fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Zaniedbywane nowotwory skóry

Badanie, dzięki któremu można wykryć raka skóry, nie jest skomplikowane – wystarczy dermatoskop i doświadczony dermatolog.
123 rf
Najłatwiej je wykryć, a mimo to zbyt często są lekceważone i diagnozowane w stadium zaawansowanym. Nowotwory skóry wciąż wymagają w Polsce lepszej profilaktyki, diagnostyki i leczenia.

Nowotwory złośliwe skóry stanowią bardzo różnorodną grupę chorób. Należą do nich zarówno raki skóry, jak i czerniak, który – wbrew powszechnemu przekonaniu – rakiem nie jest. Ten groźny nowotwór rozwija się bowiem z komórek barwnikowych skóry (melanocytów). Nazwa „rak" jest natomiast zarezerwowana dla nowotworów złośliwych, pochodzących z komórek nabłonkowych.

Najczęstszy i najgroźniejszy

Raki skóry są najczęstszymi nowotworami złośliwymi człowieka. Krajowy Rejestr Nowotworów (KRN) podaje, że stanowią ponad 75 proc. wszystkich nowotworów złośliwych rozpoznawanych u ludzi. Choć są tak częste, odpowiadają jedynie za 10 proc. zgonów z powodu nowotworów złośliwych skóry. Natomiast znacznie rzadszy czerniak – za 80–90 proc. zgonów.

W Polsce co roku na raka skóry zapada 40–50 tys. osób, a na czerniaka ok. 3,5 tys. Wskaźniki te szybko jednak rosną. W przypadku czerniaka liczba zachorowań w ostatnich dwóch dekadach wzrosła o 300 proc., i to we wszystkich grupach wiekowych.

Wśród raków skóry prym wiedzie tzw. rak podstawnokomórkowy (basal cell carcinoma – BCC). To najczęstszy z nowotworów złośliwych u osób rasy kaukaskiej. Niezbyt często przekształca się w postać zaawansowaną (łącznie do 0,5 proc. przypadków). Rzadko też prowadzi do zgonu. Rośnie bowiem bardzo wolno i przeważnie wykrywa się go w stadium, w którym można go wyleczyć za pomocą metod chirurgicznych. W stadium zaawansowanym rak ten może jednak szybko przyczynić się do śmierci. Ale nawet gdy pacjent żyje wiele miesięcy, musi się zmagać z ogromnym cierpieniem fizycznym i psychicznym.

Zmiany nowotworowe obecne w widocznych miejscach, jak głowa czy szyja, są bolesne, krwawią, ulegają infekcjom, wydzielają przykry zapach. Mogą również uszkadzać ważne narządy, prowadzić do utraty oka czy nosa. To sprawia, że pacjenci zamykają się w domu, unikają kontaktu z ludźmi, popadają w depresję.

Czerniak jest znacznie bardziej agresywnym nowotworem. Przeoczony i zaniedbany, szybko może się przyczynić do śmieci pacjenta. Jednak większość chorych na czerniaka również można by uratować. Wystarczyłoby wykrywać go wcześnie – na etapie, gdy jego grubość nie przekracza 1 mm. Wówczas wykonanie prostego zabiegu, czyli wycięcie nowotworu wraz z marginesem zdrowej skóry, daje ponad 90 proc. szans na wyleczenie. Niestety – w Polsce u około 30 proc. chorych czerniak jest wykrywany w postaci zaawansowanej.

Łatwo wykryć i łatwo zapobiegać

Ze względu na lokalizację nowotwory skóry można łatwo zaobserwować na wczesnym etapie rozwoju. W tym celu każdy z nas regularnie – najlepiej raz w miesiącu – powinien oglądać swoje ciało i znamiona. Gdy kształt, kolor czy rozmiar któregoś z nich zacznie się aktywnie zmieniać albo pojawi się na skórze nowa zmiana, powinniśmy się zgłosić do lekarza. Specjaliści zalecają też, by co najmniej raz do roku przebadać znamiona u dermatologa lub chirurga onkologa, mających w gabinecie dermatoskop, czyli podświetlaną lupę z dużym powiększeniem.

Głównym czynnikiem ryzyka zachorowania na raka skóry i na czerniaka jest nadmierna ekspozycja na promieniowanie ultrafioletowe. Ze względu na jasną karnację aż 70 proc. Polaków należy do grupy o podwyższonym ryzyku zachorowania na te nowotwory. To oznacza, że nie powinniśmy zbyt długo wystawiać skóry na działanie promieni słonecznych, nawet jeżeli smarujemy ją kosmetykiem z filtrem. Nasza skóra nie jest też odporna na działanie UV w solariach, dlatego nie powinniśmy korzystać z nich wcale.

Postęp w terapii

Najskuteczniejszą metodą leczenia nowotworów skóry jest ich chirurgiczne usunięcie wraz z marginesem zdrowej tkanki. Ta metoda daje szansę na całkowite wyleczenie. W postaciach zaawansowanych leczenie jest znacznie trudniejsze i ma za zadanie przedłużyć życie chorego, zmniejszyć objawy i dolegliwości, umożliwić mu normalną aktywność. W ostatnich kilku latach dokonał się jednak ogromny postęp w tej dziedzinie.

Przełom w leczeniu pacjentów z czerniakiem przyniosła immunoterapia oraz terapia celowana. Dzięki nim coraz większy odsetek chorych żyje z czerniakiem wiele lat, podczas gdy jeszcze w 2010 r. przeżywali oni średnio sześć–siedem miesięcy. Immunoterapia ma za zadanie pobudzić układ odporności pacjenta do walki z nowotworem, terapia celowana wykorzystuje leki działające na konkretny cel molekularny, np. zmutowane białko. W przypadku czerniaka terapia celowana wykorzystywana jest na razie u chorych na przerzutowego czerniaka z mutacją w genie BRAF (V600).

Pierwszym lekiem celowanym dla tej grupy pacjentów był wemurafenib, zarejestrowany w UE w lutym 2012 r. Wydłużył on średnie przeżycie do 14–15 miesięcy. W 2015 r. Komisja Europejska zatwierdziła dwie skojarzone terapie celowane w leczeniu czerniaka z mutacją BRAF V600. Polegają one na zastosowaniu jednego z inhibitorów białka BRAF (wemurafenibu lub dabrafenibu) łącznie z inhibitorem MEK (odpowiednio kobimetynibem lub trametynibem). To wydłuża przeżycie chorych średnio do około dwóch lat. Dlatego obecnie terapię skojarzoną uważa się za standard leczenia tej grupy pacjentów. Tymczasem w Polsce – z powodu braku finansowania – lekarze wciąż mogą stosować jedynie monoterapię.

W leczeniu zaawansowanej postaci raka podstawnokomórkowego skóry tradycyjne metody, czyli chirurgia, radioterapia bądź chemioterapia, są przeważnie mało skuteczne.

W lipcu 2013 r. w Unii Europejskiej zarejestrowano pierwszą farmakoterapię, która daje nadzieję na poprawę losu tych pacjentów. Jest to lek celowany wismodegib. Blokuje on ścieżkę sygnałową Hedgehog, która ulega aktywacji w komórkach raka podstawnokomórkowego. Napędza to wzrost i rozwój nowotworu. W badaniu klinicznym wykazano, że po zastosowaniu leku zmiany nowotworowe zmniejszyły się u 43 proc. chorych z miejscowo zaawansowaną postacią raka podstawnokomórkowego skóry i u 30 proc. pacjentów z jego postacią przerzutową. U 21 proc. chorych z lokalnie zaawansowaną postacią nie stwierdzono obecności komórek raka w biopsji.

Dwa lata późnej zarejestrowano drugi celowany lek dla tej grupy chorych – sonidegib. Żaden z nich nie jest jednak finansowany pacjentom w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA