fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Sprawczość – to się liczy. Sondaż wyborczy komentuje Marek Domagalski

Fotorzepa/Michał Kolanko
Sondaż, w którym poparciu dla partii towarzyszy proporcjonalny procent osób przekonanych, że najlepiej gwarantuje ona ochronę praworządności, każe spojrzeć na jej praktyczne znaczenie dla obywateli i ich poszczególnych grup.

Sensacyjny sondaż! Takiego wyniku nikt się nie spodziewał. Partią, która najlepiej gwarantuje ochronę praworządności w Polsce, jest Prawo i Sprawiedliwość – doniosły media o badaniu IBRiS zleconym przez Interię a zrealizowanym 28–29 września. Na PiS wskazało 29,3 proc. ankietowanych, na Koalicję Obywatelską – 20,5 proc., a na Lewicę 10,5 proc.

Zdziwienie autorów komentarzy bierze się z tego, że PiS oskarżany jest przez opozycję (i znaczną część mediów) o łamanie praworządności. Ja bym dodał, że w ogóle ten temat jest eksploatowany szczególnie za rządów PiS, który na dodatek, pod naciskiem Brukseli, musiał się wycofać z niektórych reform, jak wcześniejsze odesłanie na emeryturę sędziów SN, łącznie z pierwszą prezes Małgorzatą Gerdorf. Poprzednie rządy nie miały tak spektakularnych zawirowań na szczytach Temidy. A mimo to prymusem praworządności jest PiS!

Skuteczności w kwestii praworządności dopatruje się w każdej partii mniej więcej 70 proc. potencjalnego elektoratu. Ale 29,8 proc. badanych nie potrafiło wskazać, który komitet wyborczy gwarantuje najlepiej jej zachowanie. To dla mnie zrozumiałe. Praworządność rozumiana jako przestrzeganie prawa przez organy państwa, ale też egzekwowanie prawa z zachowaniem podstawowych praw i wolności jest pewnym ideałem. W praktyce ludzie patrzą na nią przez pryzmat niesprawiedliwości, jakie ich lub ich bliskich spotykają i jak skutecznie jest ona naprawiana. To odpowiedź, dlaczego PiS jest liderem sondażu. Jednym z jego atutów jest sprawczość: obiecał obniżenie wieku emerytalnego – obniżył, 500+ też wprowadził. Dlaczego w kwestiach praworządności miałoby być inaczej?

Dzielenie włosa na czworo i biadolenie, że sedzia TK, profesor uniwesytecki ma być gorszym sędzią od swego uniwersyteckiego kolegi tylko dlatego, że tamtego powołała PO, a tego PiS, jest jałowe. Tak samo jak to, że sędziowie powołani przez nową władzę są gorsi od starych. Dla podsądnego liczy się ich efektywność w naprawianiu niesprawiedliwości. Czyli sprawczość.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA