fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Właściciel antyaborcyjnej furgonetki uniewinniony

Antyaborcyjna furgonetka przed jednym ze szpitali w Warszawie
Antyaborcyjna furgonetka przed jednym ze szpitali w Warszawie
Fotorzepa/ Jakub Mikulski
Właściciel furgonetki, oklejonej antyaborcyjnymi hasłami i zdjęciami abortowanych płodów, został uniewinniony w Sądzie Apelacyjnym i nie będzie musiał płacić grzywny w wysokości 1,5 tys. zł, zasądzonej w pierwszej instancji.

O wyroku poinformował portal gorzowianin.com. Antyaborcyjna furgonetka od lutego 2020 roku stoi przed Wielospecjalistycznym Szpitalem Wojewódzkim w Gorzowie Wielkopolskim. Sprawa auta, którego właścicielem jest przedsiębiorca i działacz Kazimierz Sokołowski, trafiła na policję. 3 marca w wyroku nakazowym sąd nakazał zapłacić mu 1 tys. zł grzywny. Sokołowski się odwołał, ale w październiku przed Sądem Rejonowym w Gorzowie sprawę przegrał. Z powodu dopuszczenia się „nieobyczajnego wybryku” miał zapłacić 1,5 tys. zł.

Właściciel ciężarówki nie zgadzał się z wyrokiem i zapowiadał apelację. We wtorek został uniewinniony.

- Zdaniem Sądu Okręgowego zachowanie obwinionego nie wyczerpało znamion zarzucanego mu czynu. Nie było wybrykiem, ponieważ obwiniony działał w ramach powszechnie akceptowanych norm postępowania. Nie było nieobyczajne, ponieważ nie dopuścił się demoralizacji, deprawacji itp. A także nie zakłócało spokoju publicznego - powiedziała Lidia Wieliczuk, rzecznik prasowa Sądu Okręgowego w Gorzowie, w rozmowie z gorzowianin.com.

Zdaniem Sądu Okręgowego Sokołowski działał w ramach prawa do swobody wypowiedzi, które gwarantuje mu Konstytucja. -  Ponadto orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dopuszcza ostre środku wyrazu w przedstawianiu swoich poglądów w  ramach realizacji prawa do swobody wypowiedzi, normy postępowania jakie są akceptowane - dodała Wieliczuk.

- Mam świadomość, że taki baner jest drastyczny, ale w sytuacji przeprowadzanych w szpitalu aborcji, pokazanie prawdy, czym jest aborcja, było sprawą fundamentalną - mówił jeszcze w zeszłym roku Sokołowski. - Takie obrazy mogą szokować, bo to jest drastyczny widok, ale podobnie jest w innych kampaniach, np. po wypadkach drogowych. Tam też są drastyczne zdjęcia - tłumaczył gorzowianin, który zgadzał się na podanie nazwiska i wizerunku w mediach.

Źródło: rp.pl/ gorzowianin.com
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA