fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

"Rzeczpospolita" ma 100 lat

Fikus: Jaka będzie „Rzeczpospolita”

materiały prasowe, Piotr Janowski
Chcemy być dziennikiem dobrze poinformowanym i przemawiać własnym głosem – nie jesteśmy niczyją tubą i niczego nie podajemy do wierzenia. Jednocześnie chcemy aktywnie uczestniczyć w dramatycznej, ale fascynującej przygodzie, z której zrodzi się nowa Polska.

Odebrałem wiele listów i telefonów, także i takich, w których wymyśla mi się, że z rządowego organu zrobiłem gazetę ekstremy politycznej.

Przy okazji polemiki z linią pisma pragnę rozstać się z pewnym mitem. Czy rzeczywiście „Rzeczpospolitą" można nazwać organem rządowym? Otóż nie. „Rzeczpospolita" nie jest niczyim organem, chociaż bardzo często jej głos utożsamiany jest ze stanowiskiem rządu. Na świecie nie ma prawie wcale dzienników rządowych. Na ogół pisma wydają partie polityczne, stronnictwa, orientacje, ruchy, ale dość rzadko rządy. Nasza gazeta sprzyja oczywiście rządowi Tadeusza Mazowieckiego. Stawia sobie za cel oświetlenie polityki rządu, wyjaśnianie jej meandrów. Jednak staramy się mówić własnym głosem, formułujemy opinie zespołu albo wręcz opinie własne, publicystów zatrudnionych w piśmie i za swoje poglądy odpowiadamy samodzielnie.

„Rzeczpospolita" chce – szerzej niż inne pisma codzienne – informować o tym, co dzieje się w parlamencie, chce docierać do Czytelników z gorącymi dokumentami nowych ustaw. Ale „Rzeczpospolita" nie ma żadnego przywileju mówienia w imieniu rządu. Rząd Tadeusza Mazowieckiego jest rządem koalicyjnym, na który składają się przedstawiciele wielu orientacji politycznych. Są wśród nich członkowie Solidarności i PZPR, Stronnictwa Demokratycznego i Polskiego Stronnictwa Ludowego, bezpartyjni. Liberałowie i socjaliści. Orientacje te mają swoje organy prasowe, na łamach których wypowiadają swoje stanowiska. „Rzeczpospolita" udziela również - w miarę swoich możliwości – łamów dla wypowiedzi poszczególnym ministrom, a także prezentuje stanowisko poszczególnych partii czy klubów poselskich. Ale są to wypowiedzi autoryzowane, oficjalne stanowiska czy formułowane w wywiadzie wypowiedzi. Nie jesteśmy niczyją tubą i niczego nie podajemy do wierzenia. Chcemy przemawiać własnym głosem, w tym również głosem naszych Czytelników i sympatyków.

Jesteśmy również za tym, aby nie zaogniać polskich konfliktów. Aby nie upolityczniać ponad miarę tego, czego upolityczniać nie trzeba. W obliczu tego, co dzieje się w kraju, należy mówić po prostu prawdę. Jest rzeczą oczywistą, iż opór starych struktur i układów, poza obroną zdobytych, monopolistycznych pozycji, ma również swój wymiar polityczny. Czy można go nie pokazywać? Czy sprawa konfliktu wieś – miasto, konfliktu między konsumentami żywności a jej producentami, nie ma również wymiaru politycznego? Czy sprawa majątku PZPR nie jest polityczna? Pokazywać możliwie obiektywnie i nie powodować zaognienia konfliktów, ale starać się je rozładowywać – oto nasz cel, do którego będziemy konsekwentnie dążyli.

W listach Czytelników, zwłaszcza pisanych ostatnio, jest wiele narzekania na drożyznę. Czytelnicy porównują: mamy już ceny światowe, ale zarobki na poziomie trzeciego albo i czwartego świata. Powtarzają się próby powracania do pytania podstawowego: o odpowiedzialność za nędzę ludzi, za zniszczenie gospodarki, upokorzenia. I pytania: w imię czego nawołuje się ludzi znowu do wyrzeczeń? Rośnie krytycyzm w stosunku do Wałęsy, Solidarności, rządu. I niecierpliwe pytania: czy wolne wybory do parlamentu trzeba będzie w Polsce wymusić? A obok tego wspaniały pokaz solidarności w obliczu rumuńskiego nieszczęścia i duma, że pokazując drogę pokojowej ewolucji, wytyczyliśmy ścieżki w naszej części Europy. I głębokie zaufanie do Mazowieckiego, do jego prostolinijności, uczciwości. Niepokój o przyszłość, a jednocześnie ufność i wiara, że może się jednak uda. Narzekanie w kolejkach i ofiarność w świadczeniu dla potrzebujących.

Nie jest łatwo pokazywać Polskę w całej jej dzisiejszej złożoności. Wiemy, iż robimy to czasami gorzej, czasami lepiej. Nie zawsze potrafimy pokonać w sobie skłonność do sztampy i sztywności języka. Będziemy się starali to robić coraz lepiej. Liczymy również na Waszą pomoc i udział. Niech ten orzeł z powstania styczniowego w naszej nowej winiecie doda skrzydeł naszej wspólnej gazecie, niech prowadzi nas w tej trudnej drodze do nowego ładu ekonomicznego i politycznego. Chcemy aktywnie uczestniczyć w tej dramatycznej, ale fascynującej przygodzie. Z niej bowiem zrodzi się nowa Polska.

15 stycznia 1990

Dariusz Fikus (1932–1996) był redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej" w latach 1989–1996

Na zdjęciu: Redaktor naczelny odnowionej „Rzeczpospolitej" w sali łamania. To w tym miejscu powstawała w największej wówczas sieci komputerów Apple na wschód od Łaby kierowana przez niego nasza gazeta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA