Kraj
Nerki spokojnie poczekają na przeszczep. Przełomowa technologia z Politechniki Warszawskiej
Kraj
Pfizer kontra Polska. Proces o szczepionki i 6 miliardów złotych
Kraj
„Rzecz w tym”: Polska 2050 w kryzysie. Brak trzeciej drogi groźny dla koalicji?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama